W czasach, gdy większość producentów ściga się o to, kto stworzy większy, szybszy i bardziej zaawansowany samochód elektryczny, Hyundai postanowiło pójść nieco pod… prąd… dosłownie i w przenośni. Najnowszy elektryk od Hyundaia, czyli Inster to nie kolejny gigant na kołach, który potrzebuje miejsca parkingowego wielkości małego mieszkania, a dowód na to, że coś fajnego może przyjść w bardzo niewielkim opakowaniu. Bo Hyundai Inster jest po prostu fajny.
Look.
Hyundai Inster ma dość „ciekawą stylistykę”. Takie stwierdzenie w wielu branżach – również motoryzacyjnej – oznacza zazwyczaj, że coś jest „brzydkie jak noc” albo „tak oryginalne, że aż genialne”. Na szczęście, w przypadku Instera skłaniam się nieco bardziej w stronę tej drugiej opcji… choć Inster na pewno nie jest super pięknym samochodem.
Pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy, to proporcje, które w Insterze są dość dziwne. Samochód wygląda jakby grafik dostał zadanie żeby zmniejszyć go w Photoshopie, ale rozproszony graniem w Call of Duty, zaszalał z przesuwaniem suwaków w aplikacji i bez zastanowienia nacisną Save. Rezultat? Auto, które mimo kompaktowych wymiarów – raptem 3825 mm długości – jest… wysokie. Serio, mały Inster jest wręcz zaskakująco wysoki. Mierzy aż 1575 mm wysokości, czyli więcej niż crossovery, jak np. Toyota CHR (1564 mm) czy Opel Mokka (1534 mm). Dzięki temu przestrzeni nad głową z przodu i z tyłu samochodu jest naprawdę dużo.
Linia boczna Instera to majstersztyk kompromisu. Koreańczycy postanowili zmieścić maksimum praktyczności w małych wymiarach, więc projektanci postawili na nadwozie z krótkimi zwisami. Efekt? Inster wygląda trochę jak crossover, ale jednocześnie zachowuje klimat kompaktowego city cara. Trudno to wyjaśnić. Najlepiej zobaczyć na własne oczy.
Kilka lat temu designerzy Hyundaia wprowadzili w nowych modelach samochodów światła, które składają się z pixelowych kwadracików. Zaczęło się od modelu Ioniq 5 ale w Insterze też ich nie zabrakło. Pojawiły się z przodu i odpowiadają za kierunkowskazy i z tyłu. Podkreśla to nowoczesność przy jednoczesnym zachowaniu pewnego rodzaju przyjaznej determinacji w designie.
Jeśli zewnętrzne wymiary Instera można uznać za skromne, to wnętrze to prawdziwa lekcja efektywnego wykorzystania przestrzeni. Samochód oferuje „zaskakująco przestronne i praktyczne wnętrze w kompaktowym nadwoziu” i to nie jest przesada marketingowa. Deska rozdzielcza jest dość klasyczna. Dominują tu dwa wyświetlacze: 10,25-calowy zestaw wskaźników i ekran infotainment o tej samej wielkości. Całość wygląda spójnie i nowocześnie, ale bez sztucznej awangardy.
Materiały są solidne jak na segment, choć oczywiście nie ma mowy o skórach czy miękkich plastikach znanych z droższych aut. Jest dużo twardych elementów, które wyglądają tanio, ale chyba tak być musi a nawet powinno w tej klasy samochodzie.
Miejsca z przodu jest dość dużo chociaż przy wzroście kolana opierały mi się zarówno o konsolę centralną, jak i o drzwi. To wada wysokiego aczkolwiek wąskiego nadwozia. Przy codziennym użytkowaniu i pokonywaniu krótkich dystansów nie jest to zbyt duży problem, ale w trasie było dość irytujące. Na szczęście fotele są wygodne i oferują przyzwoity zakres regulacji. W wersji Smart mamy także podgrzewanie, co w zimie napewno się przyda. Co ciekawe fotel kierowcy zintegrowany jest z… cupholderami.
Z tyłu miejsca jest cała masa. W aucie o takich gabarytach to duża niespodzianka. Przy fotelu kierowcy ustawionym pod moje wymiary (ok. 183cm) mogłem usiąść w tylnym rzędzie bez najmniejszego problemu i miałem naprawdę duuuużo miejsca na nogi. To zasługa opcji przesuwania tylnej kanapy i pokaźnemu rozstawowi osi, który wynosi aż 2580 mm. Koreańscy inżynierowie najwyraźniej odkryli sekret zakrzywiania przestrzeni, choć wszystko ma swoją cenę. W przypadku Hyundai Inster tą ceną jest przestrzeń bagażnika, która wynosi raptem 280 litrów. Na szczęście przesuwając tylną kanapę można dostosować gabaryty bagażnika do swoich potrzeb, ale trzeba wyliczyć odpowiednie parametry… komfort pasażerów vs przestrzeń na bagaże. Sprytne rozwiazanie.
Tech.
To co mnie najbardziej zaskoczyło w Hyundai Inster to cała masa technologicznych rozwiązań, która została wpakowana do tego małego samochodu. Niemal wszystkie opcje i bajery, jakie znałem z większych i bardziej wypasionych modeli Hyundaia, jak np. Santa Fe czy Ioniq 5 są na pokładzie Instera. Kamery 360 stopni, pompa ciepła, kamery do podglądu martwego pola przy zmianie pasa ruchu, ładowanie V2L, nawigacja, systemy bezpieczeństwa, odczytywanie znaków drogowych, aktywny tempomat, radar, czujniki… mógłbym długo wymieniać kolejne opcje. Jest to spore zaskoczenie, bo jednak bazowe i najmniejsze modele często mają na pokładzie tylko najpotrzebniejsze rzeczy, a jak chcemy mieć coś więcej to musimy skierować swoje oczy na samochody wyższego segmentu.
Kilka rzeczy przypadło mi szczególnie do gustu. System kamer 360 stopni w tak małym aucie to może przesada bo i bez niego parkowanie Insterem jest bardzo przyjemne ale ja lubię widzieć co się dzieje dookoła samochodu, więc dla mnie to rzecz zdecydowanie na plus. Jakość obrazu jest przyzwoita, choć w porównaniu z systemami kamer z aut premium widać różnicę w rozdzielczości. Bardzo fajna jest również funkcja V2L (Vehicle to Load). Możliwość zasilania zewnętrznych urządzeń z baterii samochodu otwiera zupełnie nowe możliwości użytkowania. Camping, domowa awaria prądu, wypad na działkę – Hyundai Inster staje się mobilną stacją energetyczną o mocy do 3,6 kW. To rozwiązanie, które jeszcze niedawno było domeną znacznie droższych aut marki Hyundai czy Kia.
Drive.
Testowany Inster Smart wyposażony jest w silnik elektryczny o mocy 115 KM (85 kW) i momencie obrotowym 147 Nm. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h wynosi 10,7 s. Nie są to liczby, które rzucają na kolana – szczególnie w świecie elektryków – ale tym samochodem można naprawdę dynamicznie jeździć. Co więcej, gdybym nie znał danych katalogowych pomyślałbym, że Hyundai Inster przebija 100km/h w czasie poniżej 9 sekund. Dostępna jest również słabsza wersja o mocy 97 KM, która do setki przyśpiesza o sekundę wolniej.
Bateria o pojemności 49 kWh zapewnia zasięg do 370 km według normy WLTP. W rzeczywistych warunkach, szczególnie przy jeździe miejskiej, można liczyć na około 320-340 km, co w przypadku samochodu tej klasy jest wynikiem bardzo dobrym.
Ładowanie odbywa się z mocą do 85 kW (DC) lub 11 kW (AC). Od 10% do 80% bateria ładuje się w około 30 minut przy użyciu szybkiej ładowarki DC. To parametry, które pozwalają na komfortowe korzystanie z auta także w dłuższych podróżach. Moje archaiczne BMW i3S ładuje się z maksymalną prędkością do 50kW na DC i żyje mi się z tym bardzo dobrze. Oczywiście byłoby fajniej jakby Inster ładował się z mocą powyżej 100 kW ale nie można mieć wszystkiego. Choć z drugiej strony mamy 2025 rok i świeżutki model samochodu, więc może jednak powinno być szybciej?
Układ kierowniczy jest wystarczająco precyzyjny i oferuje odpowiedni feedback. Nie ma tu sztuczności znanej z niektórych elektryków – kierownica przekazuje informacje o tym, co dzieje się pod kołami. Zawieszenie zasługuje na osobne słowa uznania. Mimo kompaktowych wymiarów, Inster zachowuje się na drodze jak znacznie większy samochód. Nierówności są skutecznie tłumione, a w zakrętach przechyły karoserii są minimalne. To zasługa wielowahaczowego zawieszenia, które w tej klasie aut to prawdziwa rzadkość.
Poziom hałasu w kabinie jest zaskakująco niski. Brak silnika spalinowego to oczywista zaleta, ale inżynierowie Hyundaia wykonali też dobrą pracę w kwestii tłumienia hałasów aerodynamicznych i toczenia. Przy prędkościach miejskich jazda jest cicha, na autostradzie hałas narasta, ale pozostaje na akceptowalnym poziomie.
Price.
Hyundai INSTER to najmniejszy elektryk w gamie koreańskiej marki, a przy okazji: najtańszy. Jego cena zaczyna się od 107 900 zł brutto za wersję Pure z mniejszą baterią. Le piej wyposażone- wersje to wydatek 116 900 zł (Modern), 134 900 zł (Cross), 139 900 zł (Smart), 151 900 zł (Cross Smart).
Z ciekawszych opcji do wersji Smart można dodać:
– pakiet 17″ – 2000 PLN
– pakiet SUN – 3000 PLN
– lakier – 1000-3000 PLN
Bezpośrednimi rywalami Instera są Dacia Spring, Citroen e-C3 czy MG4. W porównaniu z nimi, Hyundai oferuje lepsze wykończenie, bogatsze wyposażenie i dłuższą gwarancję. Dacia jest tańsza, ale też znacznie bardziej spartańska. Citroën to podobny poziom, ale ma mniejszy zasięg. MG4 jest większe i droższe.
To jak?
Hyundai Inster Smart to dowód na to, że rozmiar to nie wszystko. W czasach, gdy producenci próbują nas przekonać, że każdy potrzebuje SUV-a wielkości autobusu, Koreańczycy pokazują, że można zrobić świetny samochód w małym opakowaniu.
To jeden z najtańszych elektryków, który ma dużo sensu w Polsce, i trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Inster oferuje wszystko, czego potrzebuje przeciętny użytkownik: przestrzeń, wyposażenie, bezpieczeństwo i zasięg. Robi to w rozsądnej cenie i z uśmiechem na twarzy.














































