Zakończony w minioną niedzielę Poznań Motor Show 2018 otwierano w otoczeniu ekspozycji Mercedesa. Absolutnie mnie to nie zdziwiło. Kolejny rok z rzędu importer tej marki wykonał ukłon w stronę czwartego pod względem sprzedaży rynku w Europie i trzynastego na świecie. To, że na wydarzeniu w Polsce pojawia się jeden z 275 zaplanowanych do produkcji hipercarów AMG Project ONE, auta, którego nie było na salonie motoryzacyjnym w Genewie, robi wrażenie. Kiedy dodamy do tego kilka samochodów, których wcześniej nie można było zobaczyć w kraju nad Wisłą, a wartość całych ekspozycji każdego z głównych konkurentów nie przekracza wartości dwóch aut ze stoiska Mercedesa, podkreśla w jak ważnym dla MB miejscu jesteśmy.

Jednocześnie widząc stoisko producenta samochodów z gwiazdą na masce i idąc za przekazem otwierającego wydarzenie zrodziło się pytanie: „czy Polaków stać na Mercedesa?”, choć w sumie to pytanie można z powodzeniem rozszerzyć na całość motoryzacji, którą zwykłem nazywać nieprzeciętną. Ciężko o jednoznaczną odpowiedź, niemniej na pewno stać nas na dojrzałość motoryzacyjną i swego rodzaju jej kontemplację, której z powodzeniem można dopuścić się na Poznań Motor Show. Na takową pozwoliłem sobie i ja.

W ciągu jednego dnia targowego odwiedziłem większość ekspozycji, które były w kręgu moich zainteresowań. Na miarę swoich amatorskich możliwości postarałem się część wspomnianej nieprzeciętności zamrozić w kadrach, które możecie tu obejrzeć. Oprócz tego, z wieloma autami postarałem się o bliższy kontakt, tak aby „poczuć” co mają do zaoferowania. To oczywiście złudne, bo przekonać możemy się wtedy, kiedy auto mamy do dyspozycji w warunkach drogowych, ale tu chyba chodzi o coś innego… o jakiś rodzaj kontaktu z autem, chwilę zastanowienia, weryfikacji, pomyślenia o tym nie tylko jak o produkcie, nad którym pracowała rzesza ekonomistów, ale o ludziach, którzy ograniczani wymaganiami tabelek z cyframi byli w stanie stworzyć coś, co właśnie stoi przed Tobą lub w czym masz możliwość zasiąść… O designerach, którzy to narysowali, o inżynierach, projektantach, zespołach ludzi, którzy pracowali tysiące godzin, aby to konkretne auto stało teraz właśnie przed Tobą i starało się, z powodzeniem większym niż wszystkie inne, wzbudzać pożądanie. Takich aut w Poznaniu można było spotkać wiele i na większości stoisk pojawiły się samochody, które w jakiś sposób pracują na to pożądanie bardziej. Co można było zobaczyć?

Podobnie, jak wstęp do tego tekstu zwiedzanie zacząłem od Mercedesa, więc pozostając przy tej marce, oprócz Project ONE, na stoisku prężył się, mimo iż bez podestu, to jednak ponad większością aut, ogromny Maybach G650 Landaulet, czyli warta około miliona euro ultraluksusowa wariacja na temat G klasy. Oprócz tego nie zabrakło nowej klasy A, z którą, za sprawą nowego systemu multimedialnego, można sobie pogadać.

Importer zaprezentował również otwierającego nowy rozdział CLS 53 AMG, którego silnik spalinowy wspierany jest silnikiem elektrycznym. Auta z gwiazdą wyposażone w taki układ będą miały właśnie oznaczenie „53”. Nowa G klasa, niedoceniony SL 63, AMG GT R w imponującym malowaniu Solar Orange i supertatowóz w wersji kombi – E63s, który w całej swojej „skromności” wzbudzał na stoisku nieprzeciętne zainteresowanie.

BMW poprawiło się względem ubiegłego roku, kiedy prezentowało głównie auta oznaczane „i” i „e”. Producent z Monachium pokazał nowy model M5, może w mało imponującym malowaniu wersji First Edition, ale za to bardzo dobrej konfiguracji wnętrza, którego zarówno wygląd jak i ergonomia jest chyba jedną z najlepiej dopasowanych do moich upodobań i gustu. Nieprzeciętność na stoisku uzupełniało i8 w odkrytej wersji Roadster. Grupa Auto Fus, importer Rolls-Royce i Alpina stanęła na wysokości zadania z przytupem. Odpowiednio trzy i cztery modele tych marek dumnie nakreślały swoją wyjątkowość i dalece unikalny charakter. Dla mnie najbardziej interesującym modelem było B5 w wersji Touring, ale byłem zaskoczony, że na stoisku pojawiło się X4d w nowym nadwoziu serii.

Audi zaprezentowało dobrze znane modele RS3, RS4 i RS5, w dość opatrzonych konfiguracjach, nowy model A6, A7 i A8 oraz koncept Aicon, auto przyszłości, które w swojej autonomicznej nieprzeciętności wykracza poza zakres moich szerokich zainteresowań. Tak czy inaczej, jest dziełem myśli innowacyjnej, czymś dalece wyjątkowym, za sprowadzenie czego do Poznania należy się Audi uznanie.

Porsche zwyczajowo zachwycało liczbą egzemplarzy, jak i zajmowaną powierzchnią ekspozycji. Wśród tego co mogliśmy zobaczyć, niewątpliwie królowało GT2 RS, w cieniu którego chowały się niemniej imponujące 911-stki,  w tym między innymi spektakularne GT3 RS w malowaniu Lizard Green.

Miłym zaskoczeniem wykazał się importer brytyjskiej nieprzeciętności. Na ekspozycji Jaguara i Land Rovera nie brakowało modeli oznaczonych SVR, a absolutną wisienką na torcie był 600-konny XE SV Project 8. Rekordzista Nurburgring, który pierwszą setkę osiąga w 3.3s, a rozpędza się do niebagatelnych 320 km/h.

Michelin na swoim stoisku prezentował dwa niesamowite, łączące klasyczne piękno i nowoczesność, restomody Porsche Krzysztofa Hołowczyca.

Ekspozycja Ferrari Polska nie była w tym roku tak oszałamiająca jak rok temu, ale w tym przypadku, w zasadzie dowolne auto wzbudza emocje. Pucharowe 488 Challenge, czy dojrzalszy następca Californi T – Portofino, które nabrało względem poprzednika nieco muskulatury i sprawia wrażenie poważniejszej zabawki. Pojawiło się także GTC4 Lusso, a wszystkie trzy auta dumnie prezentowały swoje wdzięki.

Alfa Romeo wystawiło wersje Quadrifoglio znanej dobrze Giulii oraz Stelvio, na którym można zaobserwować nienaturalnie schowane tylne koła lub przesadnie napompowane względem nich błotniki.

Co więcej? Szalenie imponująca Honda NSX, Bentely Bentayga i Continental GT, Hyundai i30N, koreański hothatch w charakterystycznym dla siebie malowaniu, dwa modele Tesli, trzy brytyjskiej manufaktury Lotusa i wiele innych aut, w których bez wysiłku można dopatrzeć się nieprzeciętności.

Mnóstwo zainteresowania wzbudziły u mnie i sądząc po liczbie osób przy tych autach, dwa modele bardziej cywilne, ale takie, które mają szansę występować z ciekawymi silnikami. Mowa o nowym Volvo V60 w kombi, które pokazuje po raz kolejny jak dobrze może wyglądać auto w takim nadwoziu oraz Peugeot 508, nowoczesny liftback z bezramkowymi drzwiami.

Czy czegoś zabrakło? Na pewno chciałem zobaczyć AMG GT4, którego nie było, żałuje bardzo, że tak skromnie w M na ekspozycji BMW i że RSki od Audi wjechały w tak powszechnych malowaniach. Najbardziej jednak doskwiera mi brak Ferrari 488 Pista, bardzo chciałem zobaczyć to auto na żywo, ale co się odwlecze…

Biorąc pod uwagę powyższe, Poznań Motor Show rośnie w siłę i według moich obserwacji zaczyna być traktowany przez importerów z roku na rok coraz poważniej, a to dobry prognostyk na kolejne edycje, na które na pewno zarezerwuje nie jeden, a przynajmniej dwa dni ze swojego kwietniowego kalendarza.

Tekst i zdjęcia: Royal Cars Of Poland / Facebook / Instagram /

Galeria x RCOP