Ford Mustang GT to absolutna legenda. Auto, które pojawiało się na plakatach dodawanych do motoryzacyjnych magazynów, na obrazkach z gum Turbo, w grach i legendarnych filmach. Pamiętacie kultowy pościg z genialnego filmu „Bullitt”? To właśnie Fordem Mustangiem Steve McQueen ganiał się ze złoczyńcami po ulicach San Francisco. Prawdziwy symbol amerykańskiej motoryzacji i popkultury.

ford, ford mustang, mustang, mustang gt, test, warsawcars

Mustangiem jeździłem już wcześniej. Była to przedliftowa wersja aktualnej generacji w amerykańskiej odsłonie z wolnossącym silnikiem V6. Niby fajna ale jednak myśląc o Mustangu mam przed oczami auto z gangsterską, ośmiocylindrową fałką. Dlatego bardzo ucieszyłem się, że po cierpliwym oczekiwaniu wreszcie Ford Mustang GT wpadł w moje ręce.

ford, ford mustang, mustang, mustang gt, test, warsawcars

Look.

Ford Mustang jest produkowany nieprzerwanie od 1964 roku, kiedy to 9 marca samochód pierwszej generacji zjechał z lini produkcyjnej w stanie Michigan. Auto miało piękną linię nadwozia, która w następnych latach była delikatnie modernizowana. W kolejnych generacjach inżynierowie z Dearborn poprawiali właściwości jezdne i osiągi Mustang’ów ale pod względem wizualnym samochody już nie powalały. Najgorszy był okres lat 80 i 90-tych, gdzie Mustangi w ogóle nie przypominały pierwowzoru. Auta były koślawe i pospolite. Przypominały inne modele Fordów jak Scorpio czy Escort, a nawet europejskich konkurentów. Zatraciły amerykańskiego ducha, a przez kilka lat z ich grilla zniknął nawet galopujący koń, który został zastąpiony znaczkiem Forda. Nie miały stylu i zadziorności, a przecież powinny być wyjątkowe.

ford, ford mustang, mustang, mustang gt, test, warsawcars

Na szczęście wszystko zmieniło się w 2003 roku, gdy zaprezentowano piąta genercję modelu. Auto zostało narysowane przez Sid’a Ramnarce’a i swoimi liniami nawiązywało do modeli z lat sześćdziesiątych. Wróciła długa masywna maska, muskularna bryła nadwozia i proste linie, czyli to co w Mustangu powinno być nie do podrobienia. Kolejna, szósta generacja Mustanga, którą miałem okazję testować wprowadziła design auta na kolejny poziom. Mustang stał się nieco lżejszy i nowocześniejszy przy jednoczesnym zachowaniu klasycznych proporcji i charakteru w stylu retro. Co ważne auto wreszcie trafiło do oficjalnej sprzedaży u dealerów Forda na naszym kontynencie.

Testowany przeze mnie Ford Mustang GT to wersja poliftowa, która przeszła delikatne zmiany stylistyczne względem modelu zaprezentowanego w 2013 roku i wygląda naprawdę doskonale. Z przodu auto zyskało nowocześniejszy zarys grilla, zmieniono kształt reflektorów na bardziej smukłe, przemodelowano maskę, która zyskała inne przetłoczenia i profil schodzący bardziej w dół. Dodatkowo na masce pojawiły się również elementy imitujące wloty powietrza (niestety są to zaślepki). Z tyłu wskoczył lekko zmodyfikowany zderzak i światła w technologii LED o nieco innym wyglądzie i kształcie niż w przedlifcie. Co ciekawe w wersji GT zmieniono również wydech, który teraz pręży muskuły za pomocą czterech – nie dwóch – końcówek układu.

ford, ford mustang, mustang, mustang gt, test, warsawcars

W standardzie otrzymacie auto z białym lakierem Oxford White ale zdecydowanie lepiej zaszaleć z kolorystyką, szczególnie, że ceny malowania są dość przystępne. Najdroższe w ofercie są kolory Twister Orange i Lucid Red, które kosztują 5500 PLN. Mój egzemplarz został pomalowany w odcieniu Grabber Lime (2000 PLN) i w takich barwach wygląda świetnie. Zielony, krzykliwy lakier pięknie kontrastują z ciemnym dachem, czarnymi 19″ felgami i czarnymi oznaczeniami na błotnikach z pakietu FiftyFive Years. Jeśli chcielibyście zielone auto ale w nieco przygaszonym odcieniu to możecie wybrać ciemno zielonym kolor Dark Highland Green, ale jest on dostępny tylko do auta w wersji Bullitt.

Wnętrze

Oprócz zmian karoserii, które w wersji poliftingowej oceniam bardzo pozytywnie, odświeżeniu uległ również środek Mustanga. Wnętrze może wydawać się bliźniacze do tego, co znajdowało się w Fordzie przed liftingiem, ale zrobiono je duuuużo lepiej. Materiały są wyższej jakości (wykończenie carbonem i alcantarą jest genialne), elementy zostały lepiej spasowane i pojawiły się nowoczesne technologie, których w przedlifcie trochę brakowało.

ford, ford mustang, mustang, mustang gt, test, warsawcars

Jak rozsiądziecie się w wygodnych, pokrytych skórą i alcantą fotelach to przed Waszymi oczami pojawią się elektroniczne zegary, które pozwalają na wyświetlanie ogromnej ilości informacji. Możecie np. sprawdzić temperaturę niemal każdego podzespołu, wybrać jedną z kilku dostępnych wizualizacji i bawić się kilkoma kolorami grafiki. Nie jest to najłatwiejszy pod względem obsługi „virtual cockpit” z jakim miałem kontakt, ale po kilku chwilach spędzonych w Mustangu można się przyzwyczaić do znajdywania poszczególnych opcji.

ford, ford mustang, mustang, mustang gt, test, warsawcars

Kierownica jest mięsista i bardzo wygodna ale mam wrażenie, że Ford nieco zaszalał z ilością osadzonych na niej przycisków. W sumie naliczyłem aż 22 klawisze. Przez pierwszych kilka chwil można się pogubić.

ford, ford mustang, mustang, mustang gt, test, warsawcars

W konsoli centalnej znadziecie trzy okrągłe nawiewy, spory (choć jest dużo wolnego miejsca, więc mógłby być większy) ekran multimediów systemu SYNC3, a także dużą ilość przycisków do sterowania audio i klimatyzacją. Poniżej obu paneli został umiejscowiony guzik uruchamiania silnika, a także przełączniki wizualnie nawiązujące do lotniczego klimatu. Za ich pomocą możecie zmieniać tryby jazdy, ustawiać poziom wspomagania kierownicy czy wyłączać ESP. To co mi się mega podoba to… klasyczny ręczny. Tak! Bez żadnych guzików, autoholdów i to szanuję!

Jazda?

Jeśli spojrzymy na czyste dane techniczne to osiągi Mustanga wyglądają naprawdę dobrze. 450 koni. 529 Nm. Przyśpieszenie do setki w 4.3s. Liczby typowego sportowca. Jednak jazda Fordem Mustangiem jest dość specyficzna. Po pierwsze jeśli ktoś nie miał wcześniej doświadczenia z dużymi, mocnymi i wolnossącymi silnikami to na początku może się nieco zdziwić. Jednostka 5.0 mimo dużej mocy ma całkowicie inną charakterystykę od silników wspomaganych turbo czy kompresorem. Wciśnięcie gazu do dechy nie sprawi, że dostaniemy kopa w plecy i wgniecie nas w fotel, a… przynajmniej nie od razu. Mustang GT potrzebuje obrotów. Jednak gdy już dojedziecie do odpowiedniego zaangażowania niutonometrów to wtedy wyrywa się do przodu zostawiając za sobą kurz i gumowe opiłki z opon na asfalcie.

Niestety przez większość mojego testu pogoda nie dopisała (choć przez pół dnia pięknie świeciło słońce!). Było pochmurnie, wilgotno i co jakiś czas obficie padało. Nie są to najlepsze warunki dla auta mającego napęd na tył. Trzeba się kontrolować, bo mimo zastosowania mechanizmu różnicowego o ograniczonym poślizgu, którego zadaniem jest przekazanie momentu obrotowego na koło o większej przyczepności to każde mocniejsze wciśnięcie gazu powodowało automatyczny uślizg. Ciekawe doświadczenie i zrazem zupełnie inne od tego z czym miałem do czynienia w innych autach z sensowną mocą i napędem RWD, jak np. w BMW M2.

ford, ford mustang, mustang, mustang gt, test, warsawcars

Po drugie skrzynia biegów to również ciekawy element w poliftingowym Mustangu. Starodawny 6-biegowy automat został zastał zastąpiony przez… 10-biegową automatyczną przekładnię. Tak, dziesięć biegów! Miałem wcześniej do czynienia ze skrzyniami o dużej ilości biegów i zazwyczaj działały średnio (no może poza Mercedesem, który ma całkiem niezłe 9-biegówki). W Fordzie Mustangu skrzynia działa świetnie. Inżynierowie nauczyli ją idealnie dobierać przełożenia i działać w pełnej synergii z kierowcą. Potrzebujecie przyśpieszyć i zrobić kickdown? Nie ma problemu, skrzynia zrzuca kilka biegów na raz i dostajecie potężny zastrzyk mocy. Toczycie się chilloutowo 65km/h podziwiając widoki? Luzik, ale nie zdziwcie się, jak z tą prędkością będziecie jechać na 9 biegu przy 1600 rpm. To mi się podoba!

ford, ford mustang, mustang, mustang gt, test, warsawcars

Dodatkowo wysokie biegi pomagają w oszczędzaniu paliwa, bo Mustang GT mimo mocarnej V8’ki wcale nie jest łakomczuchem. Oczywiście, jeśli będziecie bawić się podczas miejskiej jazdy i atakować pedał gazu to 20 l/100 km nie powinno Was zdziwić, ale przy racjonalnej jeździe licznik zużycia benzyny zatrzyma się na 12,5-13 l/100 km. To całkiem sensownie jak na wolnossące, pięciolitrowe V8.

No dobra… silnik fajny, skrzynia biegów niezła ale… jak to skręca? No własne, całkiem dobrze. Oczywiście daleko mu do precyzji europejskich konkurentów (jeśli za konkurencje Mustanga jakkolwiek uznamy np. M4) ale nie można narzekać. Zakręty na wąskich drogach pokonacie bez najmniejszego problemu i z dużym uśmiechem na twarzy. Nardziej wymagająca zabawa zaczyna się przy banalnych manewrach i najlepiej to zobrazować na pewnym przykładzie.

Na podjeździe pod domem znajomych jest małe rondo do zawracania i zazwyczaj nie mam najmniejszego problemu żeby je przejechać „na raz”. Dłuższe samochody np. S klasa wymagają złamania się na rondzie na „dwa razy”. Mustang… hm… oj trzeba było się nakręcić kierownicą… ale nie ma to kompletnie znaczenia. Wystarczy posłuchać symfonii V8’ki żeby zapomnieć o wszystkich bolączkach tego musclecar’a.

W Mustangu nie zapomniano o zabawie, dlatego dla bardziej zaawansowanych użytkowników znajdziecie kilka ciekawych opcji np. tryby jazdy torowej, tryb drag race, tryb 1/4 mili, TrackApps itd. Moja ulubiona to oczywiście blokowanie hamulców przedniej osi. Dzięki temu „palenie gumy” i robienie wrażenia na niewiastach jest dziecinnie proste.

A do tego ten dźwięk. O matko! Jak ten samochód brzmi! Warto go kupić tylko po to żeby schodzić do niego codziennie rano, odpalać i toczyć się powoli w akompaniamencie amerykańskiej V8ki. Marzenie!

How much?

Cennik Forda Mustanga startuje od 199 010 PLN. Za tą kwotę otrzymacie auto z silnikiem 2.3 EcoBoost o mocy 290 koni z manualną, 6-biegową skrzynią. Jednak nie oszukujmy się. Mustang MUSI mieć V8 pod maską. Na wersję GT będziecie musieli przeznaczyć minimum 223 810 zł. Mustang GT ze skrzynią automatyczną jest droższy o 9000 PLN, ale zdecydowanie warto wyłożyć tą kwotę.

Wersja GT jest nieźle wyposażona, ale z ciekawszych opcji możecie dodatkowo zainwestować w:
– spoiler 2100 PLN
– pasy na karoserii 1700 PLN
– czarny dach 2100 PLN
– zawieszenie MagneRide TM (aktywne o dynamicznej charakterystyce pracy) 8500 PLN
– wentylowane/podgrzewane fotele 2500 PLN
– system nawigacji z audio B&O 5300 PLN
– pakiet Premium 2/3/4 8800/12300/12300 PLN
– pakiet stylizacyjny Carbon 6700 PLN
– fotele Recaro 7500 PLN

55y

Testowany egzemplarz wyposażony był w pakiet FiftyFive Years, o którym już wspominałem. Poza odpowiednią plakietą przed fotelem pasażera cechuje się ogromną ilością dodatkowego wyposażenia. Za kwotę 12 500 zł otrzymacie: tapicerkę skóra/alcantara, wykończenie carbonem i alcantarą, system nawigacji, nagłośnienie by Bang & Olufsen (12 głośników, sub, 1000W – gra nieźle), 19″ felgi, czarny dach, carne pasy z boku i na masce, czarne emblematy, deskę rozdzielczą wykończoną skórą, kontrastujące przeszycia, wentylowane i podgrzewane fotele, a także autoalarm Thatcham. Składając taki zestaw z poszczególnych opcji konfiguratora musielibyście wydać kilka tysięcy złotych więcej. No i nie mielibyście plakietki!

ford, ford mustang, mustang, mustang gt, test, warsawcars

Poza Fastbackiem w ofercie dostępne jest również nadwozie cabrio. Ecoboost kosztuje 216 010 PLN, a GT 240 810 PLN. Jeśli chcielibyście wyróżniać się nieco bardziej to możecie kupić auto sygnowane nazwą Bullitt. Jego koszt to 256 910 PLN, ale dostępny jest tylko z manualną przekładnią.

Amerykańskich konkurentów Mustanga GT również można kupić na naszym rynku. Chevrolet’a Camaro z silnikiem 6.2 V8 455 KM (przez jakiś czas były dostępne również wersje R4 i V6) możecie kupić za 339 000 PLN, a Dodge’a Challenger’a z jeszcze większą V8’mką o pojemności 6.4 i mocy 492 KM za 315 000 PLN. Jest w czym wybierać choć… Mustang GT pod względem ceny zostawia konkurentów w kłębach dymu z palących się opon.

ford, ford mustang, mustang, mustang gt, test, warsawcars

To jak?

Żeby jeździć Mustangiem trzeba mieć specyficzny charakter. Auto jest duże, narowiste i szczególnie w zielonym lakierze Grabber Lime rzucające się w oczy. Żeby nim jeździć trzeba mieć też odpowiednie umiejętności, bo w gorszych warunkach połączenie napędu na tył, wolnossącej V8’mki i mocy 450 koni potrafi bardzo szybko nauczyć pokory ale… jednocześnie sprawia ogromną frajdę z jazdy. Przez kilka dni spędzonych z tym samochodem bawiłem się wyśmienicie i mógłbym witać się z Mustangiem GT każdego dnia!
PS: jak Mustang to tylko GT, tylko V8. Nie bawcie się w żadne V6’tki czy Ecoboosty. POOOOWEERRR!
ford, ford mustang, mustang, mustang gt, test, warsawcars

Galeria x Ford Mustang GT

Ford Mustang GT Fastback
świetny wyglądmocarne V8 pod maskągenialny dźwięk wydechuniezła skrzynia biegównapęd na tyłtryby jazdy i bajerynowoczesne rozwiązania design nadwozianawiązanie do stylu retro
nadal dużo plastikówskomplikowana obsługa virtual cockpituza dużo przycisków na kierownicyduży promień zawracaniawyższa cena niż przed liftingiem
82%Wynik ogólny
#carspotting_fame70%
#silnik90%
#skrzynia_biegów85%
#prowadzenie72%
#fun87%
#wygląd88%
Ocena czytelników 4 Głosów
87%