Nissan Ariya to długo wyczekiwany, w pełni elektryczny crossover japońskiego producenta, który ma stanowić alternatywę dla Tesli Model Y, Volkswagena ID.4 czy Forda Mustanga Mach-E. Po nieźle przyjętym przez rynek modelu Leaf (jeździłem przez kilka miesięcy pierwszą generacją), marka zrobiła duży krok naprzód, oferując samochód o bardziej nowoczesnym designie, lepszych osiągach i większym zasięgu. W teorii brzmi nieźle ale trzeba to sprawdzić zza kierownicy.
Look.
Już na pierwszy rzut oka widać, że projektanci Nissana postawili na elegancką i futurystyczną stylistykę. Smukłe reflektory LED, zamknięty grill z dużym logo oraz muskularne nadkola sprawiają, że auto prezentuje się nowocześnie i solidnie. Jest futurystyczne ale jednocześnie dość minimalistyczne, przez to samochód wydaje się większy na zdjęciach niż jest w rzeczywistości. Nissan Ariya mierzy 4595 mm długości, 1850 mm szerokości i 1665 mm wysokości, co daje jej dobre proporcje w segmencie SUV-ów. Dla porównania KIA EV6 jest dłuższa o niemal 100 mm, szersza o 30 mm, ale za to niższa o 105 mm. Mi ta sylwetka bardzo się podoba i bez dyskusji jest to najładniejszy Nissan jaki pojawił się w ostatnich latach.
Wnętrze również jest bardzo ciekawe. Minimalistyczny kokpit z dwoma ekranami (za kierownicą i w konsoli centralnej) i przyciski wtopione w drewnianą listwę dekoracyjną są bardzo ciekawym rozwiązaniem. Fajnie, że funkcję klimatyzacji można obsługiwać dotykowymi przyciskami haptycznymi a nie z poziomu ekranu. Materiały są naprawdę wysokiej jakości co sprawiają, że w samochodzie czujemy się prawie jak w aucie klasy premium.
Jeśli chodzi o fotele i pozycję za kierownicą to Nissan zdecydowanie postawił na komfort. Fotele są szerokie, dobrze wyprofilowane i wykonane z przyjemnych w dotyku materiałów. W testowanej wersji skórzana tapicerka nadaje wnętrzu elegancji, a regulacja elektryczna pozwala idealnie dopasować pozycję do jazdy.
Kierownica jest dobrze leżąca w dłoniach, a za nią znajduje się cyfrowy zestaw wskaźników o przekątnej 12,3 cala, który wyświetla wszystkie kluczowe informacje. Obok niego znajduje się równie duży ekran systemu infotainment, który obsługuje Android Auto i Apple CarPlay. Miłym akcentem jest możliwość budowania własnego układu na ekranie z dostępnych widgetów.
Pasażerowie również nie będą narzekać na brak miejsca. Całkowicie płaska podłoga sprawia, że kabina jest przestronna, a osoby jadące z tyłu mają dużo miejsca na nogi. Tylną kanapę można swobodnie rozłożyć, a bagażnik o pojemności 415 litrów ( 468 l w wersji FWD) okazuje się wystarczający na codzienne potrzeby. Niestety, nie ma przedniego bagażnika (tzw. frunka), co w elektrykach jest bardzo przydatne np. do przewożenia kabli do ładowania. Dzięki nawet małej skrytce pod maską można zapanować nad przewodami i nie walają się po bagażniku.
Jazda.
Nissan Ariya występuje w kilku wariantach mocy i pojemności akumulatora. W Polsce dostępne są wersje cztery wersje wyposażenia i cztery warianty napędu:
– 214 KM, bateria 63 kWh, napęd na przednie koła, tylko wersja wyposażenia ENGAGE
– 238 KM, bateria 87 kWh, napęd na przednie koła, wersja ENGAGE, ADVANCE lub EVOLVE
– 306 KM, bateria 87 kWh, napęd na cztery koła (e-4ORCE), wersja ADVANCE lub EVOLVE
– 435 KM, bateria 87 kWh, napęd na cztery koła (e-4ORCE), wersja NISMO
Auto które porwałem do testu było w wersji EVOLVE z napędem na cztery koła e-4ORCE i silnikiem mocy 306 KM. W takiej konfiguracji Nissan Ariya przyspiesza do 100 km/h w 5,7 sekundy. Nie jest to może poziom Tesli Model Y Performance, ale jak na elektrycznego SUV-a – całkiem dynamicznie. Jeśli ta liczba to dla Was za mało możecie wybrać wersję Nismo. Jej cennik pojawił się już na polskiej stronie Nissana. Nismo urywa 0,7 s w sprincie do setki co oznacza, że 100 km/h zamyka w równe 5.0s.
To co od razu wpada w ucho… albo i nie wpada to dobrze wygłuszona kabina. Nawet przy wyższych prędkościach w Nissanie Ariya jest dość cicho a to sprawia, ze jazda jest przyjemna i relaksująca. Auto płynnie przyspiesza, a reakcja na pedał gazu – jak to w mocnych elektrykach – jest natychmiastowa.
Mimo niezłych osiągów, Nissan Ariya nigdy nie będzie autem sportowym. Zawieszenie jest zestrojone zdecydowanie na komfort. Dobrze tłumi nierówności, ale jednocześnie zapewnia stabilność w zakrętach. Napęd e-4ORCE (czyli inteligentny napęd na cztery koła) świetnie radzi sobie na śliskiej nawierzchni – testowałem go na mokrej drodze i ani razu nie czułem, że tracę przyczepność. Po zjechaniu z asfaltu na bezdroża też sobie poradził.
Nissan Ariya oferuje kilka trybów jazdy:
– Eco – maksymalizuje zasięg, ogranicza moc i zmienia reakcję na gaz
– Standard – zrównoważony tryb codziennej jazdy
– Sport – szybciej reaguje na pedał przyspieszenia i usztywnia zawieszenie
– Snow – poprawia reakcję samochodu na śliskich nawierzchniach
Rekuperacja działa dobrze, a miłym dodatkiem jest funkcja e-Pedal, którą mogłem poznać już w drugiej generacji modelu Leaf. Lubie tą opcję bo pozwala niemal całkowicie jeździć bez używania hamulca. Jestem do tego przywyczajony bo w moim BMW i3S układy rekuperacji działa identycznie, choć nie nazywa się e-Pedal. W ogóle się nie nazywa… ale wracając do Nissana to wystarczy odpuścić gaz, a samochód zacznie wytracać prędkość aż do całkowitego zatrzymania. To wygodne w mieście. Poza tym pozwala oszczędzać energię i… klocki hamulcowe.
Wersja z baterią 87 kWh, czyli ta, którą testowałem ma zasięg 509 km według WLTP . Lepsza jest wersja 87 kWh z napędem na jedną oś. Według WLTP zasięg tej konfiguracji to 525 km. Najgorzej wypada Nissan Ariya z baterią 63 kWh. Mniejsza bateria daje teoretyczny zasięg ok 403 km. W wersji NISMO mimo baterii 87 kWh zasięg wynosi ok 420 km (WLTP). Tyle teoria. W rzeczywistych warunkach przy jeździe mieszanej udało mi się uzyskać 440 km z 87 kWh, co jest w sumie niezłym wynikiem.
Nissan Ariya obsługuje szybkie ładowanie prądem stałym (DC) z mocą do 130 kW, co oznacza, że można naładować baterię od 20% do 80% w około 35 minut.
Money?
Nissan Ariya w testowanej przeze mnie odsłonie EVOLVE jest wypchany po brzegi różnymi opcjami. Jest system ProPilot Assist 2.0 – półautonomiczny system jazdy, utrzymujący pas ruchu i odległość od innych aut, kamera 360° – bardzo przydatna w parkowaniu, masa systemów bezpieczeństwa, niezłe nagłośnienie by BOSE, wyświetlacz HUD, światła LED, pompa ciepła, itd. Jedyne co można dorzucić to lakier. Za 5000 zł możecie mieć Nissana Ariya w kolorze biała perła z czanrym dachem, Niebieska perła z czarnym dachem lub kolor miedziany Akatsuki. Moim zdaniem najładniejszy jest ten, który miałem czyli Zielona perła AURORA, który nie wymaga dopłaty a wygląda przepięknie. W zależności od światła raz jest czarny, raz wchodzi w delikatny fiolet, a w promieniach słońca pojawia się zielone zabarwienie. Piękny lakier.
Cennik Nissana Ariya startuje od 189 900 PLN. Za tą kwotę otrzymacie model z małą baterią 63kWh w wersji ENGAGE. Na model z większą baterią musicie przygotować od 209 900 PLN. Jeśli chcecie wersję z napędem na cztery koła to musicie sięgnąć nieco głębiej do kieszeni i przygotować 234 900 PLN na auto w wersji ADVANCE lub 254 900 PLN za wersję EVOLVE. A jeśli macie jeszcze więcej pieniędzy to możecie wybrać Nissan Ariya NISMO za 289 900 PLN.
To jak?
Nissan Ariya to świetnie dopracowany elektryczny SUV dla tych, którzy cenią komfort, nowoczesne technologie i sensowny zasięg. Nie jest to najbardziej emocjonujący samochód na rynku, ale na pewno jeden z ciekawszych, szczególnie pod względem designu. Dobrze mi się nim jeździło i chętnie przetestowałbym wersję NISMO.






































