Patrząc na najnowszą generację Hyundai Santa Fe Hybrid, można odnieść wrażenie, że koreańscy projektanci wstali pewnego dnia i pomyśleli sobie: „A co by było, gdybyśmy wzięli zwykłego SUVa i przepuścili go przez kostkarkę do lodu?”. Efekt jest… no cóż, przynajmniej nikt nie może zarzucić Santa Fe braku charakteru. Ten samochód jest tak kwadratowy, że gdyby był człowiekiem, nosiłby tylko garnitury z lat 80. i słuchałby muzyki na mini discach.

Ale czy za tym odważnym, by nie powiedzieć prowokacyjnym wyglądem kryje się równie odważne serce? Czy samochód hybrydowy (nie PHEV) z Seulu potrafi skłonić nas do zapomnienia o tym, że wygląda jak robot z japońskiego anime lat 80.? Sprawdzamy to w szczegółowym teście.

Santa Fe, hyundai, hybrid, hyundai Santa Fe hybrid, test, warsawcars

Look.

Hyundai Santa Fe piątej generacji to samochód, który z pewnością nie zginie w tłumie. Z ostrymi krawędziami, kwadratowymi reflektorami, wyrazistymi nadkolami, prostokątnymi oknami, pionowym tyłem i niskim prostokątnym pasem świetlnym biegnącym przez całą szerokość pojazdu, w pełni przejmuje kwadratowy świat niczym z Minecrafta. To nie jest przypadek – kwadratowość stała się tu manifestem stylistycznym, a nie tylko funkcjonalnym rozwiązaniem.

Santa Fe plasuje się w mniejszej części segmentu średnich crossoverów – jest równo między większym Hyundai Palisade (niestety niedostępnym na naszym rynku), a mniejszym Tucsonem. Sylwetka jest zaskakująco proporcjonalna, mimo że na pierwszy rzut oka może wydawać się nieco dziwaczna. Reflektory LED mają charakterystyczny, kształt litery H, który przywodzi na myśl… no właśnie, trudno powiedzieć co, ale definitywnie coś futurystycznego.

Santa Fe, hyundai, hybrid, hyundai Santa Fe hybrid, test, warsawcars

Tylna część jest równie kontrowersyjna. Pionowa tylna część z niskim prostokątnym pasem świetlnym biegnącym przez całą szerokość tylnej części pojazdu nadaje Santa Fe charakterystyczny wygląd, który albo się kocha, albo nienawidzi. Kompromisu tu nie ma. Mi się nawet podoba i przy odpowiedniej konfiguracji można zbudować naprawdę fajny samochód.

Wnętrze Hyundai Santa Fe Hybrid jest znacznie bardziej konwencjonalne niż ekstrawaganckie nadwozie. Zostało utrzymane w stylu, który dobrze znamy z innych samochodów tej marki – mamy tu dwa wyświetlacze umieszczone w jednej linii oraz dotykowy panel klimatyzacji z dwoma pokrętłami.

Kokpit jest nowoczesny i intuicyjny. Cyfrowy zestaw wskaźników łączy się płynnie z centralnym ekranem infotainment, tworząc jedną ciągłą powierzchnię. Jakość materiałów jest na dobrym poziomie, choć nie dorównuje premiumowym konkurentom.

Drugi rząd siedzeń oferuje komfort na przyzwoitym poziomie, a dostęp do trzeciego rzędu (jeśli taką opcję wybierzecie) jest stosunkowo łatwy. Bagażnik ma rozsądną pojemność (wersja 5-osobowa 711 litrów lub 2032 po złożeniu siedzeń, wersja 6-osobowa odpowiednio 628 i 1949 litrów i wersja 7-osobowa odpowiednio 621 i 1949 litrów), choć akumulator hybrydowy nieznacznie ogranicza przestrzeń ładunkową (ale i tak w mniejszym stopniu niż w PHEV).

Hyundai Santa Fe Hybrid jest przepełniony nowoczesnymi technologiami. Obsługa multimediów jest intuicyjna, a integracja ze smartfonami przebiega bezprzewodowo. System oferuje bezprzewodowe Apple CarPlay i Android Auto, co powinno dziś standardem w tej klasie bo nic tak nie wnerwia jak konieczność podłączania telefonu przez kabel żeby odpalić CarPlay.

Dodatkowo pojazd oferuje system kamer 360° (niezłej jakości) i cyfrowe lusterko wsteczne (uwielbiam), ładowarkę indukcyjną (która przez specyficzną budowę sprawia, że telefon nie lata po schowku i faktycznie da się go naładować) , kilka gniazd USB-C i 230V, masę systemów wspomagających, dobre audio BOSE, head-up i całą listę innych gadżetów, które się przydają. To naprawdę imponujący zestaw technologii, który sprawia, że Santa Fe staje się nowoczesnym samochodem.

Engine.

Pod maską Hyundai Santa Fe Hybrid pracuje układ składający się z turbodoładowanego silnika benzynowego o pojemności 1,6 litra  T-GDI oraz silnika elektrycznego. Całkowita moc systemu to 215 KM i 265 Nm maksymalnego momentu obrotowego, więc jest wystarczająco dużo mocy do wyprzedzania ale raczej nie poszalejecie w sprincie po zapaleniu zielonego światła na skrzyżowaniu.

System hybrydowy działa całkiem elastycznie. Jest to szczególnie przydatne w korku miejskim, gdzie silnik benzynowy często się wyłącza, a samochód startuje się cicho na prądzie i płynnie uruchamia silnik spalinowy.

Santa Fe, hyundai, hybrid, hyundai Santa Fe hybrid, test, warsawcars

Niestety, hybryda ma swoje ograniczenia w kontekście osiągów. W testach Hyundai Santa Fe Hybrid przyśpiesza do setki w czasie 9.6s wersja FWD lub 9.8 wersja z napędem na obie osie. Szału nie ma, a wersja PHEV wcale nie jest szybsza. To duża wada tego samochodu bo jednak jego waga (1845-1965 kg w zależności od wersji) sprawia, że auto jest ociężałe. Chętnie zobaczyłbym pod maską silnik o mocy minimum 300 KM.

Jeśli chodzi o zużycie paliwa, Santa Fe Hybrid naprawdę błyszczy.W mieszanym cyklu miejsko-podmiejskim możemy liczyć na zużycie na poziomie około 6,9-7,5 l/100km, co w dzisiejszych czasach rosnących cen paliwa jest naprawdę atrakcyjne, szczególnie w tak dużym samochodzie. Jednak jeśli myślicie o małym zużyciu benzyny to powinniście swoje korki skierować w stronę wersji PHEV.

Santa Fe, hyundai, hybrid, hyundai Santa Fe hybrid, test, warsawcars

Wsiadając za kierownicę Hyundai Santa Fe Hybrid trzeba pamiętać, że jest to samochód stworzony z myślą o komforcie, nie o sportowych emocjach bo tych tutaj nie znajdziemy. Zawieszenie jest nastrojone na wygodę, co oznacza, że samochód dobrze radzi sobie z nierównościami na drodze, ale w ostrych zakrętach może się nieco pływać. Kierownica pracuje lekko i jest precyzyjna przy niskich prędkościach, co ułatwia manewrowanie w mieście. Na autostradzie samochód jest stabilny i przewidywalny, choć może brakować mu nieco kopa.

Kierowca może wybierać między kilkoma trybami jazdy. Zostały zebrane w dwóch podgrupach. W „Drive” macie do wyboru tryby: „Eco”, „Sport” i „My Drive”, a w grupie „Terrain” są dostępne tryby: „Snow”, „Mud” i „Sand”.

Santa Fe, hyundai, hybrid, hyundai Santa Fe hybrid, test, warsawcars

Price.

Cennik Hyundai Santa Fe Hybrid startuje od 209 900 PLN. Za tą kwotę otrzymacie 5-miejscowe auto w wersji Smart z napędem na przednią oś. Najbardziej wypasiona wersja czyli Calligraphy, która dostępna jest w opcji 6- lub 7-miejscowej i ma napęd na cztery koła to wydatek od 292 900 PLN.

W przypadku wersji Calligraphy wyposażenie jest niemal kompletne. Z dodatkowych opcji możecie wybrać lakier perłowy lub matowy za 4000, 6000 lub 9000 zł i to w sumie tyle. Reszta pakietów wyposażenia, opcji i bajerów jest już w cenie, więc nawet z najbardziej wypasionym lakierem pełny koszt tego samochodu wyniesie Was 301 900 PLN.

Jeśli chodzi o konkurencję to np. cennik Toyota Highlander Hybrid startuje od 279 000 PLN, a na Kie Sorento Hybrid musicie przygotować od 223 400 PLN.

To jak?

Hyundai Santa Fe Hybrid to samochód, który zaskakuje. Nie swoimi osiągami – te są jakie są. Nie swoim luksusem – jest dobrze wykonany, ale nie topka premiom. Zaskakuje przede wszystkim swoim desingnem.

To SUV dla ludzi, którzy chcą wyróżnić się z tłumu, ale jednocześnie cenią sobie praktyczność i ekonomię. Sensowne spalanie jest jego dużą zaletą, a funkcjonalność i technologie są na wysokim poziomie. Więc jeśli podoba Ci się jego kwadratowy wyglądd (a może nawet go pokochasz)  i nie potrzebujesz sportowych osiągów, Hyundai Santa Fe Hybrid może być strzałem w dziesiątkę. To samochód dla ludzi, którzy wiedzą, czego chcą, nie boją się tego pokazać i tak, jak Hyundai lubią iść własną drogą. Może czasami trzeba być kwadratowym, żeby być wyjątkowym.

Galeria x Hyundai Santa Fe Hybrid

Hyundai Santa Fe Hybrid
bezkompromisowy lookbogate wyposażeniemożliwość wyboru 5/6/7 miejscduża przestrzeńsensowna cenadobra jakość materiałow
średnie osiąginiektóre opcje tylko w pakietachkontrowersyjny styl
65%Wynik ogólny
#carspotting_fame30%
#silnik63%
#skrzynia_biegów74%
#prowadzenie76%
#fun69%
#wygląd76%
Ocena czytelników 3 Głosów
77%