Wow! Co to była za sobota. Ryk ośmiocylindrowych silników, zapach benzyny i spalonej gumy. Kilka tysięcy rozpasanych koni mechanicznych biegających po torze w Kamieniu Śląskim. Czy można lepiej spędzić sobotę? Chyba nie!
PreDrive.
Niedzielny leniwy wieczór, zaglądam do maili, patrzę… ooo, wiadomość od Mercedes-Benz Polska. Klik. Czytam. Hm… że co? Że niby ja? Że w sobotę za tydzień? Serio? A jednak, marzenia się spełniają. Przyszło zaproszenie na szkolenie w ramach AMG Driving Academy Polska! Już za kilka dni miałem lecieć na Silesia Ring, żeby sprawdzić jak jeździ się najciekawszymi maszynami z floty AMG. Kurcze, tylko jak wytrzymać kolejne 5 dni… szydełkowanie? Zacząłem odliczać czas do soboty, a on wlókł się straaaaszenie wooolno. Poniedziałek… Wtorek… Środa… Czwartek… Piątek, nadal piątek… Budzik ustawiony na 03.45. Zbiórka pod salonem Mercedes-Benz Warszawa na ulicy Daimlera o godzinie 05.00. Spać poszedłem przed 02.00. Niecałe 3 godziny snu? Co to dla mnie. Luzik.
Pobudka. Pakowanie sprzętu, prawa jazdy i w drogę pod salon. 05.00, wbijamy się do V’ki. Prowadzi Piotrek z Mercedes-Benz Polska, a na pokładzie ja, Bartek ze SportStandard, Marcin z RoyalCarsOfPoland, Piotrek z RoyalCarsMG i Łukasz z Cars&Coffee Poland. Ruszamy w drogę do Kamienia Śląskiego na najnowszy tor wyścigowy w Polsce, czyli Silesia Ring. Śmigamy szybko i komfortowo, bo jak może być inaczej w V klasie. Na miejscu jesteśmy koło 9.00 czyli 30 minut przed rejestracją. Mała papierologia, sprawdzanie prawa jazdy i już, jesteśmy gotowi. Wychodzimy na pitlane a tam… wow, co za widok… 7404 koni mechanicznych czekających na nas.
Do dyspozycji crème de la crème aktualnej linii AMG, czyli:
1. Mercedes-AMG GT R 585hp
2. Mercedes-AMG GT R 585hp
3. Mercedes-AMG GT S 522hp
4. Mercedes-AMG GT C Roadster 557hp
5. Mercedes-AMG E63 S Sedan 612hp
6. Mercedes-AMG E63 S Estate 612hp
7. Mercedes-AMG E43 Sedan 401hp
8. Mercedes-AMG E43 Estate 401hp
9. Mercedes-AMG GLC63 S SUV 510hp
10. Mercedes-AMG GLC63 S Coupe 510hp
11. Mercedes-AMG SL63 585hp
12. Mercedes-AMG GLA45 381hp
13. Mercedes-AMG GLA45 381hp
14. Mercedes-AMG CLA45 381hp
15. Mercedes-AMG CLA45 381hp
Robi wrażenie prawda? Szczególnie cieszyłem się na AMG GT R’a, którego mogłem pomacać kilkanaście miesięcy temu, jeszcze przed premierą i nowe E63 S. Oba modele można często spotkać na warszawskich ulicach ale nie miałem wcześniej okazji, żeby nimi pojeździć.
Szybka kawa, kilka zdjęć i ruszyliśmy do sali wykładowej na szkolenie teoretyczne. Dostaliśmy porcję ciekawych informacji o AMG, poznaliśmy historię marki, dowiedzieliśmy się dużo na temat samochodów, którymi mieliśmy jeździć i bezpieczeństwa. Głównym punktem odprawy była analiza jazdy po torze i samego układu Silesia Ring. Kolejną porcję teorii pochłonęliśmy bezpośrednio przy samochodach (…wreszcie nauczyłem się poprawnie zapinać pasy, a nie ubranie…). Po dawce wiedzy zostaliśmy podzieleni na dwie grupy i ruszyliśmy. Let the games begin!
Drive.
Przez pierwszą część dnia jeździłem w parze z Michałem Wardakiem znanym na Insta jako @michalwar, który jak się miało okazać pod koniec dnia wygrał zmagania w czasówce, więc skromnie przypisuje sobie co najmniej połowę jego sukcesu. Widać, że wszystkie moje rady podczas wspólnego śmigania po torze wziął sobie do serca ;) Ale wracając do meritum, jazdę zaczęliśmy od razu najgrubiej jak się dało, czyli od czarnego AMG GT R’a. Zapięliśmy żółte pasy i w drogę.
Kilka kółek dookoła toru. Coraz szybciej i szybciej. Przed nami GT R w rewelacyjnym kolorze Solarbeam Yellow [ciekawostka: lakier kosztuje 41212 zł, czyli 2000 zł więcej niż ceramiczny układ hamulcowy]. Za nami GLC63 S Coupe. Genialny widok. Kurde… ale jak ten samochód jeździ. Poezja! Przyspieszenie i trzymanie się nawierzchni to istny kosmos. Szacunek dla tych, którzy potrafią wprowadzić to monstrum w kontrolowany poślizg i utrzymać drift dłużej niż kilka sekund. Jazda slalomem między rozstawionymi pachołkami to bułka z masłem dla tych samochodów.
Po zapoznaniu się z maszyną ruszyliśmy na miejsce drugiego zadania, czyli drag race’u. Zasady proste. Flaga w dół, gaz do dechy i lecimy ale… żeby nie było zbyt łatwo był mały haczyk. Na końcu należało się zatrzymać w miejscu wyznaczonym przez niebieskie pachołki. Kto był pierwszy ale przeleciał linię to i tak przegrywał. Ćwiczenie miało nas nauczyć znajdowania punktu hamowania, który jest mega ważny w sportach motorowych.
GT R kontra GT R. Gaz, hamowanie. Każdy po 3 rundy. Później przesiadka i wskoczyliśmy do 510 konnego AMG GLC63 S, które może nie jeździ tak genialnie na torze jak GT R ale jest piekielnie szybkie. Pierwsza setka w 3.8s, to raptem o 0.2s słabiej niż GT R. Jest moc w tym SUVie!
Powrót do pitlane. Zmiana samochodów. Przeskakujemy do bardziej cywilizowanej linii AMG, czyli zestawu samochodów klasy E (E63 S Sedan, E63 S Wagon i E43 Wagon). My trafiliśmy do bordowego E63 S i ruszyliśmy na kolejne ćwiczenie. Tym razem była to nauka utrzymania auta w kontrolowanym poślizgu. Jak dojechaliśmy na miejsce, to czekał na nas biały szeroki okrąg nieustannie polewany wodą. Jeżdżąc dookoła staraliśmy się wprowadzić auta w poślizg. Najpierw z wszystkimi systemami włączonymi, następnie w trybie sportowym a na końcu bez żadnych kagańców, czyli wszystkie systemy były uśpione. Niestety nie używaliśmy trybu drift, ale jak ktoś chce nauczyć się sztuki latania bokiem to może zapisać się na oddzielne szkolenie, a tam cały dzień będzie upalał E63’ki w tym trybie. Po rundzie w sedanie przesiedliśmy się do wersji kombi i dalej hulaj dusza.
E63 S to jest absolutny fenomen. Brzmi fantastycznie. Jeździ genialnie. Przyśpiesza NIE-SA-MO-WI-CIE. Serio… a jako dowód może świadczyć fakt, że jest o 0.2s szybsze od AMG GT R’a. Tak, wygodna rodzinna limuzyna przyśpiesza lepiej, niż samochód stworzony do przepychania się łokciami w zielonym piekle. Wow.
Kolejny powrót do pitlane. Kilka minut przerwy. I wskoczyliśmy z Michałem do GLA45. Krótki przejazd po torze kawalkadą z m.in. dwoma CLA45 i dotarliśmy na miejsce czwartej próby, czyli hamowania z ominięciem przeszkody. Celem tego zadania było sprawdzenie jak wydłuża się droga hamowania wraz ze wzrostem prędkości, a także ominięcie przeszkody przy jednoczesnym całkowitym zatrzymaniu auta. Zaczęliśmy od niskich prędkości rzędu 50 km/h, gdzie po walnięciu nogą w hamulec samochody zatrzymywały się bardzo szybko. Genialne hamulce AMG robiły swoje. Trudniej było w momencie, kiedy prędkość wzrosła dwukrotnie. Przy 100-110 km/h, trzeba było się postarać, żeby zatrzymać bezpiecznie samochód nie uderzając w wirtualną przeszkodę. Bardzo cenna nauka, która może się przydać w codziennej jeździe.
Koniec części pierwszej. Zjazd do bazy. Godzinna przerwa na lunch i chwila na zrobienie zdjęć samochodów, a później powrót na tor.
Drive 2.
Z pełnymi brzuchami i zajętymi kartami pamięci w aparatach wróciliśmy do szkolenia. Kolejny moduł rozpoczęliśmy od jazdy w systemie lead and follow, czyli podążanie po torze jak cień za instruktorem. Z uwagi na wyższe prędkości potrzebowaliśmy uzbroić się kaski, które miały zabezpieczyć nasze głowy w przypadku niekontrolowanego opuszczenia toru. Na szczęście nasza grupa była zgrana, nie było osób w stylu „ja tego nie zrobię?”, więc do takich sytuacji nie doszło. Ponownie wsiedliśmy za kierownice bardziej cywilnych mercedesów, czyli E63 S i GLC63 S. Tym razem jeździłem z Piotrkiem z MBPL, bo Michał stwierdził, że jeżdżę za szybko i potrzebuje trochę spokoju :P.
Zadanie było proste. Jechać za instruktorem, utrzymywać odległość i linię przejazdu. Może wydawać się to łatwe ale trzeba trochę wprawy, żeby opanować odpowiednią nitkę toru jazdy, szczególnie, że z każdym okrążeniem szkoleniowcy zwiększali tempo. Kilka okrążeń w E63, przesiadka do GLC63 i dalej w drogę. Różnica w jeździe SUV’em a limuzyną jest kolosalna. Nawet nie chodzi o słabsze przyśpieszenie czy przechylanie nadwozia na zakrętach, ale o granicę do jakiej może dojść kierowca w tych dwóch samochodach. Tam, gdzie E63 pozwalało na więcej to GLC już uruchamiało systemy wspomagające. A zadziałanie ESP oznacza jedno: kierowca popełnił błąd – przesadził.
Później ostatnie zadanie, w którym mogliśmy pojeździć samochodami na miejscu kierowcy, czyli czasówka. Ponownie przesiedliśmy się, do Mercedesów z serii 45 i ruszyliśmy na linię startu. Kilka rundek zapoznawczych. Bramki ustawione z pachołków, długi łuk, i linia mety, której nie przecinaliśmy na pełnej prędkości tylko musieliśmy się zatrzymać w wyznaczonym miejscu. Jak pokazała przyszłość, nie było to wcale łatwe. Kolejnym utrudnieniem były kary czasowe za m.in. potrącenie słupków, ominięcie bramek czy niezmieszczenie się w boksie oznaczającym linię mety.
Żeby każdy miał równe szanse GLA zostało odstawione na bok a na placu boju pozostały dwa egzemplarze CLA45. Startowaliśmy po kolei. Ostatecznie nasze mini igrzyska wygrał Michał, więc widać, że moje wskazówki, które mu przekazałem podczas pierwszej części szkoleń nie poszły na marne. Gratulacje stary, poleciałeś super wyścig, no i wytrzymałeś moje drifty, a za to podwójny szacunek!
Race Taxi.
Ostatnim punktem szkolenia była jazda na fotelu pasażera w Mercedesie-AMG GT R. Za kierownicą usiadł instruktor i pokazał nam co można wykrzesać z tych genialnych samochodów. Maksymalne przyspieszenie na prostej i natychmiastowe hamowanie w idealnym punkcie? Poszło. Szybkie pokonywanie zakrętów? Nie ma problemu. Jazda bokiem po łuku? Dziecinnie proste. Nawet coraz mocniej padający deszcz nie stanowił dla nich problemu. Jeśli chcecie zobaczyć jak wyglądał przejazd z punktu widzenia pasażera, to sprawdźcie poniższy filmik z mojego przejazdu wyścigową taksówką.
Instruktorom należą się oddzielne podziękowania bo to naprawdę świetni specjaliści i super ludzie, z którymi można porozmawiać, pośmiać się i co najważniejsze od których chłonie się wiedzę. Nasza grupa trafiła pod opiekę Irka Dancewicza i Jacka Spentanego. Nie mam pojęcia jak opanowaliście sztukę jeżenia po torze z nieustannym patrzeniem się w lusterka i dawaniem nam rad przez krótkofalówki.
Aha, jeśli wybieracie się na szkolenie to pamiętajcie, że oczy mają dookoła głowy. Nie ma możliwości, żeby ruszyć na tor bez poprawnej pozycji za kierownicą lub niedociągniętych pasów bezpieczeństwa.
End.
Cały event zakończył się wręczeniem nagród dla najlepszych zawodników w czasówce. Gratulacje dla Michała Wardaka i Marcina z RoyalCarsOfPoland. Chłopaki zajęli odpowiednio pierwsze i drugie miejsce. Dobrze Wam poszło! Forza Blue Team!
Chwilę później luną deszcz więc był jeszcze czas na small talks z instruktorami. Jak przestało padać zapakowaliśmy się do Vki i ruszyliśmy w stronę stolicy. Za kierownicą ponownie usiadł Piter, który mimo całego dnia latania po torze bez problemu dowiózł nas na miejsce. Kilka minut po 21 byliśmy w Warszawie.
Bardzo dziękuję za zaproszenie na szkolenie z serii AMG Driving Academy. Ciesze się, że mogłem w tym uczestniczyć bo była to niesamowita przyjemność. Wielkie podziękowania dla całej ekipy Mercedes-Benz Polska: Michał Maksymiuk (@amg_na_maksia), Michał Wardak (@michalwar) i Piotrek Seroka.
Jeśli będziecie mieli okazję do uczestniczenia w szkoleniu AMG to się nie wahajcie ani chwili. Ustawiajcie budziki na 4 rano i ruszajcie w drogę. Będziecie mogli się podszkolić z techniki jazdy, zdobyć nowe doświadczenia i pojeździć świetnymi samochodami. Jednocześnie uświadomicie sobie, że tysiące kilometrów jakie pokonujemy w naszych samochodach wcale nie oznaczają, że potrafimy jeździć samochodami, bo tak naprawdę umiemy bardzo mało… Ja od wyjazdu z toru myślę o powrocie. Już planuję kolejne wypady. Jak wejdziecie do „The World’s Fastest Family” to zostajecie w niej na zawsze.
#loveamg
PS: jak wejdziecie na mój profil na Instagramie, to możecie pooglądać rzeczy, które wrzucałem live na Insta Stories. Poszukajcie „AMG Academy” w wyróżnionych relacjach. Peace!





















