Jest prestiżowy. Jest ekologiczny. Jest niezwykle dostojny. Pasuje jednocześnie do biznesmena w garniturze za 10 tysięcy złotych, jak i do aktywisty ekologicznego chodzącego w sandałach z konopi. Nie jestem ani jednym ani drugim ale z wielką przyjemnością odebrałem kluczyki do kolejnego samochodu testowego jakim jest Mercedes-Benz E 300 de w wersji Estate. Byłem bardzo ciekawy jak się nim jeździ bo nigdy wcześniej nie testowałem samochodu z silnikiem diesla w wersji PHEV. Więc czas sprawdzić, czy auto skierowane poniekąd do ludzi, którzy chcą ratować planetę, ale nie zamierzają rezygnować z masażu foteli podczas jazdy do Zakopanego ma sens.
Z Mercedesem E 300 de spędziłem niemal tydzień i przez ten czas cały czas zastanawiałem się, czy niemieccy inżynierowie przypadkiem nie odkryli kamienia filozoficznego motoryzacji – sposobu na połączenie luksusu z ekologią, przestronności z oszczędnością, a prestiżu z czystym sumieniem. Po przejechaniu ponad 600 kilometrów mam odpowiedź. I nie, nie zdradzę jej od razu – będziecie musieli doczytać do końca.
Ale jedno mogę powiedzieć już teraz: jeśli myślicie, że hybrid to kompromis, a diesel to przeżytek, ten Mercedes może zmienić wasze zdanie. Albo przynajmniej sprawi, że będziecie mieli bardzo wygodny fotel, w którym będziecie mogli się nad tym zastanowić.
Look.
Charakterystyczna gwiazda na masce, podświetlana atrapa chłodnicy, sportowa linia nadwozia Estate i LED-owe reflektory Digital Light z funkcją projekcji, chowane automatycznie klamki, ogromny panoramiczny dach, tylne światła LED z ukrytym wzorem gwiazdy – wszystko to emanuje prestiżem i trudno ten look pomylić z innym modelem niż klasa E. Całość dopełnia świetnie dobrany kolor lakieru – Aksamitny brąz metalik – który pasuje idealnie do E klasy (czarny byłby mega nudny). Auto zostało postawione na 20-calowych, ciemnych felgach AMG, które wyglądają po prostu zjawiskowo. Bardzo mi się taki look podoba. Zawsze wolałem kombiaki od limuzyn, więc dodatkowo utwierdziłem się w przekonaniu, że wersja Estate do E klasy pasuje mi idealnie.
W środku jest niesamicze bogato, a przecież to nie S klasa. Otwierając drzwi, od razu rzuciła mi się w oczy tapicerka i jakość materiałów. Brązowa skóra nappa genialnie koresponduje z kolorem nadwozia. Do tego ogromny MBUX Superscreen, czyli 3 ekrany w desce rozdzielczej robi niesamowite wrażenie (wirtualne zegary, 14,4″ ekran multimediów + 12,3″ ekran przed pasażerem). Całość uzupełniają drewniane wstawki i matowe aluminium, które uzupełniają harmonijną całość. To wnętrze, w którym od pierwszej chwili czujesz się jak w gabinecie. O tym, że fotele są bardzo wygodne chyba nie trzeba wspominać bo przecież nie mogło być inaczej, to w końcu klasa E.
Bagażnik o pojemności 460 litrów to jeden z największych atutów wersji Estate. Akumulator został sprytnie umieszczony pod podłogą, więc zabierają tylko dolną część przestrzeni ładunkowej (w zwykłym E 200 d Estate bagażnik ma pojemność 615l).
Engine.
Pod maską kryje się połączenie, które na papierze brzmi dziwnie ale okazuje się że to mała recepta na sukces: 2-litrowy turbo diesel o mocy 197 KM wspomagany przez 129-konny silnik elektryczny. Łączna moc systemowa 313 KM i monumentalny moment obrotowy 700 Nm. Do tego 9- biegowa automatyczna skrzynia 9G-TRONIC. Cała t kombinacja sprawiają, że ten ponad 2370kg gigant przyspiesza do setki w zaledwie 6.7 sekundy, a jego prędkość maksymalna to 223 km/h. Całkiem znośne statystyki.
Ale prawdziwą magią jest sposób, w jaki te dwa silniki współpracują. Podczas spokojnej jazdy miejskiej Mercedes płynnie przełącza się między trybami, często jeżdżąc wyłącznie na prądzie (możemy to również wymusić wybierając tryb EV). Akumulator o pojemności 25,4 kWh zapewnia realny zasięg elektryczny około 80 km – więc codzienne dojazdy do pracy można odbywać bez spalania ani litra paliwa.
Postanowiłem rozpocząć testy od codziennej jazdy po Warszawie. Zostawiam tryb standardowy i ruszam z miejsca parkingowego z niemal magiczną cichością. Jedyne, co słychać, to szum opon o asfalt i delikatne buczenie klimatyzacji. W korkach na E 300 de zachowuje się jak spokojny dżentelmen. Tylko szkoda, że w tej ciszy nie można śmignąć buspasem jak w samochodzie elektrycznym. Mega fajną opcją jest tempomat z funkcją Stop&Go, który jest trochę jak asystent jazdy w korku. Płynnie zatrzymuje samochód i rusza za poprzednikiem. Działa to naprawdę bardzo dobrze i czasami bywa zbawienne bo przecież dzień bez stania w korku na S8 to dzień stracony.
Prawdziwym testem było jednak wyjście poza miasto. Gdy naciskam pedał gazu nieco mocniej, diesel płynnie dołącza do pracy, a przyspieszanie staje się zdecydowanie bardziej dynamiczne. Nie ma tu żadnych szarpnięć czy opóźnień – przekładnia automatyczna 9G-Tronic pracuje bardzo gładko, ale o tym, że bardzo lubię kulturę pracy automatów Mercedesa pisałem wiele razy.
Żeby sprawdzić co tak naprawdę umie Mercedes-Benz E300 de postanowiłem ruszyć w trasę. Wybrałem oczywiście szybką wycieczkę na Mazury. Jednodniowy wypad. Warszawa – okolice Szczytna – Warszawa. Teoretycznie auto, które miałem do dyspozycji powinno być idealnym kompanem właśnie na takie wypady bo co może być lepszego w trasie niż E klasa w kombiaku z dieslem PHEV pod maską? Przed wyruszeniem stwierdziłem że nie będę ładował akumulatora do pełna – czyli zrobię taki real life test, gdzie ktoś po powrocie do domu stwierdza, że skoczy na wycieczkę. Ruszyłem z baterią naładowaną w 65%.
Pierwsze kilometry po Warszawie pokonałem oczywiście wyłącznie na prądzie co zjadło trochę zapas energii. Wjechałem na ekspresówkę i ruszyłem w stronę Łomży, a później lokalnymi drogami w stronę Myszyńca i Szczytna. Po trzech godzinach jazdy dotarłem na miejsce. Bateria rozładowała się całkowicie, a ja nie czułem w sumie żadnego zmęczenia. Spalanie po pierwszych 270 km wyniosło 5.1 l/100km, a zasięg przejechany na silniku elektrycznym stanowił raptem 33% trasy.
Na miejscu samochodu nie ładowałem i z 0% baterii ruszyłem w podróż do Warszawy. Wybrałem nieco dłuższą trasę żeby na końcu przebić granicę 600 przejechanych kilometrów. Do domu dojechałem po przejechani 604 km ze spalaniem 5.9 l/100km. Dystans przejechany na silniku elektrycznym wyniósł 20%, czyli 121 km. Jechałem dość dynamicznie, bez żadnego Eco drivingu, więc gdyby ktoś się postarał to spokojnie zgubiłby co najmniej 1 litr na 100 km. A jeśli podczas postojów doładowywałbym baterię lub naładował ją na starcie (w obie strony) na 100% to spalanie byłoby jeszcze zdecydowanie niższe. Myślę, że wynika na poziomie 3.5l/100km byłby jak najbardziej osiągalny. Pamiętajcie, że nadal mówimy o samochodzie dużych gabarytów, którego masa własna przekracza 2300 kg, więc pod względem spalania jest naprawdę nieźle.
Jeśli chodzi o samą jazdę to w każdych warunkach E klasa prowadziła się wyśmienicie. Zawieszenie Airmatic pięknie wybiera nierówności i daje mega stabilizację. Jedyne co to w trybie jazdy Individual musiałem wybrać bardziej sportowe ustawienia kierownicy bo w ustawieniach normalnych chodzi bardzo lekko, a ja wolę czuć lekki opór na kierownicy.
Price.
Cennik Mercedes-Benz E 300 de Estate z EQ startuje od 339 100 PLN z napędem na tylną oś. Do wersji z 4Matic trzeba dopłacić 13 300 PLN. Jeśli czasami wypuszczacie się samochodem w teren to możecie wybrać samochód w wersji All-Terrain, ale za niego będziecie musieli zapłacić już od 374 400 PLN.
Z ciekawszych opcji możecie wybrać:
– linia wyposażenie EXCLUSIVE – 6044 PLN
– pakiet KEYLESS-GO – 5584 PLN
– kolor lakieru od 1727 do 18133 PLN
– 20″ felgi AMG – 6332 PLN
– dach panoramiczny – 10189 PLN
– hak holowniczy – 5612 PLN
– skórę Nappa – 6908 PLN
– elementy wykończenia z karbonu – 16 981 PLN
– MBUX Superscreen – 8577 PLN
– Head-up display – 6044 PLN
– nagłośnienie Burmester 4D – 6649 PLN
… i wiele, wiele innych opcji. Więc można naprawdę zaszaleć i szybko dobić w okolice pół miliona złotych.
Co ciekawe, auto w tym momencie nie ma na rynku żadnej konkurencji. Ani BMW, ani Audi nie jest na tyle szalone (a może nie mają odwagi) i nie oferuje diesla w wersji PHEV. Cena Audi A6 Avant ze zwykłym silnikiem TDI startuje od 282 400 PLN (słabszy silnik, 204 konie, nie ma obecnie nic mocniejszego w dieslu), a BMW serii 5 w nadwoziu Touring to koszt od 288 000 PLN (od 358 000 PLN za porównywalną do E 300 wersję 540d xDrive).
To jak?
Mercedes-Benz E 300 de 4Matic Estate EQ to auto, które przekonuje mnie na każdym poziomie. Przez kilka dni testów ani razu nie poczułem, że czegoś mi w nim brakuje. Przeciwnie – każdy dzień przynosił nowe odkrycia i powody do zadowolenia. Sprawdziło się genialnie w trasie i naprawdę daje sobie świetnie radę również w mieście w trybie EV. Oczywiście, nie jest to auto dla każdego. Cena jest wygórowana i może odstraszać. Ale jeśli szukasz auta, które łączy prestiż, komfort, ekonomię i ekologię, trudno znaleźć lepszą propozycję. Szczególnie jeśli mieszkasz w domu i masz wolne gniazdko do ładowania.




























