Golf, jaki jest, każdy widzi.

Coś w tym jest. Przez 40 lat produkcji Golfa przyzwyczailiśmy się do jego obecności na ulicach. Sprzedaż Volkswagena Golfa zaczęła się w 1974 roku, kiedy to z taśmy montażowej zjechał premierowy VW Golf Mk1. Od tego dnia doczekaliśmy się kilku facelifting’ów i 7 generacji tego najpopularniejszego na świecie kompaktu. Jak to w grupie Volkswagena bywa każda kolejna generacja samochodu nie wprowadzała ogromnych zmian. Była to bardziej ewolucja niż rewolucja (jak np. u konkurencji patrz Renault Megane). Oczywiście mam tu na myśli stylistykę modelu bo wraz z rozwojem technologii, pod względem technicznym rozwijał się również Golf. Jednak koncepcja na sukces pozostała niezmienna – zwinny, kompaktowy, dopracowany i bezawaryjny samochód.

Już od pierwszej generacji, klienci mogli zamawiać Golfa w wersji Gran Turismo Injection. Jedynka GTI była wyposażona w silnik 1.6, który generował moc 110hp przy 6100rpm i gwarantował przyspieszenie do setki w około 9 sekund. Całkiem nieźle jak na lata, w których na listach przebojów królowali Bee Gees z piosenką „How Deep Is Your Love”. Kolejne generacje GTI były wyposażane w takie silniki jak: 1.8 16V, 2.0 16V, 1.8T, 2.0TFSI, 2.0TSI. Najnowszy poliftowy Golf GTI Performance ma na pokładzie sprawdzoną jednostkę 2.0TSI o mocy 245hp. Pierwsze setka wg producenta pada po 6.2s. Samochód, który testowałem to wersja przed liftingiem, z tym samym silnikiem ale o 15hp słabszym. No i tak…

GTI Performance

Zacznijmy od tego, że osobiście nie jestem fanem samochodów, które mają więcej niż 180 koni i napęd na przednią oś. Po prostu nie lubię mielenia przednimi kołami i migającej lampki ESP w momencie szybkiego ruszenia ze świateł albo po wciśnięciu pedału gazu w podłogę przy 80 km/h. Nie przepadam za tzw. torque steer. Zdecydowanie wolę samochody z napędem na cztery koła (Siema Quattro!) lub te z mocą przekazywaną na tylną oś (#funfunfun). Między innymi dlatego sceptycznie podchodziłem do tego 230-konnego hothatcha.

Wersja która wpadła w moje ręce, jak na salonowy demo car była dość dobrze wyposażona. Samochód posiadał wspomniany wcześniej pakiet Performance (4100zł), dzięki któremu zyskał dodatkową moc (+10hp, z 220 na 230), wentylowane tarcze hamulcowe 340/310mm i to co najciekawsze, czyli mechaniczną szperę przedniej osi! Tak, tak dzięki niej pokonwywanie zakrętów to czysta zabawa. Nie wiem jak jeździ GTI bez pakietu ale jeśli konfigurowałbym auto pod siebie, to pierwszym wyborem byłoby dodanie do koszyka właśnie pakietu Performance.

Za zmianę biegów odpowiadała 7 stopniowa automatyczna skrzynia DSG, która jak można się było spodziewać przełącza biegi niesamowicie szybko ale moim zdaniem czasami mogłaby robić to trochę wcześniej. Bardzo często miałem ochotę zmienić bieg na wyższy przy pomocy łopatki.

Jeśli chodzi o prowadzenie auta to tak jak mogłem się spodziewać wyczuwalne było lekkie torque steer i problemy z trakcją przy mocnym dodawaniu gazu. No ale są to rzeczy nieuniknione przy samochodzie z napędem na przód o mocy 230 koni. Wspomagany elektrycznie układ kierowniczy jest precyzyjny, a sam samochód przewidywalny i dość łatwy do opanowania. W testowanym GTI zamontowane było zawieszenie DCC, dzięki któremu można zmiękczyć (tryb Comfort) albo utwardzić (tryb Sport) amortyzatory. Różnica w ustawieniach i komforcie jest zdecydowanie wyczuwalna. Bardzo polecam DCC bo na naszych drogach czasami opcja Comfort to jedyny ratunek żeby nie zwariować…

Aha, silnik i wydech mruczą bardzo miło dla ucha, jedyne czego mi brakowało to delikatnych strzałów z wydechu przy zmianach biegów na wyższe (jak, np. w Rce).

Design

Tak, jak wspomniałem na początku, Golf, jaki jest, każdy widzi ale moim zdaniem Mk7 to zdecydowanie najładniejsza generacja Golfa. Podobają mi się agresywne linie, przetłoczenia, reflektory, felgi, grill aka plaster miodu. Ktoś się zdecydowanie postarał. Wisienką na torcie jest czerwony pasek, który przechodziprzez cały grill i „wchodzi” do przednich reflektorów. Świetny pomysł.

Wnętrze, jak to w niemieckich samochodach bywa do bólu ergonomiczne i użyteczne. Wszystkie elementy znajdują się w miejscu gdzie kierowca może się ich spodziewać. Kierownica jest rewelacyjna, stylistycznie piękna i świetnie leży w dłoniach. Materiały są bardzo dobrej jakości i co najważniejsze są dobrze spasowane. Nienawidzę jak coś mi w samochodzie skrzypi lub rezonuje, tutaj nic takiego nie miało miejsca ale nie wiem czy jest to zasługa jakości wykonania VW, czy tego, że jeździłem samochodem demo z salonu i trudno byłoby zachęcić klienta do kupna auta, którego elementy by skrzypiały.

Ns pokładzie dostępny był bardzo dobrej jakości system multimedialny i nawigacja Discovery PRO (7210zł), kamera cofania (910zł), która chowa się w znaczku na tylnej klapie, dzięki temu zawsze jest czysta (propsuje takie rozwiązanie)

Jestem mega ciekawy jak na żywo prezentuje się wnętrze wersji poliftingu. Mam nadzieję, że niedługo się przekonam.

A co na to wersja R…? Sprawdźcie tutaj!

PS: dziękuję salonowi VW Krotoski-Cichy/Radzymińska za użyczenie auta do testu. Dzięki Adaś! 5!

 


Suche fakty:

Silnik: R4 TSI, Pojemność: 1984 cm3, Moc: 230hp (4700-6200rpm), Moment: 350Nm (2500-4400rpm), 0-100 km/h: 6.4s, Vmax: 248 km/h, Skrzynia: automatyczna DSG (7 biegów), Napęd: na przednie koła, Paliwo: Benzyna


Golf GTI Performance mk7
Pakiet PerformanceŚwietne prowadzenieBrak krzykliwego designuJakość wykonaniaDesing nadwoziaTapicerka w kratkę ;)
Przeciąganie zmiany biegów DSGElektryczne wspomaganieWyczuwalne torque steer
69%So-So.
#carspotting_fame63%
#silnik70%
#skrzynia_biegów74%
#prowadzenie72%
#fun68%
Ocena czytelników 8 Głosów
79%