Jeep od zawsze kojarzył mi się z trzema modelami. Klasycznym Willys’em, kultowym Wrangler’em i luksusowym Cherokee (czy to w wersji krótkiej, czy Grand). Oczywiście w palecie amerykańskiego producenta pojawiały się także inne projekty, jak Compass, Patriot czy ogromy Commander, ale nigdy nie zdobyły statusu kultowych, jak wymieniona na początku trójka. Jednak w czasach, kiedy na ulicach królują wszędobylskie crossovery, Jeep musiał wyjść na przeciw oczekiwaniom rynku i wzbogacić swoją ofertę o nowy model. Samochód, który nie tracąc walorów, z których znamy Jeepa trafi w gusta klientów szukających uniwersalnej maszyny, która jednocześnie będzie miała lajfstajlowe smaczki. Taki właśnie jest Jeep Renegade.
Do testu miałem wstępnie zapisanego Jeepa Wranglera, który bezapelacyjnie jest jedną z ikon motoryzacji i zawsze chciałem go przetestować. Niestety z uwagi na zmianę modelową i pojawienie się nowej generacji zmieniły się również plany mojego testu i Wranglera zastąpił Renegade. Mam nadzieję, że jak w Polsce pojawi się już nowy Wrangler to uda mi się przeprowadzić jego test. No ale kończę dygresję i wracam do „Baby Jeepa”.
Renegade
Jeep Renegade to crossover. Został opracowany przez Jeepa we współpracy z Fiatem, który notabene jest obecnie właścicielem amerykańskiej marki. Bliźniaczym modelem Renegade’a jest Fiat 500X, a samochód powstał na płycie podłogowej modelu 500L. Renegade został zaprezentowany 4 lata temu podczas targów motoryzacyjnych w Genewie.
W europie samochód sprzedaje się całkiem nieźle. W ubiegłym roku znalazł 72.578 nabywców, a rok wcześniej 76.203 osoby wyjechały Renegadem z salonów Jeepa. Dla porównania Mitsubishi ASX sprzedało w tym okresie odpowiednio 39.160 i 39.241 sztuk. Podobne liczby do Jeepa ma Suzuki z modelem Vitara – 73.099 i 72.301. Troszkę lepiej od Jeepa radzi sobie Fiat 500X – 90.049 sztuk w 2017 roku. Jednym z powodów wyższej sprzedaży Fiata może być to, że w europie włoska marka cieszy się większym zaufaniem klientów i jest bardziej znana na starym kontynencie niż Jeep.
Patrząc na liczby wydaje się, że odmłodzenie wizerunku marki i wprowadzenie na rynek bardziej lifestyle’owego samochodu było dobrym posunięciem Fiat Chrysler Automobiles. Renegade sprzedaje się całkiem nieźle, co widać nawet na warszawskich ulicach, gdzie wypatrzenie Renegade’ów nie stanowi najmniejszego problemu.
Outside
Egzemplarz testowy jaki otrzymałem od Jeep Polska – za co bardzo dziękuję – został ciekawie skonfigurowany pod względem wizualnym. Pierwsze co rzuca się w oczy to niesamowicie jaskrawy koloru lakieru o wiele mówiącej nazwie Hyper Green (2650 zł). Oj Renegade w tym kolorze wyróżnia się na ulicy i… na parkingach. Tak…, jak zaparkujecie Jeepa pod centrum handlowym i wrócicie z zakupów to od razu zobaczycie, gdzie zostawiliście samochód. Nie są potrzebne żadne GPSy czy inne lokalizatory. Kolor jest tak intensywny, że z oddali dostrzeżecie swój samochód a prawdopodobieństwo, że spotkacie drugiego takiego Renegada na parkingu jest prawie zerowe. Dla niektórych osób takie rzucanie się w oczy może być wadą, ale mi to kompletnie nie przeszkadzało. Lubię nietuzinkowe odcienie lakieru.
Poza ciekawym kolorem lakieru, testowy egzemplarz został wyposażony w kilka elementów sygnowanych przez markę MOPAR. Na przednich drzwiach pojawiły się naklejki z kultową gwiazdą „US Army Star”. Elementy karoserii takie, jak 7-mio żebrowy grill, ramki tylnych lamp czy osłony lusterek zostały pomalowane na satynowy szary kolor. Samochód dostał ładne czarne 16″ felgi a zawieszenie zostało podniesione akcesoryjnym kitem o 1″.
Ogólnie mam podejrzenia, że testowany egzemplarz był wystawiony na stoisku Jeepa podczas ostatniego salonu motoryzacyjnego w Genewie. Auto zaprezentowane na targach było w identycznej konfiguracji i specyfikacji. Co więcej samochód miał zwykłe halogenowe światła przednie (szkoda, bo LEDy wyglądają zdecydowanie lepiej i zapewne lepiej świecą), tak jak testowy egzemplarz, a to dość dziwne w autach prasowych, które zazwyczaj doposażone są maksymalnie. To tylko moje domysły… może po prostu wyszła seria takich aut w identycznej konfiguracji.
Ciekawymi smaczkami na karoserii są tak zwane „easter eggs”, czyli ukryte treści, które można wypatrzeć po dokładnym przeszukaniu samochodu. Przykładami może być rysunek pająka mówiącego „Ciao Baby!” przy wlewie paliwa, napis „No step” na progu przy tylnych drzwiach, sylwetka Yeti na tylnej szybie, Jeepa Willys’a na przedniej, a także poukrywane w wielu miejscach logotypy symbolizujące Jeepa. Takich smaczków jest bardzo dużo i fajnie odkrywać je podczas codziennego użytkowania auta.
Inside.
Wnętrze Renegade pod względem spasowania elementów wykonane jest bardzo dobrze. Nic nie skrzypi i nie piszczy podczas jazdy. Nawet po naciśnięciu deski rozdzielczej pozostaje cisza, co było bardzo miłym zaskoczeniem.
Przed kierowcą znajduje się wygodna kierownica, która bardzo dobrze leży w dłoniach, a za nią klasyczne analogowe zegary. Jest oczywiście wielofunkcyjna i ma fajne rozwiązanie w postaci przycisków ukrytych z tyłu kierownicy. Można nimi sterować multimediami (głośność / zmiana piosenek). Nie zajmują miejsca z przodu kierownicy i są bardzo wygodne w użytkowaniu.
Między obrotomierzem, a prędkościomierzem wpasowany został mały, kolorowy ekranik komputera pokładowego. W bardziej wypasionych egzemplarzach jest on dużo większy i zapewne bardziej czytelny.
W centralnej części kokpitu został zainstalowany duży – 8.4″ kolorowy ekran dotykowy systemu multimedialnego Uconnect z nawigacją. System działa bardzo szybko i błyskawicznie realizuje zadane komendy. Grafika jest całkiem ładna i nowoczesna. Poza nawigacją (TomTom) i multimediami na ekranie można wyświetlić także różnego rodzaju aplikacje np. Jeep Skills, gdzie możemy obserwować parametry samochodu. Jedyny minus to brak kamery cofania. Przy tak dużym ekranie i średniej widoczności podczas manewrowania, kamera byłaby zbawieniem i lepszym wykorzystaniem wyświetlacza.
Co ciekawe podczas kilkudniowego testu, system multimedialny postanowił mnie zaskoczyć i po porannym uruchomieniu silnika, samochód postanowił zmienić sam z siebie ustawienia języka na… włoski. Widać, że Jeep Renegade nie wypiera się swoich korzeni. Nie było to dość uciążliwe, bo bardzo łatwo zmienić język w ustawieniach.
Bardzo miłym zaskoczeniem była praca układu start/stop, a mam tu na myśli to, że po jego wyłączeniu, jak odpaliłem samochód na placu importera, system pozostał nieaktywny przez cały czas trwania testu. Tak, jeśli raz dezaktywujemy start/stop, to nie uruchomi się ponownie po wyłączeniu silnika. Świetne!
Jazda
Testowy egzemplarz został wyposażony w 2 litrowy silnik wysokoprężny Multijet o mocy 140 koni. Jednostka została połączona z 6-biegową manualną skrzynią. Na pokładzie był również napęd na 4 koła Jeep Active Drive. Co ciekawe w modelach wyposażonych w ten sam silnik ale z 9-stopniową skrzynią automatyczną użytkownicy dostają bardziej rozbudowany napęd na 4 koła – Active Drive Low 4×4, który ma opcję blokady mechanizmu różnicowego. Jak przystało na crossovera, Renegade dostępny jest również w wersji z napędem na przednią oś. Wiem, że samochód bazuje na Fiacie 500X i rozumiem to, że większość użytkowników jedyne aktywności terenowe w Jeep’ie będzie miała podczas podjazdu na krawężnik, ale moim zdaniem wrzucanie do oferty Jeepa, podkreślam JEEP’a samochodu z napędem 4×2 jakoś mi nie pasuje.
Moc silnika jest absolutnie wystarczająca do sprawnego przemieszczania się po mieście ale jeśli wyjedziecie na trasę to odczuwalny jest brak kilku koni mechanicznych i większej ilości biegów. Na szczęście rozwiązaniem obu problemów jest wybór wersji wyposażone w silnik o mocy 170 koni i 9-begową skrzynię automatyczną. Więc jeśli macie w planach częste wypady poza miasto to raczej wybierzcie mocniejsza wersję Renegade’a.
Napęd na cztery koła działa bardzo sprawnie. Co prawda nie zapuszczałem się w jakiś wymagający teren, bo to nie auto stworzone do walki w dżungli, ale lekkie wzniesienia i dość grząskie – głębokie błoto nie sprawiały Renegade’owi żadnego problemu. Przy walce z błotem pomocne były również terenowe opony, które są genialne na bezdrożach ale nie są najlepszym wyborem do codziennej jazdy po drogach asfaltowych. Powyżej 50 km/h są po prostu bardzo głośne. Samochód świetnie radził sobie również na różnego rodzaju podjazdach i zjazdach. Czuć, że auto ma w sobie pierwiastek prawdziwego Jeepa.
Podniesione o 1″ zawieszenie radzi sobie bardzo dobrze. Nie jest twarde, ale nie jest też przesadnie elastyczne. Najlepszym określeniem jest chyba „normalne”, bo pod względem amortyzacji Renegad’em jeździ się jak każdym innym samochodem tej klasy. To miłe zaskoczenie, bałem się, że auto będzie zbyt miękkie, a jest zwarte i gotowe do akcji.
Manualna skrzynia biegów zastosowana w Renegade to bardzo udana konstrukcja. Biegi przerzuca się bardzo płynnie i nie ma problemu ze znalezieniem odpowiedniego przełożenia. Jest precyzyjna a przełożenia mają odpowiednią dobraną długość. Sześć biegów powinno całkowicie wystarczyć, bo nie ma co się oszukiwać, auto nie jest przeznaczone do jazdy w długich trasach, a jego królestwem będą miejskie drogi i podmiejskie szosy. Skok lewarka jest dość długi ale do samochodu z zapędami terenowymi to absolutnie pasuje. Bardzo wygodna jest również gałka zmiany biegów, która dobrze leży w dłoni.
To jak?
Cena Jeepa Renegade w podstawowej wersji Sport zaczyna się od 66.400 zł. Za najbardziej wypasioną wersję Trailhawk będziecie musieli zapłacić dwa razy więcej, bo cena Renegade’a z takim wyposażeniem startuje od 128.400 zł. To całkiem duża rozbieżność, ale za tą kwotę otrzymujecie dużo więcej. Najmocniejszy silnik, automatyczną skrzynię, bardziej zaawansowany napęd na 4 koła. Jeśli dorzucicie do tego sporo dodatków i opcji to możecie dobić do kwot 150.000 zł a to już dużo, jak na najmniejszego Jeepa. Dlatego jeśli nie potrzebujecie najmocniejszej odmiany silnikowej to najbardziej racjonalne wydają się środkowe pakiety wyposażenia, czyli Longitude (tak, jak mój testowy egzemplarz) od 77.900 zł i Limited, który startuje od 91.300 zł.
Na początku napisałem, że Renegade to typowy crossover, ale po kilku dniach spędzonych z tym samochodem i wypadzie na bezdroża muszę przyznać, że to coś więcej niż podwyższony mieszczuch. Renegade mimo bezpośredniego związku z Fiatem i konstrukcji opartej o model 500X ma w sobie geny prawdziwego Jeepa. Wygląda całkiem nieźle, jeździ bardzo dobrze i do tego jest oryginalny, szczególnie jeśli spojrzycie na japońskich konkurentów. Więc jeśli szukacie auta kompaktowych rozmiarów, które jednocześnie pozwoli mi na swobodne przemieszczanie się po mieście i podjeżdżanie pod wysokie krawężniki, a także zapewni całkiem sporo zabawy w terenie to warto spojrzeć właśnie w stronę Renegade’a.































