Colin Chapman, założyciel Lotusa, całe życie powtarzał jedno zdanie: „simplify, then add lightness”, czyli „uprość, a potem dodaj lekkości”. Człowiek, który uważał, że nadmiarowa śruba to poważna zbrodnia przeciw inżynierii, patrzy dziś z zaświatów na Lotus Eletre. Nowego, ważącego prawie 2,6 tony Hyper-SUV-a z logiem Lotusa. Czy właśnie w tej chwili przewraca się w grobie? Jeśli tak, to robi to cicho, bo elektrycznie.

Miałem okazję spędzić dosłownie 45 minut z Lotusem Eletre 600, czyli wariantem, który w hierarchii modelu jest tym „bazowym” – tym najsłabszym. Piszę to z pełną świadomością absurdu, bo „najsłabszy” Lotus Eletre ma 603 konie mechaniczne, czyli mniej więcej tyle, ile trzy Elise’y i pół Exige’a razem wzięte, gdyby dało się je sklejać w jedność.

Look.

Eletre ma ponad 5 metrów długości i 2,2 metra szerokości. To naprawdę duży samochód. Jednak dzięki ciekawemu desingowi wygląda dość zgrabnie. Przednie światła przypominające zmrużone oczy drapieżnika. Z tyłu długa listwa świetlna i aktywna aerodynamika. Do tego bardzo ciekawy lakier Blossom Grey, który mieni się na wszystkie kolory tęczy. Całość robi niezłe wrażenie chociaż sama idea SUV’a z logiem Lotusa gryzie się trochę z tym, co przez dekady sprzedawała ta brytyjska marka. Nie jest to 800-kilogramowe origami na kołach, w którym czułeś każdy kamyk na drodze, bo producent oszczędził nawet na dywanikach.

W Eletre mamy w pełni aktywne zawieszenie pneumatyczne, prześwit regulowany w zakresie od 162 do 212 mm, i funkcję „Easy Entry”, która grzecznie obniża nadwozie, gdy otwierasz drzwi. Jest wygodnie i tak własnie ma być w SUVie. Chcesz coś bardziej hardcorowego? Wybierz Lotusa Emira.

Engine.

Pod maską… jest spory frunk, a samochód napęd zapewniają dwa silniki elektryczne, po jednym na oś, o łącznej mocy 450 kW, czyli wspomniane 603 KM i momencie obrotowym 710 Nm dostępnym praktycznie od zera obrotów. Producent deklaruje sprint do setki w 4,5 sekundy. Wypróbowałem to osobiście, przy pustej drodze i czystym sumieniu, i mogę potwierdzić, że Eletre 600 to szybki wóz. Jeśli wspomniane 4,5 sekundy to dla Was za wolno to wybierzcie wersję 900. Wtedy sprint do setki spadnie do 2.95 sekundy. Szaleństwo…

Bateria ma 112 kWh pojemności brutto (ok 107 kWh netto), co przy niezłej efektywności około 18 kWh na 100 km pozwala, przynajmniej na papierze, pokonać do 600 km w cyklu WLTP. Przy dłuższej randce z Eletre sprawdzę jak to wygląda w praktyce.

Architektura 800V i ładowanie DC do około 350 kW eoretycznie pozwalają uzupełnić energię z 10 do 80 procent w niecałe 20 minut. Teoretycznie brzmi to nieźle ale z doświadczenia wiem, że znalezienie ładowarki, która rzeczywiście odda taką moc, a nie tylko obiecuje ją na naklejce i przygotowanie samochodu do pobrania takiej mocy to osobna przygoda, która często mija się z broszurą.  Mam nadzieję, że przy dłuższym teście będę mógł to sprawdzić i zobaczyć, czy licznik zasięgu podczas ładowania Eletre będzie rósł w tempie, przy którym zwykłe tankowanie benzyny i czekanie przy kasie aż osoba przed Wami wreszcie wybierze sos do hotdoga będzie wyglądało na czynność dla ludzi z dużą ilością wolnego czasu.

Inside.

Kabina Eletre 600 to miejsce, w którym czujesz się trochę zakłopotany. Materiały – skóra wegańska, aluminium, tkaniny z recyklingu – wyglądają i pachną tak dobrze, że przez chwilę zastanawiasz się czy zdejmować buty przed wsiadaniem. Ekrany są wszędzie: przed kierowcą, na środku deski rozdzielczej, przed pasażerem. Wygladają świetnie. Na pierwszy rzut oka wygląda, że wszystko jest dość czytelne. Animacje i grafiki sa świetle. Niestety nie miałem czasu żebym mogł przeklikać przez wszystkie opcje.

Fotele są mega wygodne. Można je idealnie dopasować do swojej sylwetki. W trybie Sport uruchamiają się aktywne podparcia boczne, które pomagają w utrzymaniu ciała na właściwej pozycji przy dynamicznej jeździe w zakrętach.

Drive.

I tu dochodzimy do sedna sprawy, bo pytanie, które zadaje sobie każdy fan starego Lotusa, brzmi: czy w tym 2,6-tonowym kolosie zostało cokolwiek z ducha marki, która budowała samochody po to, żeby ważyły jak najmniej?

Odpowiedź jest zaskakująco pozytywna, choć trzeba ją zrozumieć we właściwym kontekście. Eletre 600 nie oszuka praw fizyki. To ciężki samochód i w ciasnych zakrętach czuć, że masa gdzieś tam jest i chce dojść do głosu. Ale inżynierowie Lotusa zrobili wszystko, żeby ta masa siedziała nisko i zachowywała się grzecznie: aktywne zawieszenie pneumatyczne z elektronicznie sterowanymi amortyzatorami reaguje błyskawicznie, kierownica jest precyzyjna i komunikatywna jak na SUV-a w tej kategorii wagowej. Rozkład napędu między osiami sprawia, że auto wychodzi z zakrętów z pewnością, jakiej nie powinno mieć coś tej wielkości.

Krótko mówiąc to nie jest Elise, ale to nigdy nie miało być Elise… Eletre to SUV, który w gronie innych ciężkich, elektrycznych SUV-ów premium jeździ z zauważalnie większą ochotą do zakrętów niż większość rywali. Oczywiście na autostradach ten samochód będzie czuł się najlepiej, ale jeśli zjedziecie z trasy na boczne, górskie drogi to będziecie mieli sporo radości z jazdy.

Skoro mowa o masie i górskich serpentynach to trzeba pamiętać, że ważną kwestią są hamulce, które muszą wykonywać kawał solidnej roboty. Ku mojemu zaskoczeniu, robią to bez większych oznak zmęczenia.

Price?

Cennik Lotusa Eletre startuje od 430 000 zł. Za tą kwotę otrzymacie bazową wersję 600. Nieco droższe są inne odmiany wyposażenia tego modelu. Za 600 GT zapłacicie 462 000 zł, za GT SE 504 000 zł, a za najbardziej wypasione Sport SE około 556 000 zł.

Jeśli macie głębsze kieszenie i chcecie mieć przyśpieszenie do setki poniżej 3 sekund to możecie wybrać Eletre 900. Za taki samochód w opcji wyposażenia Sport zapłacicie 611 000 zł, a topowe Sport Carbon to koszt 682 000 zł.

Z ciekawszych opcji do Eletre 600 możecie dodać:
– lakier np. Kaimu Grey – 1890 euro
– inteligentny dach panoramiczny – 1510 euro
– kamery zamiast lusterek – 2100 euro
– aktywny tylny spoiler – 2100 euro
– LiDAR – 4200 euro
– pakiet parkingowy – 2020 euro
– pakiet highway – 2020 euro

To jak?

Lotus Eletre 600 to samochód, którego istnienie tłumaczy się prościej, niż mogłoby się wydawać: świat się zmienił, rynek aut sportowych się skurczył, a SUV-y elektryczne to dziś jedyny sposób, żeby niszowa marka mogła przetrwać i miała kase ze na budowę kolejnych, lekkich sportowych zabawek. Eletre 600 jest tego kompromisu najbardziej przystępną, a przy tym wciąż imponująco szybką wersją.

Czy Colin Chapman by to zaakceptował? Prawdopodobnie nie od razu. Ale gdyby usiadł za kierownicą, wcisnął pedał gazu do dechy i poczuł, jak te 710 Nm wciska go w fotel w kompletnej ciszy to może, przyznałby, że „dodawanie lekkości” w XXI wieku czasem oznacza po prostu dodawanie kilowatogodzin.

PS: Polski salon Lotus już otwarty. Wpadajcie do Warszawy na ul. Wirażową 21!

Galeria x Lotus Eletre 600

Lotus Eletre 600
ciekawy wyglądrodowód Lotusaświetne osiągidużo miejscawygodaniezłe multimediaszybkie ładowanie
można kupić moniejszą wersjęLotus jako SUVkontrowersyjny designduża masa pojazdu
80%Wynik ogólny
#carspotting_fame81%
#silnik83%
#skrzynia_biegów83%
#prowadzenie78%
#fun79%
#wygląd74%
Ocena czytelników 1 Głosuj
76%