Kierunek Kato.

Pobudka 5.00. Pakowanie sprzętu foto. Szybki prysznic i kąpiel samochodu, bo przecież brudnym BMW M2 w trasę ruszać nie wypada. Tankowanie. 6.10 na zegarku, więc czas ruszyć w drogę. Łódź. Piotrków Trybunalski. Częstochowa. Katowice. 8.57 melduje się na miejscu w Ferrari Katowice. Piękny nowoczesny budynek, a w środku salon i serwis dwóch wielkich włoskich marek – Ferrari i Maserati. Obok salon kultowej Alpiny i do tego wszystkiego jeszcze restauracja La Squadra, jedyne miejsce w Polsce, gdzie popijając włoskie espresso i zjadając przepyszne tiramisu można podziwiać przez szklaną podłogę Ferrari F12berlinetta i 488 Pista. Genialna lokalizacja. Ale główną gwiazdą sobotniego przedpołudnia nie były włoskie antipasti, a pełnokrwiste piatto principale.

W Katowicach zjawiłem się żeby zobaczyć jedyny w swoim rodzaju samochód. Auto którego plakaty miałem na ścianach mojego pokoju na początku wspaniałych lat 90-tych. Auto, którego zdjęcie było jednym z najbardziej pożądanych wśród kolekcjonerów obrazków z gum Turbo. Prawdziwy klasyk, który zawitał do naszego kraju i prawdopodobnie w nim zostanie na długie lata. Absolutnie genialne Ferrari F40. Polskie Ferrari F40!

F40.

Po wejściu do La Squadra od razu naszym oczom ukazała się ukryta pod czerwonym materiałem znajoma sylwetka jednej z ikon końcówki lat 80-tych. Chwila przemówień. Cisza i odsłonięcie. Znikający materiał ukazywał karoserię kultowego Ferrari. F40 zadebiutowało w 1987 roku. Samochód był produkowany przez 5 lat. Według różnych źródeł na drogi wyjechało 1310-1315 sztuk tego modelu. Jeśli planowalibyście kupić F40 to obecnie musicie przygotować się na wydatek, co najmniej 1-2 mln euro w zależności od stanu / historii pojazdu. Co ciekawe jest to ostatnie Ferrari zbudowane za życia Enzo Ferrari’ego, a zostało zaprojektowane jak można się domyślać przez Pininfarina.

Nadwozie jest wzmocnione klatką bezpieczeństwa. Karoseria została wykonana w całości z lekkich kompozytów – kewlarowych i karbonowych paneli. Ma wspaniały kształt, wloty, lotki, widoczne zamki i ogromne skrzydło z tyło.

Silnik V8 o pojemności 2.9 litra został umieszczony centralnie i jest wspierany podwójnym doładowaniem za pomocą turbin IHI. Moc 478 koni (577Nm) jest oczywiście przekazywana na tylną oś za pomocą manualnej 5-biegowej przekładni z prowadnicami widocznymi na wierzchu – opengate.

Czas przyśpieszenia do setki wynosi 4.1s, a prędkość maksymalna to 324 km/h. Dzięki takim parametrom marzenie Enzo o tym, żeby F40 było najszybszym autem drogowym się spełniło. Pamiętajcie, że cały czas mówimy o samochodzie zbudowanym w 1987 roku, czyli 32 lata temu. Kosmos.

 

Samochód nie posiada tak naprawdę żadnych systemów wspomagających ani udogodnień dla kierowcy. Dostajemy tylko to co być musiało. Nie ma wspomagania hamowania, nie ma wspomagania kierownicy, zapomnijcie o ABS i o innych elementach, które pomagałyby kierowcy. Auto nie ma żadnych zbędnych elementów. Nawet klamki wewnątrz pojazdu zastąpiono lekkimi linkami. Okna otwiera się korbkami, a tylna „szyba” została zrobiona z lekkiego tworzywa. Dzięki temu waga auta to około 1200-1300 kg (różne źródła). Jest samochód i człowiek. Czysty spartański styl superauta z końca lat 80-tych i to jest absolutnie piękne.

Jeśli chodzi o dokładnie ten egzemplarz F40 to ma on obecnie przebieg 44.302 km, więc widać, że poprzedni właściciele całkiem sporo nim jeździli. Mimo genialnego stanu nie jest to tzw. garagequeen. Samochód ma przelotowy wydech Tubi exhaust i brzmi niesamowicie. Jeśli klikniecie na Instagramie w moje zapisane relacje to będziecie mogli posłuchać tego szalonego dźwięku, chociaż… dźwięk nie jest tak genialny jak zapach. Tak! Zapach! Po odpaleniu F40 unosi się przepiękna woń spalonej benzyny. Coś wspaniałego.

Auto jest bardzo niskie, więc przed wyjazdem na polskie drogi zostanie wyposażone w pneumatyczne zawieszenie, które będzie można podnosić z przodu i z tyłu o kilka centymetrów (coś takiego było montowane w F40 w końcowych latach produkcji). Samochód otrzyma również inny układ hamulcowy, bo ten standardowy, mimo, że jest sygnowany przez Brembo był jednym z najsłabszych punktów F40’tek. Niestety, zmienią się również koła. Te piękne 17″ felgi o nazwie Speeline, na których siedzą opony 335/35 (z tyłu) zostaną zastąpione przez większe 18″ koła, które będą w stanie zmieścić nowy układ hamulcowy.

Po prezentacji F40 mogliśmy spędzić jeszcze trochę czasu w salonie i zwiedzić jego najskrytsze zakamarki. Zobaczyliśmy serwis, strefę detailingu i podziemny parking, czyli absolutne królestwo Ferrari. Liczba aut stojących pod materiałowymi płachtami była niesamowita. Szkoda, że nie można było robić zdjęć, ale szanuję i rozumiem taką politykę. Później lunch w restauracji La Squadra. Świetna pasta, pyszne tiramisu. Rozmowy. Jeszcze ostatnie zdjęcia i niestety trzeba było ruszyć w drogę do domu. Mam nadzieję, że jeszcze tu wrócę bo koncept Ferrari Katowice jest świetny.

Niesamowicie się cieszę, że ten dzień mogłem spędzić w Katowicach na prezentacji F40. Jest to kultowy pojazd, który zawsze będzie budził niesamowite emocje. Mam nadzieję, że jak auto zostanie szybko zmodyfikowane i wyjedzie z salonu Ferrari Katowice, a pewnego pięknego, słonecznego dnia właściciel, któremu ogromnie gratuluję odwagi i zakupu F40 ruszy w drogę do Warszawy. Byłoby to niesamowite. Do zobaczenia!

PS: wielkie dzięki dla całej ekipy Ferrari Katowice za świetny event i przemiłą atmosferę. Dziękuję Karolina za zaproszenie. Andresito, dziękuję za autograf!

PS: dzięki moim kolegom z EmigaCars za przefajne 700 km za kierownicą BMW M2. Ciężko wyobrazić sobie fajniejszy środek transportu! Piątka!

Galeria x Ferrari F40 Katowice