Jedziemy z Moto Weekiem nr 35. Tym razem o Jaguarze F-Type po faceliftingu, nowym Subaru Legacy XT i Fiskerze, który powraca z elektrycznym, wegańskim SUVem.

Jaguar F-Type po lifcie

Samochody sportowe starzeją się wolniej niż modele popularne, Jaguar F-Type był prezentowany w 2012 roku i kiedy w przypadku Golfa, czy innego BMW 3 po 7 latach mielibyśmy już zupełnie „nową” generację, to Jag zdecydował się na dokonanie liftingu – i to dość delikatnego.

Z zewnątrz samochód wygląda trochę jak aktualny Aston Martin Vantage. Uwagę zwracają nowe, wąskie przednie lampy, w stylu modelu I-Pace. Wyglądają ok, ale chyba poprzednie pasowały mi bardziej. Do tego większy grill i wloty powietrza. Jest też nowy tylny zderzak z dyfuzorem i dość skromnymi wydechami – nawet w wersji R nie są one większe od tych w Golfie z tą samą literką.

We wnętrzu mamy zaktualizowane multimedia i zegary, znane już z innych modeli producenta.

Bazowy silnik bez zmian – 2.0 R4 o mocy 300 koni. V6tek ma już w Europie nie być (w Ameryce zostanie wersja P380 V6), za to pojawi się wersja P450 (mająca jak nazwa wskazuje 450 koni) z 5.0 V8. Na końcu skali jest wersja R, też z 5.0 V8 i mocą jak obecny SVR, czyli 575 KM.


Subaru Legacy XT

Ciąg dalszy nowych, całkiem mocnych Subaru, oczywiście nie na nasz rynek. Tym razem Legacy XT, które ma pod maską nowy silnik 2.4 R4 turbo o mocy 260 koni i rozpędza się do setki w trochę ponad 6 sekund.

Na zewnątrz nowe Subaru Legacy zdecydowanie nie porywa – z profilu przypomina Mazdę 6 sprzed 10 lat, ale w środku jest trochę lepiej. Uwagę zwracają spore połacie skóry, wentylowane fotele oraz nowe multimedia z bardzo dużym ekranem, które zdecydowanie były potrzebne tej marce. A to wszystko za 35 tysięcy dolarów. Dokładając 5-6 tysięcy Amerykanie mogą wyjechać z salonu Audi A4 czy Volvo S60 z podobną mocą i wyposażeniem (i bez CVT), więc nie wiem czy na Legacy będzie wielu chętnych.

Fisker Ocean

Pamiętacie Fiskera? W 2008 roku ta amerykańska marka wypuściła 408-konny model Karma, który wyprzedzał swoje czasy. Miał dwa silniki elektryczne, do tego 2.0 R4 Turbo, które służyło jako „prądnica” a także baterie słoneczne na dachu. Niestety samochód nie był sukcesem i producent popadł w problemy finansowe.

Teraz powraca z SUVem o nazwie Ocean. Nowy model będzie tylko elektryczny i ma mieć około 450 kilometrów zasięgu na jednym ładowaniu, całkowicie wegańskie wnętrze (…) i ma być udostępniany w modelu subskrypcyjnym (czyli po prostu wynajmie) za 379$ miesięcznie. Ciekawe co z tego wyjdzie.