Volvo nytt kapitel
W 2014 roku w Volvo nastąpił swoisty reboot wykonany przy pomocy modelu XC90. Volvo odeszło od swojej charakterystycznej cienkiej konsoli środkowej z masą przycisków (nazywanej potocznie wodospadem) oraz od 5 i 6 cylindrowych silników rzędowych, które przez wiele lat charakteryzowały samochody szwedzkiej marki. W miejscu wodospadu pojawił się duży ekran dotykowy a zamiast 6 cylindrowych silników pod maskę trafiły nowe R4ki o pojemności dwóch litrów. Miałem okazję jeździć wieloma modelami Volvo, ale żaden z nich nie był z nowego rozdania, więc ucieszyłem się kiedy nadeszła możliwość przetestowania nowego S90 (drugi model oparty na nowej platformie SPA) z silnikiem D4 w wersji wyposażenia Inscription.

Exteriör / Interiör
Volvo S90 to bezpośredni następca modelu S80 II produkowanego od 2006 do 2016 roku, ale też swoisty powrót do przeszłości. Ponad 20 lat temu Volvo produkowało już S90tkę i patrząc na linię boczną nowego modelu można odnaleźć pewne analogie między tymi samochodami (na przykład mocno przysadzisty tył). W połączeniu z 20 calowymi felgami i chromowanymi dodatkami charakterystycznymi dla wersji Inscription, S90 sprawia wrażenie naprawdę masywnego i aż szkoda, że pod maską nie znajduje się jakieś V8. Ale o tym później…

Nowa szwedzka limuzyna jest o ponad 11 cm dłuższa od poprzednika. Przez trzy lata miałem do czynienia z S80 i muszę przyznać, że w środku S90tki zdecydowanie czuć większą ilość miejsca. Wreszcie można usiaść w pełni wygodnie na tylnej kanapie, nawet jeśli z przodu siedzi ktoś wysoki. Wnętrze S90 znamy już z XC90, ale po 3 latach od debiutu SUVa nadal robi duże wrażenie. Wszystko wydaje się nowatorskie. Wnętrze testowanego egzemplarza, było wykończone w trzech kolorach. Ciemna skóra na górze, naturalne drewno Linear Walnut o wspaniałej jakości w części środkowej i jasne elementy na dole. Z opisu może nie brzmi to dobrze, ale takie połączenie wygląda FANTASTYCZNIE, zresztą zobaczcie na fotach. Całość dopełnia jasna skórzana tapicerka nappa. Wszystkie elementy są dobrze spasowane i nie wydają nieprzyjemnych dźwięków podczas pokonywania nierówności.
Moją uwagę zwrócił wysoki tunel środkowy, który wygląda trochę jakby S90 było samochodem RWD. Myślę, że to kwestia przygotowania wnętrza pod wersję hybrydową T8, te wszystkie baterie i okablowanie trzeba gdzieś upchać… ale dzięki temu nie jest potrzebny regulowany podłokietnik, bo prawa ręka idealnie wypoczywa na skórzanej pokrywie pojemnego schowka.

Duży dotykowy ekran wkomponowany w konsolę środkową to miła odskocznia od wystających tabletów, które stosuje ostatnio coraz więcej producentów samochodów. Volvo zawsze charakteryzowała masa przycisków odpowiadających za różne funkcje i teraz tak naprawdę nic się nie zmieniło – tyle tylko, że guziki zostały przeniesione na dotykowy ekran. Opcji jest masa i nie wszystkie są logicznie rozlokowane (np. regulacja wysokości wyświetlacza HUD nie jest tam gdzie cała reszta opcji z nim związanych). W związku z tym trzeba poświęcić trochę czasu na przyzwyczajenie się do obsługi nowego systemu Volvo. Na szczęście dostęp do podstawowych funkcji takich jak radio, klimatyzacja, nawigacja itd. jest bardzo łatwy, a po spędzeniu kilku chwil w S90 pozostałe opcje również zaczynamy znajdować intuicyjnie. Sam ekran bardzo szybko reaguje na komendy dotykowe. Mimo bardzo dobrej rozdzielczości trochę zawiodła mnie jego jakość. Czerń i kolory wyglądają jak na wyświetlaczach telefonów komórkowych sprzed ery Retiny. Muszę natomiast pochwalić system kamer 360 i każdą kamerę z osobna bo nawet w ciemności gwarantują bardzo dobry obraz.
Zamiast tradycyjnych liczników kierowca ma przed oczami ekran LCD. W testowanej wersji Inscription miałem jego dużą wersję (12,3 cala). Na plus należy zaliczyć płynność działania licznika (wreszcie nie denerwują mnie przeskakujące cyfrowe wskazania km/h, jak np. w grupie VAG, a odczyt prędkości zmienia się po cyferce). Minusem jest brak opcji wyświetlenia nawigacji na całym ekranie (jak np. w Audi). Mapa może znaleźć się tylko w okienku pomiędzy zegarami. Co ciekawe, mimo, że na większości zdjęć nowych modeli Volvo zobaczymy ładny duży ekran w miejscu liczników to bazowo (w wersji Momentum) oferowany jest mniejszy 8 calowy wyświetlacz zegarów. Zwróćcie na to uwagę jak będziecie konfigurować swój egzemplarz. Zdecydowanie warto dokupić także wyświetlacz HUD, o którym wspomniałem wcześniej. Wyświetla on prędkość, wskazania nawigacji, znaki drogowe i inne komunikaty (w ustawieniach możemy skonfigurować informacje jakie chcemy mieć pokazywane) w bardzo dobrej jakości i co ważne na szybie, a nie plastikowej płytce.

Fotele, jak to zwykle w Volvo są naprawdę wygodne. Mój egzemplarz wyposażony był w fotele komfortowe wykończone miękka skórą nappa z wentylacją, masażem i regulowaną elektrycznie podpórką pod uda. Zdecydowanie 10/10, siedziałbym codziennie.
Nagłośnienie w Volvo od lat stało na wysokim poziomie i już zestawy High Performance grały bardzo dobrze (miałem w moim ex S40 T5 i grało świetnie). Testowane S90 było wyposażone w najwyższy zestaw audio Bowers&Wilkins (19 głośników i 1400 W), który gra naprawdę znakomicie – zarówno jazz, jak i hip hop. Kosztuje 14 tys. złotych, ale to naprawdę dobrze zainwestowana kasa. Stawiam go na równi z Burmesterem montowanym w Mercedesach i znacznie powyżej wszystkich innych zestawów audio, których słuchałem w ostatnio testowanych samochodach. Fajnym smaczkiem jest przygotowane przez Volvo ustawienie nagłośnienia, które odtwarzają w samochodzie akustykę zbudowanej w 1935 roku sali koncertowej Göteborg Concert Hall. Która inna marka nawiązuje takimi małymi detalami do historii swojego kraju? Tylko Volvo.

Köra bil
Rozpisałem się o wnętrzu, ale co z jazdą? No, tutaj już tak dużych zachwytów nie ma. Nie chce myśleć jak jeździ się S90 ze 150-konnym D3, bo D4 (190 KM) to minimum do tego samochodu. Setka na liczniku (z uwzględnieniem delikatnego buksowania kół na starcie) pojawia się w ciągu niecałych 9 sekund, co jeszcze jest akceptowalnym wynikiem, ale rozpędzenie się do wyższych prędkości autostradowych trwa zbyt długo. Jednocześnie w samochodzie przy 140 km/h jest stosunkowo cicho i przyjemnie, więc do długiego crusingu autostradami S90 z silnikiem D4 jak najbardziej się nadaje. Natomiast na trasach jednopasmowych jeśli chcecie jeździć dynamicznie to musicie wciskać gaz do podłogi co zaraz kończy się wyższym spalaniem… a chyba nie o to chodzi w dieslu. Przejechałem kilkaset kilometrów mniejszym S60 z oznaczeniem D4 na klapie i muszę przyznać, że dynamika (i spalanie) nowego silnika 2.0 w S90 nie różni się szczególnie od tego, co oferował silnik D4 w wersji 5 cylindrowej w mniejszym modelu. Była to bardzo popularna jednostka nie tylko w S60, ale i w większym i cięższym XC60 czy S80, więc być może moje wrażenia biorą się z tego, że jestem zbytnio przyzwyczajony do charakterystyki mocniejszych benzyn, a silnik D4 będzie wystarczający dla wielu osób. Ja jednak z chęcią sprawdziłbym jak w S90 sprawuje się benzynowe T6 o mocy 320 koni (a jeszcze chętniej hybrydowe T8).
W sumie za kierownicą S90 zrobiłem ok. 650 km. Z uwagi na to, że akurat wypadł mi pilny wyjazd poza Warszawę, samochód mogłem sprawdzić w trasie. Niestety podczas 450 km wycieczki panowały bardzo słabe warunki pogodowe (deszcz…) a ruch na trasie był stosunkowo mały, dlatego jazda była całkiem płynna i przepisowa. Średnie spalanie na tym dystansie wyniosło 6.3 litra. Jak na gabaryty samochodu, wynik bardzo dobry. Osoby szukające diesla na długie dystanse powinny być zadowolone. Ale mimo wszystko radziłbym dołożyć 20700 zł i wybrać mocniejszą wersję D5 (przy okazji poza dodatkowymi 45 KM samochód dostanie napęd na cztery koła). Przy mocniejszym silniku spalanie będzie minimalnie wyższe, ale przyjemność z jazdy i wyprzedzanie kolumny tirów zdecydowanie bardziej bezpieczne. Jeśli oddzielimy silnik od samochodu, to S90 w trasie jest znakomite. Idealny krążownik do pokonywania setek kilometrów. Wygodny, komfortowy, duży i co najważniejsze nie męczy kierowcy. Naprawdę byłem bardzo zadowolony, że ten nieplanowany wyjazd mogłem spędzić w towarzystwie S90tki.
Nowe S90 jest wyposażone w 8 biegową automatyczną skrzynie Geartronic, którą podobnie jak wszystkie poprzednie automaty (w ostatnich latach) do silników produkcji Volvo dostarczył Aisin. Podczas jazdy skrzynia sprawuje się bardzo dobrze i trudno się do czegoś przyczepić. Biegi przeskakują błyskawicznie i bardzo delikatnie. Kickdown jest odpowiedni podobnie jak dobór przełożenia do sytuacji. Jedyne co mnie zdziwiło, to że skrzynia potrafi czasami nieprzyjemnie szarpnąć przy fizycznej zmianie biegów lewarkiem (szczególnie gdy auto jest zimne – po dłuższym postoju) np. z pozycji P na D. Co ciekawe, ten sam problem zdarzał się w starszych, sześciobiegowych skrzyniach Aisina w S60, więc może taka jest natura konstrukcji tego producenta.
Jak to w Volvo, codzienne zmaganie się z problemami na drogach ułatwia nam cały zestaw systemów asystujących. Na pokładzie miałem do dyspozycji BLISa, city safety, który zdecydowanie utrudnia wjechanie komuś w kufer jadąc w korku, dobrze działającego asystenta pasa ruchu, a także system jazdy pół-autonomicznej, czyli tak naprawdę mocno rozbudowany tempomat z funkcją utrzymania pasa ruchu. Auto pilot spisuje się bardzo dobrze i jest idealnym narzędziem podczas miejskiego carspottingu.

Jedyne czego mi bardzo brakowało w testowanym modelu to napęd na cztery koła. W jesiennych warunkach pogodowych i nieustannie padającym podczas testu deszczu nie mogłem odczuć pełnego komfortu za kierownicą. Cały czas moja podświadomość mi podpowiadała „halo, czterysta niutonometrów… deszcz… napęd na przód…”. Pewnie jest to związane z tym, że wszystkie Volviaki z jakimi mogłem spędzić dłuższy czas były wyposażone w napęd na cztery koła. S40 T5 AWD, S80 V8 AWD, S60 T6 AWD, genialne samochody, genialne napędy na obie osie. Tutaj tego zabrakło. A szkoda, bo dopłata do modelu D4 z AWD nie jest duża. Szczególnie kiedy spojrzymy na ogólny cennik S90. Ceny tego modelu startują od 185.300 zł. Za tą kwotę otrzymamy model w wersji D3 z wyposażenia Momentum z manualną skrzynią biegów. Za egzemplarz z silnikiem D4, automatyczną skrzynią Geartronic i w wersji wyposażenia Inscription trzeba zapłacić od 232.100 zł.

änden
W S90 można narzekać na brak mocniejszych silników, ale prawda jest taka, że tego oczekuje większość klientów, co zresztą widać na ulicach. Na 10 spotkanych BMW Serii piątej, 8 to będą 4 cylindrowe diesle. Jeśli podczas szukania samochodu Wasze myśli obracały się w okolicach modeli takich jak BMW 520d, Audi A6 2.0 TDI itp to Volvo S90 z silnikiem D4 to pełnoprawny konkurent dla tych niemieckich limuzyn. I dobrze, bo producenci zza naszej zachodniej granicy w tym segmencie zaczynali trochę przysypiać.
Cztery dni spędzone z nowym Volvo S90 to był naprawdę świetny czas. Piękny samochód z zewnątrz. Genialnie dopracowany wewnątrz. Szwedzki design na najwyższym poziomie. Dodatkowo każdy kilometr za kierownicą S90 umilało mi jedno z najlepszych nagłośnień z jakimi mogłem się zetknąć w samochodzie. Dziękuję Volvo Car Poland za te miłe chwile!
Ps: jakiś czas temu spędziłem kilka dni w Sztokholmie. Jeśli chciecie poczytać o carspottingu w stolicy Szwecji to zajrzyjcie tutaj!
Galleri:
Carspotting bonus:
BMW X5M w kolorze Long Beach Blue złapany z pokładu testowanego Volvo S90.

Suche fakty:
Silnik: R4, Pojemność: 1969 cm3, Moc: 190 hp (4250 rpm), Moment: 400Nm (1750-2500 rpm), 0-100 km/h: 8.2s Vmax: 230 km/h, Skrzynia: automat (8 biegów), Napęd: przedni, Paliwo: Diesel























