Nissan Navara to jedna z oczywistych opcji, jeśli żyjecie w Polsce i chcecie kupić pickupa. Samochód, który jest sprawdzony w boju, ma niezłą cenę i właściwości jezdne. Auto na tyle uznane, że nawet Mercedes postanowił połączyć siły z Nissanem i wypuścić pickup’a, którego duża ilość elementów pochodzi właśnie z japońskiego woła roboczego. Navara to również trzeci pickup jakim miałem przyjemność jeździć. Wcześniej testowałem już Mitsubishi L200 (test tutaj) i wspomnianego Mercedesa klasy X (test tutaj), a w kolejce czeka jeszcze kilku zawodników z wagi ciężkiej.

N-Guard / Look.

Navara jaką otrzymałem była całkiem ciekawa z dwóch powodów. Pierwszy to taki, że był to samochód zarejestrowany na czeskich blaszkach. Wcześniej nigdy nie jeździłem w Polsce autami na zagranicznych rejestracjach, więc było to całkiem ciekawe, szczególnie, że coraz więcej auto zarejestrowanych w Czechach porusza się po stołecznych ulicach. Co prawda są to najczęściej nietuzinkowe auta, ale moja wersja Navary też nie była pierwszą lepszą z przysalonowych zapasów. No i tak przechodzimy do drugiego ciekawego powodu, czyli wyposażenia testowanego egzemplarza.

Samochód był w wersji N-Guard, który nazwą uśmiecha się do koncepcyjnego modelu Nissana – EnGuard zaprezentowanego w 2016 roku na targach samochodowych w Hanowerze. Wersja N-Guard to absolutny top, jeśli chodzi o Navarę. Wyższego wyposażenia w katalogu po prostu nie ma. N-Guard wyróżnia się lekko zmodyfikowaną stylistyka i bogatym wyposażeniem. Kratka wlotu powietrza, obwódki dookoła świateł przeciwmgłowych, lusterka, tylny zderzak i klamki zostały polakierowane na czarno. Stopnie boczne i relingi kontrastują z kolorem karoserii i współgrają z całą dość agresywną koncepcją wersji.

Auto otrzymało również specjalne 18″ alufelgi w ciemnym kolorze i naklejki stylistyczne. Wersja N-Guard występuje w trzech kolorach. Białej perle, czarnym i ciemnoszarym metalizowanym – mój egzemplarz.

W środku również wprowadzono kilka ciekawych smaczków. Fotele przeprojektowano i wyposażono w skórzaną tapicerkę ze wstawkami w ciemnoszarym i żółtym kolorze. Dodano również kontrastujące szwy. Podobną stylistykę zastosowano na drzwiach i dywanikach.

Dodatkowo do Navary można zamówić pakiet OFF-ROADER AT32, który wprowadza kilka ciekawych udogodnień terenowych. Samochód z tym pakietem ma wzmocnione zawieszenie z prześwitem podniesionym o 20 mm, dodatkową ochronę podzespołów w podwoziu i duże 32″ opony. Auto może mieć również snorkel, czyli kanał wlotu powietrza puszczony wysoko, co zapewnia lepsze warunki i głębokość brodzenia. Szkoda, że mój egzemplarz nie miał takiego zestawu. Jak odbierałem Navare z parku prasowego, to akurat obok stała sztuka wyposażona w pakiet AT32 i wyglądała świetnie.

Jazda

Nissan Navara to świetny pickup. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Auto w trybie standardowym porusza się z wykorzystaniem tylnego napędu. Jeśli warunki są złe lub wjeżdżamy w teren to wtedy możemy skorzystać z dwóch trybów 4×4. Może być to wada albo zaleta. Zależy od potrzeb i użytkownika. Mi osobiście bardziej przypadły do gustu auta, w których napęd na cztery koła był stały, np. Amarok (jeździłem tylko chwilę) lub X Klasa w wersji 350d. Jednak uważam, że auto, które ma takie walory terenowe, jak pickup powinno być również użyteczne poza terenem np. na twardej ale śliskiej drodze zimą. W Navarze mimo załączonego napędu 4H na lodzie nie czułem się zbyt pewnie. Dużo większą pewność w prowadzeniu dał mi Mercedes z napędem 4matic.

Pod maską testowanego egzemplarza znajdował się silnik 2.3 dCi o mocy 190 koni mechanicznych (450Nm) połączony z 7 biegową skrzynią biegów. Identyczny zestaw miałem na pokładzie pierwszej sztuki klasy X, jaką testowałem (przeczytaj tutaj). Auto przyśpiesza do setki w 10.8s. Jest to całkiem dobra jednostka, która pasuje dobrze do Navary, ale miałem wrażenie, że jest nieco za słaba. Moje stanowisko potwierdziłem kilka tygodni po teście Navary, kiedy wsiadłem za kierownicę klasy X w wersji 350d, czyli z silnikiem V6 diesla o pojemności 3 litrów. Jest to idealna jednostka do pickup’a. Szkoda, że nie można kupić Navary z tym silnikiem.

Podczas jazdy terenowej – na luźnej na nawierzchni samochód daje sobie radę świetnie. Hasanie po polach, pagórkach, leśnych ścieżkach, błocie, wodzie, śniegu nie stanowi dla niego najmniejszego problemu. Auto daje też dużo frajdy, bo dzięki standardowej dla wersji N-Guard blokadzie tylnego mechanizmu różnicowego Nissan dość ochoczo zrzuca tyłem. Kąt natarcia wynosi 32 stopnie, kąt zejścia 25, a kąt rampowy 22.2 stopnia.

Samochód jest również całkiem wygodny i bardzo dobrze się prowadzi. Jeździ się nim jak każdym większym SUV’em. No może obrotów kierownicą jest trochę więcej, ale naprawdę jest bardzo dobrze. Pomocne są również nowoczesne systemy wspomagające kierowcę, jak Line Assist, ESP czy tempomat. Wielowahaczowe zawieszenie dobrze wybiera nierówności. Bez obciążenia auto nie podskakuje na nierównościach. Niestety nie jeździłem z pełnym obciążeniem paki, więc nie sprawdziłem, jak auto zachowuje się w pełni załadowane, ale zakładam, że z dociążona tylną osią jeździ równie świetnie… no i na pewno ma lepsza trakcję w trybie RWD.

Jeśli chodzi o wymiary to w stosunku do bliźniaka Mercedesa wygląda to następująco:

 Klasa XNavara
Wymiary zewnętrzne
Długość5340 mm5330 mm
Szerokość1920 mm1850 mm
Wysokość1819 mm1805 mm*
Rozstaw osi3150 mm3150 mm
Przestrzeń ładunkowa
Długość1578 mm1537 mm
Szerokość1560 mm1560 mm

Cena?

Cennik Nissana Navara startuje od 120 950 zł brutto za najtańszą wersję King Cab z silnikiem o mocy 160 koni i manualną skrzynią biegów. Za auto w nadwoziu Double Cab musimy zapłacić od 128 450 zł brutto. Są to najtańsze wersje wyposazenia – Visia Podwozie.  Jeśli chcecie mieć mocniejszy 190 konny silnik to musicie wyłożyć 146 550 zł brutto (aktualnie w promocji 133 550 zł brutto) za wersje wyposażenia Acenta. Do Navary z automatem trzeba dołożyć 5 tysięcy złotych.

Najbardziej wypasiona odmiana pickup’a, czyli Nissan Navara N-Guard to koszt 171 150 zł brutto (w promocji 156 160 zł brutto) z wersje z manualna skrzynią i 5 tysięcy więcej za Navarę z automatem. Jest to całkiem sporo, ale w wersji N-Guard otrzymujecie wszystko opcje dostępne w katalogu. No może poza lakierem. Za białą perłę trzeba dopłacić 3900 zł. Ale poza tym jest pełna specyfikacja m.in: skórzana tapicerka, szyberdach, hak,  blokada tylnego dyferencjału, podgrzewane siedzenia, systemy bezpieczeństwa, asystent zjazdu, światła Full LED, automatyczna klimatyzacja, podświetlane progi, 18″ felgi, tylny spoilerek, przyciemniane szyby, audio 6 głośników, tempomat, kamera 360 (słaba jakość), czujniki parkowania, system multimedialny z nawigacją… itd., jest naprawdę bardzo bogato.

Dla porównania Mercedes-Benz X250d, czyli bezpośredni konkurent Navary w 190 konnej odmianie to koszt od 172 815 zł za całkowicie podstawowy egzemplarz, który wyjedzie z czarnymi zderzakami i na stalowych felgach.

To jak?

Nissan Navara N-Guard to naprawdę ciekawa propozycja na rynku pickup’ów. Auto posiada genialne wyposażenie, bardzo dobrze się prowadzi, jest ładowne i przestronne. Atrakcyjna jest również cena, która zawiera cały pakiet opcji wyposażenia. Na pokładzie jest wszystko czego potrzebuje kierowca. Dodatkowo w stylizacji N-Guard Navara wygląda świetnie. Ma agresywne look, który można jeszcze pogłębić pakietem AT32. Jeśli szukacie pickupa z silnikiem czterocylindrowym to Navara będzie dla Was całkiem miłym rozwiązaniem. Jednak jeśli chciecie auto ze stałym napędem na obie osie i mocniejszym silnikiem to musicie spojrzeć w inną stronę, bo tych walorów Nissan niestety nie spełnia.

Galeria x Nissan Navara N-Guard

Nissan Navara N-Guard
komfortowe zawieszeniefajny wygląd wersji N-Guardbogate wyposażenieduża ładownośćdobrze działający napęd 4x4blokada tylnego mostudobre walory terenowesensowna cena
duże gabaryty / ciężkie manewrowaniegłośna praca napędu 4Hbrak stałego napędu 4x4 do jazdy po asfalciesłabe kamery 360brak silnika V6
64%Wynik ogólny
#carspotting_fame20%
#silnik70%
#skrzynia_biegów71%
#prowadzenie70%
#fun75%
#wygląd80%
Ocena czytelników 3 Głosów
71%