Od ostatnich poszukiwań obszernego kombi dla poczciwego staruszka z długą broda i czerwonym płaszczem minęły dwa lata, więc czas na ponowny przegląd rynku. Założenia pozostają niezmienne. Kombi, dużo koni, najlepszy czas do setki i wszystkie z AWD bo mimo ocieplenia klimatu jednak w Laponii trochę śniegu spadnie. Czas na TOP7!

7. Mercedes-AMG CLA 45 S Shooting Brake

Tegoroczne zestawienie szybkich kombiaków rozpoczyna nowość, czyli druga generacja Mercedesa-AMG CLA w nadwoziu Shooting Brake. Jeździłem CLA Shooting Brake przez kilka dni i mimo, że była to tylko wersja 200 to bardzo polubiłem ten samochód. Podoba mi się zarówno z zewnątrz, jak i w środku. W 200 zdecydowanie brakowało mi mocy i napędu na cztery koła, ale w 45 S na pewno nie będziecie na to narzekać. Dwulitrowy silnik, 421 koni i napęd 4matic+. Setka pojawia się na liczniku po upływie równych 4 sekund. Bagażnik 505 litrów. Cena startuje od 286 500 zł.

Z ciekawostek poprzednia generacja CLA 45 Shooting Brake miała 381 koni – czyli podobnie jak obecne 45 bez S (387 koni) – a czas 0-100 km/h wynosił 4.6s.

6. Alpina B3 Bi-Turbo Touring

Na kolejnym miejscu uplasowała się Alpina ze swoim modelem B3 Bi-Turbo Touring, czyli autem, które pod nieobecność BMW M3 w kombi wypełnia trochę lukę w gamie niemieckiego producenta.

Trzeba przyznać, że specjaliści z Buchloe mocno zadbali o napęd B3’ki. Pod maską znalazła się 3-litrowa, podwójnie doładowana, rzędowa szóstkę, która generuje 462 KM mocy oraz 700 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Do tego oczywiście napęd na cztery koła xDrive, 8-stopniowa automatyczna skrzynia biegów ZF. Prędkość maksymalna 300 km/h. Sprint do setki w 3.9s. Dwieście w 13.9s. Bagażnik ma 5 litrów mniej niż w CLA. Dostępna w 2020 roku, a cena prawdopodobnie będzie podobna do tej z modelu B4, czyli ok. 500 000 zł.

5. Alpina B5 Bi-Turbo Touring

B3 to nie jedyna Alpina w zestawieniu. Na następnym stopniu jest większy brat B3’ki, czyli Alpina B5 Bi-Turbo Touring. Podobnie jak w przypadku mniejszego kombi również Alpina B5 nie ma obecnie swojego odpowiednika w gamie BMW. Najszybsze i najmocniejsze obecnie BMW serii 5 w kombi to model M550d, który znalazł się w poprzednim zestawieniu (kliknij tutaj). Jednak jest to samochód napędzany silnikiem diesla, a jego czas 0-100 km/h znacznie odstaje (4.6s) od czasów aut z tego zestawienia.

Alpina B5 Bi-Turbo w przeciwieństwie do M550d ma kosmiczne osiągi. Pod maską znajduje się silnik V8 Bi-Turbo o pojemności 4.4, który generuje moc 608 koni i 800 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Samochód jest w stanie pojechać 322 km/h, a pierwsza setka pojawia się na niebieskich alpinowych zegarach już po 3.7s. Limuzyna jest jeszcze lepsza bo setkę zamyka w 3.5 s, a jej prędkość maksymalna to 330 km/h. B5 ma również największy bagażnik w zestawieniu – 570 litrów. Jednak żeby stać się posiadaczem nowego egzemplarza Alpine B5 Bi-Turbo Touring trzeba mieć gruby portfel. Cena to ok. 715 000 zł, a za tyle można kupić lekko używane Ferrari FF, które co ciekawe ma identyczny czas do setki jak, B5’tka Touring.

4. Audi RS6 Avant

W zestawieniu nie mogło zabraknąć najnowszej generacji Audi RS6 Avant. Jakiś czas temu byłem na prezentacji tego modelu i muszę przyznać, że na żywo robi niesamowite wrażenie. Już się nie mogę doczekać, nowiutkie egzemplarze w kolorze Nardo Grey (nie wymaga dopłaty!) wyjadą na nasze ulice. Choć dla Świętego pewnie lepszy byłby Misano Red…

Nowe Audi RS6 ma bardzo podobne parametry do Alpiny B5. Pod maską znajduje się czterolitrowy silnik V8 TFSI o mocy 600 koni i 800 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Prędkość maksymalna została ograniczona do 250 km/h ale dobrze wiemy, że ten niemiecki czołg spokojnie przebije granicę 320 km/h. Czas do setki jest lepszy niż w B5’tce i wynosi 3.6s. To lepiej niż poprzednie RS6 Avant, które w 605 konnej wersji Performance na ten sprint potrzebowało 3.7s. Cena nowego RS6 Avant startuje od 589 500 zł, to podobna kwota, jaką trzeba było zapłacić za poprzednią generację RS6 w wersji Performance, która kosztowała od 577 000 zł. Aha, bagażnik nowego RS6 jest troszkę mniejszy niż w B5 Touring i ma 565 litrów.

3. Mercedes-AMG E 63 S Estate

Podobnie jak w poprednim zestawieniu, tak samo w tym na podium musiał znaleźć się Mercedes-AMG E63 S. Auto zostało pokazane kilkanaście miesięcy temu a nadal jest szybsze i mocniejsze od Audi czy Alpiny. Pod maską niezmiennie silnik 4.0 V8 BiTurbo z którego inżynierowie AMG wyciągneli 612 koni. Czas do setki to 3.5 sekundy!

Jeździłem E 63 S po torze Silesia Ring w ramach szkolenia AMG Driving Academy i muszę przyznać, że jest to prawdziwy potwór. Kierowca ma do dyspozycji 850 Nm maksymalnego momentu, który wgryza opony w asfalt niczym drakula swoje kły w szyje białowłosych niewiast. Do tego 540 litrów przestrzeni bagażnika, czyli całkiem sensowna ilość miejsca na prezenty.

Cena Mercedes-AMG E 63 S Estate pozostała niezmienna od ostatniego zestawienia i wynosi 620 900 zł, czyli o 31 000 zł więcej niż nowe Audi RS6 Avant i  ok. 95 000 zł mniej niż Alpina B5 Touring.

2. Porsche Panamera Turbo S E-Hybird Sport Turismo

W ostatnim TOP7 nie mogła znaleźć się najszybsza Panamera bo nie było jej jeszcze oficjalnie na rynku, więc jej dobrego imienia broniła wersja Turbo, ale… teraz już jest i może znaleźć się w zestawieniu. Wysoko, bo na drugie miejsce (Turbo była dopiero na 4, przegrała z CLS 63, RS6 i E 63 S) zawędrowało Porsche o najdłuższej nazwie jaka chyba istnieje wśród auto producenta ze Stuttgartu, czyli Panamera Turbo S E-Hybird Sport Turismo. No dobra, żartowałem, dłuższą nazwą jest Panamera 4 E-Hybird Sport Turismo 10 Years Edition… i w sumie szkoda, że tej rocznicowej wersji nie ma w Turbo S, bo wyobraźcie sobie klienta, który wchodzi do salonu Porsche i mówi, że chciałby kupić Porsche Panamera Turbo S E-Hybird Sport Turismo 10 Years Edition. Byłoby to takie piękne.

Wracając jednak do Panamery to pod maską ma jednostkę 4.0 V8 o mocy 550 koni, którą wspierają silnik elektryczne. Całkowita moc układu hybrydowego wynosi 680 koni, a łączny maksymalny moment obrotowy to 850 Nm. Takie liczby pozwalają na sprint Panamery do setki w 3.4s, a do 160 km/h w 7.7s. Prędkość maksymalna to 310 km/h. Panamerą nie jeździłem ale podobno samochód jest genialny, chociaż… wiele osób woli nieco lżejsza wersję Turbo. Argumentują swój wybór tym, że po rozładowaniu baterii zostajecie i tak z wersją Turbo ale z nadwagą. No, a jak wybierzecie w konfiguratorze genialny kolor Mamba Green Metallic to dodatkowo zdobędziecie miliard punktów WarsawCars’owego respektu. Cena nowego egzemplarza od 939 000 zł. Panamera Turbo S E-Hybird z uwagi na zespół hybrydowy ma najmniejszy bagażnik z całego TOP7. Ma pojemności zaledwie 425 litrów. Co ciekawe bagażnik wersji Turbo to 520 litrów.

1. Ferrari GTC4 Lusso

W sumie nie wiem dlaczego Lusso nie znalazło się w poprzednim rankingu, bo powinno. Jest to przecież kombi, a może raczej shooting brake. Może zwiodło mnie to, że niektórzy uważają GTC4 Lusso za 2-drzwiowe coupe. Nie pamietam, nie będę się tłumaczył ale  naprawiam ten błąd i GTC4 Lusso wskakuje na najwyższe pudło tegorocznego podium.

Samochód został zaprezentowany w 2016 roku na targach motoryzacyjnych w Genewie i od razu stał się moim ulubionym Ferrari (nie licząc klasycznych, bo F40, które od czasu do czasu możecie zobaczyć w Katowickim salonie Ferrari i galerii La Squadra to nic nie przebije). Auto napędza 6.3 litrowy silnik V12 (F140), który był używany przez włochów w modelach takich jak FF, F12 czy LaFerrari. Jednostka generuje moc 690 koni mechanicznych (21 więcej niż w FF). Przyśpieszenie do setki wynosi 3.4 sekundy, a do 200 km/h raptem 10.5s. Prędkość maksymalna to 335 km/h, a bagażnik może zmieścić 450 litrów rózg dla niegrzecznych dzieci.

Od 2017 roku na rynku dostępna jest jeszcze wersja GTC4 Lusso T, która ma na pokładzie V8 o mocy 610 koni i jest wolniejsza w sprincie do setki od wersji z V12 o 0.1s. Również powinna znaleźć się w rankingu ale byłoby bez sensu wrzucać dwie wersje tego samego modelu, więc zawsze wybieram jedną – tą szybszą. Nie jeździłem żadną więc nie powiem jak to śmiga, ale domyślam się, że kosmos!

Aha! Cena używanych egzemplarzy na polskim rynku to od 1 000 000 do 1 500 000 zł w zależności od przebiegu, wyposażenia i formy sprzedaży. Cena egzemplarzy za granicą plasują się na poziomie od 200 000 do nawet  550 000 euro w zależności od wersji i wyposażenia. Najdroższe to 70th Anniversary Edition.

Bonus car.

Czas na trochę bardziej przyziemny samochód, który możecie mieć za jedyne 300 tysięcy złotych. Prawda, że okazja? W dodatku to hybryda doładowywana z gniazdka. V60 T8 Polestar Engineered ma silnik 2.0 wspomagany elektrykiem, 405 koni i rozpędza się do setki w 4.6 sekundy, czyli 0.3 sek. szybciej od modelu poprzedniej generacji. Cały czas czekam na okazję przetestowania tej wersji silnikowej, bo na papierze zapowiada się bardzo dobrze. Bagażnik? 529 litrów czyli jeden z lepszych wyników w zestawieniu.