Minimini.

Smart to bezapelacyjnie jeden z najlepszych samochodów do jazdy po zatłoczonych miejskich ulicach. Nowy model od poprzedniej generacji urósł co prawda o 20 cm ale nadal pozostał mały, zwinny i szczególnie wersją ForTwo można nim zaparkować w miejscach, gdzie samochody opisywane w sloganach reklamowych jako auta miejskie nie mają żadnych szans żeby się zmieścić.

W moje ręce wpadła chyba najciekawsza odmiana Smarta – no może poza wersją elektryczną, która podobno też jest spoko – czyli dwudrzwiowe cabrio sygnowane przez jednego z najpopularniejszych niemieckich tunerów – Brabus’a. Byłem ciekawy jak jeździ najmniejsze auto koncernu Daimlera i jak wypadnie na tle dużo tańszego Renault Twingo GT, które testowałem rok temu (klik). Szczególnie, że oba auta są oparte na takiej samej konstrukcji.

Podobnie jak w Twingo silnik w Smarcie został umieszczony z tyłu. Pod podłogą niewielkiego bagaznika znajduje się trzycylindrowa, turbodoładowana jednostka o pojemności mniejszej niż średnia butelka napoju gazowanego, czyli 0.9 litra i mocy 109 koni mechanicznych (170 Nm). Co zapewnia dwuosobowemu Smartowi przyśpieszenie do setki w 9.5 sekundy. Moc przekazywana jest przez dwusprzęgłową automatyczną skrzynię biegów na tylną oś. Fajnie, że Daimler w malutkim Smarcie postawił na normalną skrzynię biegów, a nie żadne CVT czy inne półautomatyczne wynalazki. Prędkość maksymalna została ograniczona do 165 km/h. Może to i dobrze, bo hałas w tym małym kabriolecie przy prędkościach powyżej 120 km/h jest ogromny. Nawet z zamkniętym dachem.

Brabus

Poza większą mocą spece od Brabusa zajęli się również aspektami wizualnymi. Smart otrzymał pakiet optyczny, na który składają się matowe felgi Brabus Monoblock (z przodu 16″ – opony 185/50, z tyłu 17″ – opony 205/40),  bardziej masywny zderzak przedni z wlotami, tylny zderzak z dyfuzorem, a pod nim dwie końcówki układu wydechowego, które są… zaślepione. Tak, serio… prawdziwy wydech został puszczony do dołu bezpośrednio z tłumika… W Twingo GT wydech nie był atrapą, więc jest to tym bardziej dziwny zabieg w wykonaniu Brabusa.  Jeśli nie wierzycie to sprawdźcie moje zapisane relacje z testu na Insta Stories.

To co jest również zaskakujące to fakt, że nawet w wersji Brabus nie otrzymamy hamulców tarczowych na tylnej osi. W Smarcie, podobnie jak w Twingo GT z tyłu królują bębny. Auto jest lekkie i hamuje bardzo dobrze, ale jakoś z tarczami na obu osiach czułbym się nieco bezpieczniej.

Smart sygnowany znaczkiem Brabus’a otrzymał również usztywnione zawieszenie. Nie jest ono mega twarde, ale zdecydowanie bardziej czuć nierówności niż w przeciętnym miejskim samochodzie np. VW Up! czy nawet usportowionym Twingo. Na potrzeby bardziej dynamicznej odmiany Smarta zostało przeprogramowane ESP, które w takiej konfiguracji ma dawać więcej pola do zabawy ale niestety mimo modyfikacji działa dość wcześnie, więc możecie zapomnieć o driftowaniu Smartem. ESP nie da się niestety wyłączyć… ale za to jest funkcja Race Start, czyli po prostu Launch Control.

Wielu miejscach nadwozia pojawiają się oznaczenia z logiem tunera, żeby wszyscy wiedzieli, że mają do czynienia z topową wersją Smarta.

Wnętrze

Wnętrze Smarta jest bardzo podobne do tego, które znajduje się w Renault Twingo. Mamy podobny wygląd i rozmieszczenie elementów na desce rozdzielczej, bliźniaczy kształt zegarów (ale z fajnym kolorowym ekranem komputera pokładowego), identyczne niektóre przyciski czy klamki do drzwi. Oba samochody różnią się detalami, takimi jak: wloty powietrza, panel klimatyzacji, kierownica czy maskownice głośników. Jednak w Smarcie mamy to czego bardzo brakowało mi w Twingo, czyli… obrotomierz! Dobrze mieć taki, wynalazek w samochodzie se sportowymi aspiracjami.

Jakość materiałów jest na niezłym poziomie, fajnie, że deska rozdzielcza została wykończona skórą ale podobnie jak było w przypadku X Klasy i Nissana Navary, chyba wolałbym, żeby we Smarcie było troszkę więcej smaczków Mercedesa niż rozwiązań znanych z Renault.

Jazda

Smart ForTwo to bardzo małe auto. Jest to oczywiste bo widać to na pierwszy rzut oka ale jego niewielkie rozmiary czuć również w środku. Dwa miejsca, przed nimi deska rozdzielcza i przednia szyba, kawałeczek plastikowej maski i już koniec samochodu. Za fotelem tylna szyba i… znów koniec auta. Można się do tego przywyczaić ale szczerze powiem, że jadąc obwodnicą obok TIRów nie czułem się zbyt pewnie, a moja wyobraźnia generowała obrazy rodem z Fianal Destination. Auto przy wyższych prędkościach z uwagi na swoje małe rozmiary nie jest też zbyt stabilne, a nadwozie w stylu cabrio i materiałowy dach sprawiają, że w samochodzie jest bardzo głośno. Autostrada to nie jest środowisko naturalne Smarta.

Na szczęście od małej ilości przestrzeni można odetchnąć za pomocą jednego guzika, który sprawia, że nad głową kierowcy i za jego plecami nagle pojawia się nieograniczona przestrzeń. Tak, mam na myśli przycisk do otwierania dachu. Po jego wciśnięciu i „zwinięciu” materiałowego dachu od razu robi się bardziej przestrzennie. Fajną opcją jest możliwość zdemontowania bocznych paneli dachowych, które można schować w specjalnym miejscu przygotowanym w klapie bagażnika. Po demontażu tych elementów wygląd auta staje się bardziej frywolny i od razu nabiera się ochoty na wycieczkę do jakiejś nadmorskiej miejscowości… tylko lepiej dojechać tam krętymi drogami niż autostradą.

Małe gabaryty wersji ForTwo mają oczywiście dużo walorów użytkowych, czyli możliwość parkowania w ciasnych miejscach, wygodne przemykanie wąskimi uliczkami czy możliwość ustawienia dwóch Smart’ów w podziemnym garażu na jednym miejscu parkingowym, ale auto takiej wielkości ma też dodatkową zaletę, o której nie przeczytacie w broszurkach reklamowych. Smarta umyjecie i opłuczecie na myjni bezdotykowej za 3 zł. Serio… auto jest tak małe, że wystarczą trzy ruchy myjką żeby Smarcik był czyściutki. A oszczędności…

Silnik umieszczony nad tylną osią sprawia, że w przedniej części samochodu zrobiło się trochę więcej miejsca. Dzięki temu przednie koła w Smarcie mogą mieć większy kąt skrętu a to oznacza, że model ForTwo posiada najmniejszą średnicę zawracania z aut dostępnych na rynku. Wynosi ona zaledwie 7 metrów. Dla porównania Twingo ma promień skrętu 8.6m, Smart ForFour 8.7m, Fiat 500 (o którym pisałem TUTAJ!) 9.2m, a Ford Ka 9.3m. Auto zawraca niemal w miejscu i to jest absolutnie genialne.

Trzycylindrowa jednostka benzynowa jest całkiem dynamiczna ale ma dwie wady. Pierwsza to jej umiejscowienie. Została zamontowana bardzo blisko fotela kierowcy co sprawiają, że wszystkie wibracje wydobywające się z silnika np. na postoju są bardzo mocno wyczuwalne, ale to chyba problem częsty problem małych samochodów. Druga wada to spalanie. Auto jak na swoje gabaryty pali duuuużo. Producent podaje średnie spalanie 4.6 litra na 100 km. Mój wynik był dużo gorszy bo przez 260 km jakie przejechałem uzyskałem średnią na poziomie 10.0 litra na 100 km. Pewnie gdybym przestawił swoją głowę w tryb eko to udałoby mi się zejść do ok 6.5-7 litrów ale to i tak dużo więcej niż deklaruje producent.

Panie a ile to kosztuje?

Ha! To dobre pytanie… ten egzemplarz został wyceniony na… 126 896,04 zł brutto. Tak, ta mała pchełka kosztuje o 2 tysiące zł więcej niż bazowe Renault Twingo Megane RS! Na tą zawrotną sumę składają się auto z wyposażeniem standardowym 92 926,83 zł, nagłośnienie by JBL 1608,24 zł, biały lakier Tridion 812,22 zł, pakiet Cool & Media 2339,24 zł, pakiet Komfort 617,29 zł, kamera cofania i czujniki z tyłu 2095,58 i wiele innych mniejszych dodatków. Dla porównania cennik nieco większego Renault Twingo GT (odpowiednik Smarta w wersji ForFour) z manualną skrzynią biegów startuje od 56 000 zł. Za wersję z automatem musimy wydać 6000 zł więcej.

Suma jaką trzeba zapłacić za dobrze wyposażonego Smarta Cabrio w wersji Brabus jest zawrotna i można się zastanawiać dla kogo jest tak drogi i mały samochód. Wydaje mi się, że jest on przeznaczony dla ludzi, którzy mają duże auta do wygodnego podróżowania albo jeżdżą na tylnej kanapie Maybacha prowadzonego przez szofera, ale czasami będąc już w mieście potrzebują podjechać gdzieś szybko na spotkanie i wtedy taki Smart jest genialnym rozwiązaniem. A jeśli kogoś stać na Maybacha to przecież nie kupi sobie podstawowej wersji Smarta za 46000 zł tylko musi mieć najlepszą, czyli w tym przypadku model ze znaczkiem Brabusa. Szkoda, że nie mam Maybacha bo wtedy na pewno kupiłbym takiego Smarta.

 

Smart ForTwo Cabrio Brabus Xclusive
świetne auto do jazdy w mieściemałe gabarytyniezły silnik i przyspieszeniedobra skrzynia biegównapęd na tyłzwinność i mała średnica zawracaniacabriolet z demontażem belek dachowychnowoczesny design
mała ilość miejscawibracje przenoszone z silnikawysoka głośność w kabinieoszukany wydechduże spalanie jak na gabarytybrak wyłącznika ESPbardzo wysoka cena
70%Wynik ogólny
#carspottin_fame46%
#silnik69%
#skrzynia_biegów75%
#prowadzenie70%
#fun83%
#wygląd74%
Ocena czytelników 3 Głosów
73%