Cupra Formentor VZ5 to model, który był już w sprzedaży i… zniknął. W międzyczasie Cupra przeprowadziłą lifting modelu i w motokuluarach mówiło się, że wersja VZ5 już nie wróci. Najwyraźniej marudzenie klientów podziałało i udało się przekonać kogo trzeba w koncernie Volkswagen, bo silnik z pięcioma cylindrami znowu trafił pod maskę hiszpańskiego crossovera. Brzmi jak zakończenie serialu, w którym ukochany bohater wraca po kilku sezonach absencji do akcji, bo scenarzyści nagle zmienili zdanie. No i fajnie!
Ale… jest jednak haczyk. Tym razem oferta jest bardziej limitowana. Koncern VW zapowiedział, że powstanie tylko 4000 egzemplarzy na wszystkie rynki. W praktyce to tyle aut, ile mieści się w warszawskiej Arkadii. Warto się pospieszyć, chyba, że managerowie z Martorelle po raz kolejny zmienią zdanie.
Cieszyłem się na ten test bo świetnie wspominam przedliftową wersję Cupra Formentor VZ5, o której możecie przeczytać tutaj.
Look.
Lifting Formentora nie wywraca nadwozia do góry nogami ale skutecznie odmładza sylwetkę tego samochodu. Formentor dostał nowy „rekini nos” z trójkątnymi światłami do jazdy dziennej oraz przeprojektowany tył z podświetlanym logo Cupry. Wygląda to świeżo i moim zdaniem zdecydowanie na plus. Najmocniejsza odmiana, czyli VZ5 ma swoje własne dodatki, których nie dostanie zwykły Formentor. Poszerzone nadkola, zderzaki z wykończeniami z włókna węglowego, z przodu splitter z logo VZ5, a z tyłu dyfuzor z dwiema podwójnymi końcówkami wydechu ustawionymi na skos. Wygląda rasowo.
Do tego 20″ felgi, zarezerwowane wyłącznie dla VZ5 i miedziane akcenty, bez których żadna Cupra nie ruszyłaby z salonu. Testowany przeze mnie egzemplarz miał matowy lakier Century Bronze. Kolor wygląda świetnie i zmienia barwę w zależności od koloru światła dziennego.
Dodajmy jeszcze, że zawieszenie jest obniżone o 10 mm w stosunku do pozostałych Formentorów. Jeden centymetr to w sumie mało ale absolutnie wystarczył, żeby auto wyglądało lepiej i świetnie trzymało się drogi.
W środku genialne wrażenie robią fotele. W pakiecie Cup Bucket VZ5 dostajemy przednie kubełki marki Sabelt z otworami na opcjonalne szelki i „karbonowym” wykończeniem oparć. Siedzenia są głębokie, dobrze trzymają w zakrętach, można je mocno obniżyć i co zaskakujące, są całkiem wygodne, więc dalsze wycieczki nie stanowią tortur dla kręgosłupa. Jest jednak jedno ostrzeżenie: dla większych osób takie kubełki mogą być zbyt ciasne, więc zanim zaznaczysz ten pakiet w konfiguratorze, usiądź w nich i sprawdź czy są idealne pod Twoją sylwetkę.
Na kierownicy znajdziesz przycisk szybkiej zmiany trybu jazdy i guzik do odpalania samochodu. Sama kierownica jest taka sama jak w bazowym Formentorze, co jest w porządku, bo to po prostu dobra kierownica. Przy cenie przekraczającej 300 tysięcy złotych oczekuje się czegoś więcej niż te same plastikowe łopatki do ręcznej zmiany biegów, plastiki przeciętnej jakości i brak wykończenia Alcantarą. Cupra powinna się bardziej postarać. Aluminiowe łopatki powinn być oczywistością. Poprawiłoby to zdecydowanie odbiór wykończenia samochodu. Reszta materiałów jest przyzwoita i mam wrażenie, że nieco lepsza niż w VW Golf R (test tutaj).
Bagażnik ma 410 litrów, a zbiornik paliwa 55 litrów. Pierwsza liczba wystarczy na tygodniowe zakupy, druga wystarczy na tydzień trzymania się z daleka od stacji benzynowych, o ile ktoś lubi oszukiwać samego siebie, bo R5 pod maską aż kusi, żeby być trochę niegrzecznym.
Engine
Teraz to, po co tu wszyscy przyszli, czyli silnik. Genialne, pięciocylindrowe 2.5 TSI, które możecie znaleźć w Audi RS 3 i RS Q3. Cupra wyciska z niego 390 KM i 480 Nm, a setka pojawia się po 4,2 s.
I tutaj mała dygresja. Zabawne jest to, że w Audi ten sam silnik ma 400 KM, bo Audi zawsze musi mieć o 10 KM więcej niż reszta rodziny. A jak wiadomo w każdej rodzinie jest taki jeden ulubieniec, który zawsze dostaje trochę większy kawałek serniczka.
I druga dygresja, tym razem inżynieryjna: akumulatora rozruchowego nie znajdziecie pod smaską bo się tam nie zmieścił. Trafił pod podłogę bagażnika. Pięciu cylindrom po prostu zrobiło się za ciasno.
Napęd na cztery koła jest seryjny (4Drive), więc nie trzeba toczyć walki o trakcję. Za zmianę biegów odpowiada siedmiobiegowe DSG. Skrzynia działa bardzo sprawnie i świetnie dobiera przełożenia. Różnica w zmianie biegów w każdym z trybów jazdy jest bardzo widoczna. W najbardziej hardcorowym, czyli Cupra biegi są przeciągane bardzo mocno, bo samochód chce być gotowym do akcji na torze.
I teraz coś, czego wcześniej nie było: po raz pierwszy prędkość maksymalna nie jest ograniczona elektronicznie, więc na wirtualnych zegarach można zobaczyć nawet 280 km/h. Fajnie byłoby skoczyć na niemiecki autobahn żeby sprawdzić to w praktyce. Do sprawnego wyhamowania auta z takiej prędkościtego potrzebne są mocne hamulce, a te w Cupra Formentor VZ5 są odpowiednie: sześciotłoczkowe zaciski z przodu i spore tarcze 375 × 36 mm dają radę.
Drive
Nie ma się co oszukiwać. Cupra Fromentor VZ5 jeździ świetnie. Obniżone zawieszenie genialnie trzyma auto na drodze i od razu czuć, że prowadzisz sportowy model, a nie zwykłe auto, które jest szybkie tylko na prostej. Co ważne, prześwit pozostał na tyle wysoki, że nie drżysz o przedni splitter podczas parkowania przodem do krawężnika. Z mojej perspektywy to jeden z ważniejszych parametrów w codziennej jeździe po mieście.
Świetne jest także daptacyjne zawieszenie DCC, które oferuje aż 15-stopniową regulację. Zdecydowanie czuć różnicę miedzy skrajnymi ustawieniami. Chcesz żeby auto było twarde i sportowe to wybierasz odpowiedni tryb. Chcesz pojeździć komfortowo po nierównościach wybierasz tryb Comfort i masz mega wygodne auto. Fajnie, że masz na to duży wpływ. Pamiętaj tylko, że „komfortowo” w słowniku Cupry oznacza „da się przeżyć bez wizyty u dentysty”.
No i czas ruszyć w drogę. Jak odpalisz samochód to nie przestrasz się żółtego komunikatu na wirtualnych zegarach. Może to wyglądać jak błąd ale to tylko powitanie od zimnego silnika. Komputer informuje o czasowym ograniczeniu obrotów do 4800, jak w sportowych modelach. To miły gest, bo przypomina, że to nie kosiarka i że warto dać mu chwilę, zanim zaczniesz szaleć. Dawno tego nie widziałem, więc fajna sprawa.
Potem dźwięk, czyli powód, dla którego to wszystko istnieje. W trybie Comfort wydech tylko lekko pomrukuje. W trybach Performance i Cupra staje się gardłowy i buczący, a rzecz jasna pomaga mu w tym także sztuczny dźwięk z głośników. Dziś to nic nadzwyczajnego, więc nie będę udawał oburzenia. Jednak mam wrażenie, że razem z liftingiem nieco wykastrowano dźwięk. Wersja przedliftingowa darła się z wydechu dużo lepiej. Tutaj trochę brakuje pops and bangs ale może to celowy zabieg. Może ludzie wybierający VZ5 są doroślejsi i kupują go dla silnika z pięcioma cylindrami, a nie dla strzałow wydechu.
Najmocniejszy tryb to oczywiście ten oznaczony słowem Cupra. Jak go wybierzecie to zrobi się poważnie. Kierownica staje się cięższa, system start-stop jest wyłączony, a w najbardziej sportowym ustawieniu skrzynia zmusza do ręcznej zmiany biegów. Kiedy silnik zbliża się do limitu 7 tys. obr./min, specjalny wskaźnik zaczyna migać na czerwono. Fajne.
Na koniec jest funkcja, której nie polecam używać w żadnym miejscu publicznym, czyli tryb Drift, który wyłącza ESC. Do akcji wchodzi system Torque Splitter kieruje cały moment obrotowy na jedno tylne koło, ułatwiając wprowadzenie samochodu w kontrolowany poślizg. To jest funkcja na tor albo na zamknięty plac, a nie na parking pod hipermarketem, i na pewno nie na drogę publiczną. Fajnie mieć taki tryb ale użwajcie go rozsądnie bo samochody to nie zabawki dla dużych chłopców. Bądźcie odpowiedzialni.
Producent podaje, że spalanie w Cupra Formentor VZ5 będzie wynosić 10,2 l/100 km według WLTP. W praktyce, według moich testów, w mieście przy spokojnej jeździe powinniście celować bardziej miedzy 13, a 14 l/100 km, na ekspresówce około 12, a na drodze krajowej poniżej 10 l. Oczywiście im mocniej dociskasz pedał, tym szybciej rośnie apetyt. U mnie na liczniku po tygodniu wyszło 13.2 l/100 km. Autem przejechałem w sumie 482 km.
Price
Teraz kwestia, która może popsuć humor wszystkim, którzy celują w zakup Cupra Fromentor VZ5. W Polsce cena tego modelu startuje od 308 800 zł. To dużo. Dla porównania, bazowy Formentor 1.5 eTSI mHEV 150 KM, najczęściej wybierany przez Polaków, kosztuje bazowo 145 200 zł. Ale nie oszukujmy się to dwa różne samochody, które łączy tylko nazwa, logo i trochę elementów.
Z ciekawszych opcji do Cupra Formentor VZ5 możecie dobrać:
– matowe lakiery – 10 951 zł
– 20″ calowe felgi aero black – 2561 zł
– tapicerka Turbine – 9422 zł
– nawigacja – 3302 zł
– apkeit skyline z panoramą – 5475 zł
– pakiet foteli cup bucket – 9422 zł
– system kamer 360 – 1894 zł
– pakiet custom cupra by ABT – 6663 zł
– carbonowe obudowy lusterek – 3484 zł
Jak dodacie te wszystkie opcje do bazowej ceny to otrzymacie auto za 349 991 zł.
Jeśli to dla Was za dużo to jest alternatywa. Cupra Formentor w wersji VZ o mocy 333 KM, z tym samym napędem 4Drive. Rozpędza się do setki w 4,8 s, nie jest limitowana i kosztuje prawie 90 000. zł mniej. Ma zwykłe 2.0 TSI, które trafia pod maski wielu aut Grupy VW np. Cupra Leon, Audi S3 albo Golf R. Brakuje mu tej szczególnej iskry z pięciu cylindrów ale to nadal świetny silnik.
To jak?
Po tygodniu wiem jedno: VZ5 po liftingu to samochód, którego istnienie ciężko obronić na papierze. Jest drogi, agresywny, twardy, ma kubełki, które nie będą wygodne dla każdego, jest po prostu nielogiczny ale… każdy kto się nim przejedzie chce go mieć. I właśnie dlatego jest świetny. Kupujmy takie samochody, bo za kilka lat wredni księgowi zablokują ich produkcje, a my będziemy za nimi tęsknić. Bardzo tęsknić.




































