Po czteroletniej przerwie do Warszawy powrócił wyścig Gumball 3000! W tym roku ekipy biorące udział w rajdzie spotkały się 1 lipca w Rydze, aby dzień później ruszyć w siedmiodniową trasę na grecką wyspę Mykonos. Właśnie dlatego jednym z najpopularniejszych hashtagów ostatnich dni na Insta był #rigatomykonos. Samochody miały dotrzeć do Warszawy 2 lipca wieczorem, dlatego ok 16.00 wpakowałem się do Volvo jednego typka (tego, który składa mixtape’y lecące jako soundtrack w moich filmikach na YouTube) i ruszyliśmy w przeciwną stronę.

No dobra, celem nie była Ryga… ani Suwałki, ani Augustów, ani Łomża, ani nawet Ostrów Mazowiecka. Nie chciało nam się jechać zbyt daleko. Poza tym Volviak pali w trasie 17l/100km więc uznaliśmy, że idealnym punktem obserwacyjny będzie malownicze miasto Wyszków. Po drodze widzieliśmy kilka spotterskich checkpointów (nie wiem od której godziny chłopaki czekali z apartami ale wyglądali na mocno znudzonych oglądaniem Passatów) i przerwy na doładowanie kalorii w jednej z Wyszkowskich pizzerii (pizze oceniliśmy tak na 2.3/5 gwiazdek, więc nie polecam) ustawiliśmy się na poboczu w oczekiwaniu na kawalkadę wspaniałych samochodów. I czekaliśmy. Długo czekaliśmy… Też już zaczęło nas nudzić liczenie Passeratich. Każdy mijający nas samochód zwalniał a kierowca złowrogo spoglądał w nasza stronę czy to aby nie policja czai się w zaułku. W sumie szkoda, że nie pojechaliśmy Insignią, Vectrą albo innym Superbem miny kierowców byłyby jeszcze zabawniejsze.

Pierwszym Gumballowym samochodem minął nas o 17.51 i był to Mercedes-AMG C63R. 10 minut później poleciało Ferrari California teamu DRKN, następnie Conti, S63 Cabrio w duecie z Porsche Cayenne i kolejna California tym razem w wersji T.

Pół godziny później pojawił się kolejny reprezentant DRKN tym razem w Ferrari FF, a zaraz za nim F12berlinetta i zielone 458 Spider w towarzystwie srebrnej Kii w dziwnym niebieskim malowaniu (niestety nie udało się rozszyfrować, do którego teamu należał samochód).

A później zaczęło być naprawdę grubo… Najpierw wpadło trio w zestawie: Lamborghini Huracán, Porsche 911 Turbo S i Audi RS6. Następnie duo Porsche 911: 997.1 GT3 na rosyjskich numerach i belgijskie 997.2 GT3RS.

Chwilę późnij przeleciał limonkowy Bentley Continental GT również na rosyjskich blaszkach i zameldował się kolejny zestaw: Mercedes-AMG E63 S Edition 1, Gumball’owa ciężarówka, Smart, Audi RS6, Ferrari 488 Spider z AfroJack’iem i Dodge Viper ACR Extreme ze spoilerem, który przesłaniał połowę świata.

Kolejne auta leciały w pojedynkę: Contiental GT, Panamera, Bentley Mulsanne i kolejne Ferrari 488 Spider tym razem z Josh’em Cartu za kierownicą.

Później ładnie zapozowała ekipa w Lamborghini Aventadorze SV i innych włoskich super samochodach: Ferrari 458, Maserati GranTurismo, Lamborghini Huracán LP610-4 Aero Kit, Ferrari F12berlinetta i… zagubiony kompan z teamu AfroJack’a w Audi RS6.

Po 20 minutach przerwy wpadła cała kawalkada aut prowadzona przez Ferrari 458 Spider: Porsche 911 TurboS, Audi R8V10Plus, Ferrari 488 Spider i reprezentant USA czyli Dodge Challenger SRT Hellcat.

Kolejna ekipa jaka do nas dojechała była prowadzona przez Rolls-Royce’a za którym leciała Panamera, Ferrari F430 Spider i kolejne Lamborghini Huracán.Później kolejny Rolls-Royce, Jaguar F-Type, następne Audi R8V10Plus, Porsche 911 GT3, jeszcze jedno Audi R8V10Plus, kolejny Rolls… F12berlinetta w duecie z Audi RS7, Audi R8 poprzedniej generacji, Panamera, RS5 w parze z SLK55, duo Audi RS7 z teamu XHUBZ i Ferrari 488 GTB.

Niestety nie udało się trafić dwóch samochodów na które najbardziej liczyłem: Mercedes-AMG GT RS Rote Sau i nasze warszawskie Porsche 918. Chłopaki polecieli pewnie inną trasą.

Ogólnie muszę przyznać, że poza długimi przestojami między przejazdami samochodów wyścig robi duże wrażenie. Szczególnie na trasie. Ciekawe co sobie myśleli zwykli niczego nieświadomi uczestnicy ruchu, których nagle minęło kilka egzotycznych samochodów na trasie między Konopkami Małymi a Gnizadowem.

Pozostałe zdjęcia możecie zobaczyć w poniższej galerii!