Oj, długo czekałem na test samochodu z moją ulubioną V8’mką pod maską. Zdecydowanie za długo. Ostatnią moja przygoda z ośmioma cylindrami to Audi RS7 (wpis tutaj), które testowałem… 1,5 roku temu. Ale wreszcie jest V8 i wjechało prosto z najwyższej półki luksusu. Bo właśnie tam obok szafranu, trufli i kawioru czeka na Was Mercedes-Benz klasy S!

S. Lift. 560. 500?

Klasa S na rynku zadebiutowała w 1972 roku i przez 46 lat zyskała bardzo wielu konkurentów – zaczynając od Audi A8, przez BMW serii 7, a na wynalazkach typu Genesis G90 kończąc. Jednak to właśnie Mercedes jest swoistym “wzorzcem z Sèvres” jeśli chodzi o samochód klasy luksusowej limuzyny. Tą oczywistą oczywistość potwierdzają również statystyki. W ostatnim roku to właśnie Mercedes sprzedawał się najlepiej w Europie w swojej klasie, wyprzedzając o ponad 3 tysiące sztuk konkurencję z Bawarii i o aż 9 tysięcy tą z Inglostadt. I mimo, że ostatnią styczność z 7mką miałem do czynienia jakieś 18 lat temu i jak się pewnie domyślacie było to E38 (mojego ojca), a w najnowszym Audi A8 spędziłem tylko kilkanaście minut (POV z jazdy tutaj) to chyba rozumiem dlaczego z niemieckiego trio klienci wybierają właśnie Benza. Jednak zacznijmy od tego co wydarzyło się w ostatnim czasie.

W zakończonym niedawno 2017 roku Mercedes postanowił odświeżyć model S Class i przeprowadził lifting. Jednak zmiany nie dotyczyły tylko przetłoczeń na zderzakach. Przede wszystkim pojawiły się nowe silniki i nastąpiła roszada w oznaczeniach modeli klasy S. Egzemplarz testowy, czyli S560, który otrzymałem to obecnie prawie topowa wersja Mercedes-Benz i jedyna z V8 pod maską. Poniżej S560 znajdują się dwa modele z uwaga… rzędowymi silnikami sześciocylindrowymi. S450 i S500… Tak, pierwszy raz w historii S klasa z liczbą 500 nie ma pod maską V8ki. Trochę dziwnie ale trzeba się do tego przywyczaić. Klienci, którzy cenią sobie oszczędność znajdą również wersje z silnikami wysokoprężnymi (S350d i S400d). Nad wszystkim króluje oczywiście S600 z wielką V12 o mocy 530 koni. Co ciekawe z oferty zniknęła wersja hybrydowa.

Dla bardziej wymagających klientów dostępne są jeszcze dwie linie S klasy, czyli ekstremalna Mercedes-AMG (S63 – V8 i S65 – V12) a także luksusowa Mercedes-Maybach (S560 – V8, S650 – V12). Jednak dzisiaj skupiamy się na przedstawicielach producenta ze Stuttgartu ze słowem Benz po myślniku.

Inżynierowie Mercedesa wraz z aktualizacją numeracji modeli i wprowadzeniem zmian w palecie silnikowej, unowocześnili również wygląd S klasy. Samochód otrzymał między innymi przemodelowane zderzaki, nowe reflektory Multibeam LED, nowe tylne światła, duże ekrany LCD znane np. z klasy E (test E400 tutaj!) ukryte za jedną taflą tworzywa i nową kierownicę z zaawansowanym system sterowania przy pomocy mini touchpadów. Chociaż zmiany wizualne nie były duże to zdecydowanie odświeżyły wygląd flagowej limuzyny. Jest zacnie i z klasą, czyli tak, jak lubię.

autoinnenraum.

Test zacznijmy od tego, co w S klasie jest chyba najważniejsze, czyli wnętrza. Jest dokładnie takie jakiego się spodziewałem – przytulne i doskonale wykonane. Aluminium to aluminium, a nie malowany plastik. Skóra to prawdziwa skóra, a nie naśladujący ją sztuczny materiał. Nie ma mowy o uczuciu znanym z modeli niższych segmentów, które dobrze wyglądają na zdjęciach, ale kiedy już w nich usiądziemy, okazuje się, że na folderowych zdjęciach wyglądało to wszystko jakoś lepiej. No ale w końcu to klasa S, tutaj się nie oszczędza bo klienci do których kierowany jest ten segment samochodów od razu wyczuliby ściemę.

Klasa S od samego początku oferowała najnowsze techniczne fajerwerki i rozwiązania, które pokazywały możliwości technologiczne niemieckiej firmy. Później patenty zastosowane w eSkach były stopniowo przenoszone do niższych klas. Podobnie jest też w najnowszej generacji. Oczywiście sporo opcji (jak HUD, nastrojowe oświetlenie ambientowe czy wymienne zapachy do klimatyzacji) możemy mieć też w klasie C czy E, ale działajaca w podczerwieni kamera, która potrafi rozpoznać ludzi z dużej odległości i poinformować Was o ewentualnym niebezpieczeństwie, albo składany przedni fotel pasażera, który zamienia się w wygodny podnóżek to coś naprawdę z wyższej półki. W wersjach z napędem na tylną oś możemy mieć też system “magic body control”, który dzięki kamerze obserwującej drogę przed samochodem jest w stanie na bieżąco dostrajać zawieszenie tak, aby jak najlepiej tlumiło nierówności.

Testowany egzemplarz wyposażony był w dwubarwną skórzaną tapicerkę nappa Exclusive o brązowym kolorze z elementami wykończenia wnętrza brązowym drewnem orzechowym. Taki zestaw kolorystyczny wyglądał bardzo dobrze i o dziwo pasował do koloru lakieru (błękit kawansytu, który w zależności od światła mieni się kolorami od niebieskiego do ciemnego granatowego). Jednak ja konfigurując S klasę wybrałbym wnętrze w odcieniach czerni.

Walory czysto estetyczne były spotęgowane bardzo bogatym wyposażeniem S560. Na pokładzie znalazły się oczywiście podgrzewane i wentylowane fotele przednie (3235,82 zł) – bardzo wygodne, panoramiczny podwójny dach (6655,24 zł), pakiet aktywnych foteli wielokonturowych (7802,69 zł), wielofunkcyjna kierownica wykończona drewnem i skórą (2845,69 zł), pakiet wykończenia wnętrza Exclusive (29 374,85 zł), pakiet komfortowych foteli tylnych (7619,10 zł), pakiet „Chauffeur” czyli możliwość sterowania fotelem przednim z poziomu tylnej kanapy (7160,12 zł) i wiele, wiele innych opcji.

Wspomniany pakiet „Chauffeur” sprawia, że osoba siedząca z tyłu na prawym fotelu może mieć dostęp do ogromnej przestrzeni. Przedni fotel można odsunąć do przodu i zyskać miejsce, które pozwoli bossowi (nawet takiemu w jeansach) na wyciągnięcie nóg i odpoczynek w drodze na kolejne spotkanie. Jedyny problem to czas rozkładania fotela, który wynosi ok 30 sekund i przez cały proces trzeba mieć wciśnięty przycisk.

S560 standardowo wyposażone jest w świetne audio Burmester Surround z 13 głośnikami i moca 590W, a jak się okazuje to jeszcze nie najwyższy model nagłośnienia jaki można zamówić konfigurując eSkę. Dokładając trochę (a dokładniej 29 921 zł) możemy mieć jeszcze lepszy zestaw Burmester High-End 3D-Surround, z aż 24 głośnikami i prawie trzy razy większą mocą. Te wszystkie elementy i ich połączenie sprawiało, że wewnątrz S klasy czułem się jak w fantastycznym gabinecie. Po prostu R-E-W-E-L-A-C-J-A.

Jeśli jesteście ciekawi jak działają niektóre z bajerów zainstalowanych w S560 (Nightview Assist, domykanie drzwi czy sterowanie samochodem z poziomu telefonu) to zapraszam do obejrzenia poniższego filmiku. Na  mnie niesamowite wrażenie wywarła kamera systemu Nightview. Zaskoczyła mnie precyzja i dokładność z jaką rozpoznaje ludzi i zwierzęta. Szczerze powiem, że po oddaniu S560 i powrocie do „normalnego” samochodu strasznie brakowało mi tej kamery. Dlatego bez zastanowienia wydałbym 11 517 zł na tą opcję podczas zamawiania swojej S klasy.

fahren.

Myśląc o samochodach z V8 pod maską zazwyczaj spodziewamy się bulgotu ośmiu garów i złowrogo brzmiącego wydechu. W S560 jest inaczej. Odpalamy silnik za pomocą podświetlanego startera i… jest cicho. Mimo, że pod maską drzemie wspomniana 4 litrowa V8-mka BiTurbo o mocy aż 469 koni rodem z AMG C63 to w przypadku S560 nie ma co spodziewać się żadnych dźwiękowych fajerwerków. Dźwięk jednostki jest przyjemny. Czuć, że to V8 ale nie jest to dźwięk wulgarny. Rozumiem to. Prezes jadący na poniedziałkowe spotkanie siedzący na kanapie chce w spokoju obejrzeć raport z rynków wschodzących na Bloomberg TV, a nie słuchać bulgotu. Strzałów z wydechów posłucha w weekend wyjeżdżając z garażu swoim AMG GT R.

Dobre wyciszenie silnika i ogólne odseparowanie od reszty świata w klasie S jest ciekawym doświadczeniem. Siedząc z tyłu, z zasłoniętymi roletami, trudno stwierdzić czy właśnie jedziemy 80 czy 180 km/h. Co gorsze, kierując samochodem także może mieć z tym problem. Może to być pewną niedogodnością, ale z drugiej strony, nawet nieoznakowane BMW 330i będzie zdecydowanie zbyt słabe żeby nadążyć za tym ważącym ponad 2100 kg kolosem.

Testowany Mercedes-Benz S560 był w wersji przedłużanej, która gwarantuje 13 cm więcej miejsca dla pasażera ale jest również o 13 cm dłuższa od standardowej S klasy. Gabaryty samochodu (5271 cm długości, 2130 cm szerokości z lusterkami / 1905 cm bez lusterek) nie przeszkadzają w normalnej miejskiej jeździe i są jego wielki atutem na autostradzie. Jednak problem może pojawić się kiedy chcemy zaparkować samochód. Manewrowanie W222 do najłatwiejszych nie należy. Na szczęście na pokładzie dostępny jest system automatycznego parkowania, który działa naprawdę bardzo dobrze i potrafi zmieścić się w luki między samochodami, w których nawet ze świetnym systemem kamer 360 stopni nie odważyłbym się na podjęcie próby zaparkowania.

Samochód wyposażony był również w napęd na cztery koła 4matic. Opcja ta wymaga dopłaty 17 000 zł ale są to dobrze spożytkowane pieniądze. Napęd działa bardzo dobrze i radzi sobie w naprawdę trudnych warunkach. Podczas testu samochodu panowały niskie temperatury, padał śnieg i nie przypominam sobie sytuacji, w której mimo ogromnej mocy i 700Nm momentu obrotowego auto straciłoby przyczepność.

Mercedes-Benz S560 podobnie jak pozostałe modele klasy S z wyłączeniem tych z V12 pod maską wyposażony był w dziwięciobiegową automatyczną skrzynię 9G-Tronic. Nachwaliłem się jej sposobu działania podczas testu E400 Coupe i w przypadku S560 wrażenia pozostały takie same. Jest absolutnie genialna.

Testowany Mercedes-Benz S560 w wersji przedłużonej z napędem 4matic waży dokładnie 2125 kg. Jednak dzięki potężnemu silnikowi samochód rozpędza się do setki w 4,6 s (dane katalogowe). Mi w warunkach zimowych na śliskiej nawierzchni udało się osiągnąć wynik raptem o 0,1s gorszy. To niesamowite jak szybkie jest S560 patrząc na gabaryty tego samochodu. A pamiętajmy, że są jeszcze dwie szybsze wersje. S63 zamyka 100 km/h w 3,5s (!), a S65 w 4,2s. Kosmos. Mój test 0-100, 0-160 i 100-160 możecie zobaczyć na poniższym filmiku.

alles gut?

Żeby nie było zbyt różowo do testowanego egzemplarza mam dwie małe i czysto subiektywne uwagi.

Pierwsza. Klasycznie obsługa multimediów, która odbywa się przez system Comand. Marudziłem o tym zarówno podczas testu E400 Coupe (klik) i GLC43 (klik). Dla mnie ten system jest niewygodny i niezbyt przejrzysty, a do sterowania z kierownicy albo przy pomocy pokrętła (lub touchpada) pod prawą ręką trzeb się przyzwyczaić. Jeśli jeździliście wcześniej BMW lub Audi pewnie obsługa pokrętłem podobnym do iDrive będzie dla Was najbardziej intuicyjna. Tak było w moim przypadku. Jednak mając tak dużym ekran jaki oferuje klasa S aż prosi się obsługę dotykiem. Nawet jako alternatywa. Ułatwiłoby to nieco obsługę. Mercedes chyba o tym wie, bo razem z wprowadzeniem na rynek nowej klasy A (pisałem o tym tutaj) pojawi się nowy system multimedialny. Yeah!

Druga. Po odpaleniu samochodu na zimnym silniku można było wyczuć we wnętrzu np. na kierownicy wibracje. Nawet jeśli to normalne to nie spodziewałem się tego w tak luksusowym samochodzie, szczególnie z V8 pod maską. Po kilkunastu sekundach wibracje ustawały i znowu było idealnie.

das ende.

Cena Mercedesa klasy S w wersji 560 z przedłużonym nadwoziem i napędem na cztery koła startuje od 561 000 zł brutto. Koszt testowanego egzemplarza z bardzo bogatym choć niepełnym wyposażeniem to 774 867,32 zł. Dużo ale za tą kwotę otrzymujemy genialne auto z fantastycznym wyposażeniem.

mercedes-benz s560, s560

Mercedes-Benz klasy S jest dokładnie taki jak się spodziewałem. Luksusowy, szybki, niesamowicie wygodny i zachęca do naprawdę długich podróży. Tyle, że… niekoniecznie na siedzeniu kierowcy. Nie zrozumcie mnie źle, S560 jeździ świetnie (no może poza parkowaniem), ale wersja lang oferuje tak bardzo komfortowe warunki na tylnej kanapie, że grzechem byłoby nie skorzystać z najwygodniejszej przestrzeni w tym samochodzie. Trochę dziwnie tak mówić, o bardzo szybkiej limuzynie z podwójnie doładowaną V8 pod maską. Ale tak jest i dobrze, bo oznacza to, że Mercedes wykonał świetną robotę. Benz swoją ofertę klasy S kieruje właśnie do klientów, którzy rozkoszując się kawiorem i truflami będą przejeżdżali tysiące kilometrów obserwując trasę z perspektywy tylnej kanapie. Brawo!

PS: klasyczny POV z jazdy wleci niedługo na mój kanał na YouTube, więc żebyście nie przegapili kliknijcie „subskrybuj” (klik). Peace!

Mercedes-Benz S560 4MATIC Long
mocna V8 pod maskąogromna ilość miejscakomfort podróżowaniamoc i wysokie osiągiprecyzja wykończeniajakość materiałównagłośnienie Burmesternowoczesne technologiegenialna skrzynia biegówfantastyczne światła LED ILS
nieustannie system multimedialnydługi czas składania fotela dla bossadelikatne wibracje na zimnym silnikupokaźne gabaryty /parkowanie, manewry/
83%V8 love!
#carspotting_fame63%
#silnik92%
#skrzynia_biegów85%
#prowadzenie82%
#fun85%
#wygląd90%
Ocena czytelników 16 Głosów
78%