Małe samochody są spoko. Szczególnie takie, które poza idealnymi do miasta mikro gabarytami mogą zaoferować coś więcej. Jakiś pierwiastek, który sprawia, że akurat to auto może dostać warsawcarsową odznakę spoko wozu. Czy Renault Twingo w wersji GT ma to coś?

Pierwiastek #1 – Le désign

Najnowsze Renault Twingo to trzecia generacja tego modelu. Pierwsza pojawiła się na rynku w 1993 roku i była produkowana przez długie 13 lat. W 2006 roku została zaprezentowana druga generacja a 8 lat później trzecia – aktualna, która moim zdaniem jest zdecydowanie najładniejsza. Co prawda przód mógłby być mniej cukierkowy, przydałyby się bardziej agresywne linie ale tył Twingo jest absolutnie genialny. Nie może być inaczej bo projektanci wzorowali się na kultowym modelu Renault 5 twingo gt, renault, renault twingo gt Z zewnątrz na tle innych wersji tego modelu Twingo GT wyróżnia się kilkoma elementami. Samochód testowy posiadał lakier Orange Piment, który jest zarezerwowany tylko dla wersji GT. Od przednich błotników, przez drzwi aż do tylnych lamp rozciągają się czarne matowe pasy, które podkreślają sportowe DNA tego modelu, podobnie jak pojawiające się na karoserii oznaczenia Renault Sport. Samochód otrzymał całkiem zgrabne 17” dwukolorowe aluminiowe felgi, których wzór również został dedykowany wersji GT.

Całkowita długość Twingo to raptem 3,59 metra, a szerokość 1,65 metra. Dla porównania kompakt taki jak Megane czwartej generacji w wersji hatchback jest o 77 cm dłuższy i 16 cm szerszy, a w ruchu miejskim każdy centymetr ma znaczenie. Szczególnie jeśli przejeżdżasz Żurawią, widzisz zaparkowanego Huracán’a Performante a jedyne miejsce do legalnego parkowania jest wielkości dziurki od klucza ale jadąc Twingo jesteś spokojny bo wiesz, że wjedziesz tam bez problemu. Pod tylnym zderzakiem znajdują się dwie końcówki układu wydechowego i coś podobnego do dyfuzora. Niestety poza rasowym wyglądem nie znajdziecie tutaj sportowego brzmienia. Oczywiście dźwięk samochodu jest bardziej basowy i głośniejszy niż w zwykłych wersjach ale o przestrzałach czy tak zwanym popcorn’ie nie ma tutaj mowy. Trochę szkoda, ale należy cały czas pamiętać, że jest to wersja GT a nie najbardziej hardkorowa seria z palety Renault czyli R.S. (na razie Twingo R.S.a nie ma w ofercie a szkoda). Na lewym tylnym błotniku znajduje się… wlot powietrza, który wygląda świetnie. Tylko chwila… po co komu wlot powietrza na tylnym błotniku?

Pierwiastek #2 – La technologie

No właśnie… Dla wersji GT inżynierowie Renault Sport przygotowali jednostkę turbo o pojemności 0.9 i mocy 110 koni, która została umiejscowiona z tyłu samochodu. Tak, silnik został osadzony pod podłogą bagażnika. Od razu odpowiadam na pytanie, które pewnie pojawiło się w Waszych rozpalonych tą wiadomością głowach: Tak, Twingo ma napęd na tylną oś! Nie, nie zostaniecie w nim królami driftu pod lokalną biedrą. Sto dziesięć koni mechanicznych pewnie by wystarczyło, żeby zarzucić tyłem ale samochód niestety nie został wyposażony w przycisk pozwala na wyłączenie systemu kontroli toru jazdy ESC więc nici z szaleństw na przydomowym parkingu (chyba, że spadnie śnieg, to wiadomo, na śniegu i z zaciągniętym ręcznym nawet Fabia lata bokiem). Według producenta system ESC został dostosowany do bardziej sportowego stylu GT ale mimo modyfikacji algorytmy trzymają Twingo bardzo mocno w ryzach i cieżko jest je wprowadzić w poślizg, więc można uznać, że system działa poprawnie, chociaż zabiera trochę zabawy. Umieszczenie silnika nad tylną osią sprawia, że w przedniej części auta zrobiło się dużo więcej wolnego miejsca. Jednak pod przednią maską nie znajdziemy dodatkowej przestrzeni na bagaże. Po zwolnieniu blokad maskę z tworzywa sztucznego można lekko wysunąć do przodu, dzięki temu kierowca otrzymuje dostęp do akumulatora i jest w stanie dolać lub sprawdzić poziom poszczególnych płynów. Inżynierom Renault udało się natomiast wygospodarować dodatkową przestrzeń w dolnej części i zwiększyć promień skrętu przednich kół co przełożyło się na zmniejszenie średnicy zawracania do zaledwie 8.6m. Dla porównania BMW i3 ma promień skrętu 9.8m, Toyota Aygo 9.4m, a Fiat 500 (o którym pisałem TUTAJ!) 9.2m. Wynik Twingo jest świetny. Tam gdzie normalnym przednionapędowym autem musiałbym robić zawrotkę na trzy, w przypadku Twingo mogłem zawrócić na raz bez najmniejszego problemu. Serio, samochód zawraca prawie w miejscu.  Genialne rozwiązanie do miejskiego samochodu. Testowany egzemplarz został wyposażony w manualną skrzynią biegów, która w połączeniu z silnikiem wersji GT gwarantuje przyspieszenie do setki w 9.6s (automat radzi sobie gorzej o 0.8s). Skok lewarka skrzyni biegów mógłby być krótszy ale biegi wchodzą bez najmniejszego problemu. Muszę przyznać, że jadąc tym małym szkrabem ma się wrażenie, że samochód przyspiesza szybciej niż deklaruje producent.

Półpierwiastek #3 – La intérieur.

Wnętrze Twingo GT jest poprawne. Ciemne plastiki z twardego tworzywa, które gdzieniegdzie zostały rozświetlone pomarańczowymi dodatkami. Zegary zostały ograniczone do obecności prędkościomierza i informacji komputera pokładowego wyświetlanych na czarno-białym ekranie. Fajna mięsista kierownica i o zgrozo aluminiowa gałka lewarka zmiany biegów. Tak, prawdziwe aluminium, które jest mega nieprzyjemne w dotyku jak na dworzu jest zimno (właściciele Civiców TypeR wiedzą o co chodzi…). Jedyne co może irytować to brak obrotomierza. Podczas ostrego przyspieszania bardzo łatwo dojść do limitu obrotów, co kończy się małym szarpnięciem. Na szczęście do wszystkiego można się przyzwyczaić i po pewnym czasie wiadomo kiedy nadejdzie najbardziej optymalny moment na zmianę biegów. Drugiego dnia mój wzrok przestał już szukać obrotomierza więc jest to kwestia do której można się przywyczaić.  Tak, jak w Fiacie 500 pozycja za kierownicą w Twingo jest trochę dziwna. Mimo wygodnych foteli siedzi się dziwnie wysoko. Więc jeśli macie 185 cm i więcej może to stanowić dla Was mały problem. Podobna kwestia dotyczy podpórki na lewą nogę, która (przynajmniej dla mnie) została zaprojektowana za blisko siedzenia kierowcy przez co noga obsługująca sprzęgło nie odpoczywa w najwygodniejszej pozycji.

Testowany egzemplarz nie był niestety wyposażony w system nawigacji Renault R-Link z 7″ dotykowym ekranem. Zamiast niego było zamontowane podstawowe radio i fabryczny uchwyt na smartphone’a. Po nawiązaniu połączenia bluetooth między samochodem a telefonem i zainstalowaniu dedykowanej aplikacji R&Go smartphone zmienia się w małe centrum dowodzenia czy, jak to mówi Renault asystenta podróży. Na ekranie telefonu można wyświetlić nawigację CoPilot Premium, informację z radia, telefonu, dane na temat stylu jazdy i całą masę dodatkowych wskaźników (temperatury wody, pseudoobrotomierz itd). Pomysł całkiem sensowny ale nieustanna bliskość telefonu podczas jazdy kusi żeby ciągle coś na nim klikać. Jednak podczas jazdy wolę mieć telefon w kieszeni. Dlatego zainwestowałbym 3500 zł w pakiet Connect & Go, który zawiera wspomniany wcześniej system multimedialny R-Link, a także kamerę cofania i złącze USB w środkowej konsoli.

Pierwiastek #4 – Conduire.

Twingo GT jeździ się bardzo przyjemnie. Samochód jest zwrotny, mały i całkiem szybki. W trasie problemem może być brak szóstego biegu w manualnej skrzyni (w automacie jest) ale tym samochodem raczej nie będziecie pokonywali codziennie trasy Warszawa-Gdański. Środowiskiem naturalnym Twingo jest miasto i na miejskich ulicach czuje się najlepiej. Dzięki małym gabarytom można zwinnie lawirować między pojazdami podczas gdy kierowcy większych, szybszych i droższych samochodów będą musieli grzecznie czekać aż zrobi się miejsce do zmiany pasa.

Renault w Twingo postanowiło zainstalować hamulce tarczowe tylko z przodu, a z tyłu postawiono na klasyczne bębny. Na szczęście taki układ sprawdza się bardzo dobrze a samochód hamuje pewnie. Dopełnieniem sportowego charakteru jest utwardzone zawieszenie, które dodatkowo zostało obniżone. Na szczęście nie jest to specjalnie wyczuwalne i Twingo radzi sobie świetnie zarówno na nierównym miejskim asfalcie, progach zwalniających jak, i w zakrętach, które pokonuje zadziwiająco łatwo.

La Fin.

Cennik Twingo GT z manualną skrzynią startuje od kwoty 55 900 zł. Za automat musimy dopłacić 6000 zł. Nie jest to mało jak za miejskie auto (podstawowe 70 konne Twingo kosztuje 36 400 zł) ale za tą kwotę otrzymamy prawie wszystkie opcje dostępne w konfiguratorze Renault. Dopłaty wymagają jedynie bajery typu system kontroli pasa ruchu (700zł), materiałowy otwierany dach (3500zł), schowek pod tylnym siedzeniem (150zł, serio?), wspomniany pakiet Connect & Go (3500zł) i pakiet Relaks zawierający podgrzewane fotele przednie i złącze isofix (1000 zł). Nie jest źle ale gdyby cennik startował z poziomu 45 900 zł byłoby dużo lepiej.

Z Twingo GT spędziłem w sumie kilka dni. Po mieście przejechałem prawie 600 km. Polubiłem tego microfuncara. Za jego kierownicą po raz kolejny przekonałem się, że małe samochody są fajne. Szczególnie te, które mają dodatkowy pierwiastek, a Twingo GT ma takich pierwiastków fajności nawet kilka. #WarsawCarsowaOdznakaSpokoWozuApproved :)

Carspotting bonus:

Ford Mustang GT w bocznym lusterku. #Pogoziomek

Renault Twingo GT
zgrabny, nowoczesny wyglądcałkiem przestronne wnętrzeniezły silnik i przyspieszeniezwinność i średnica zawracaniaprecyzyjna skrzynia biegówduża przyjemność z jazdynapęd na tyłprzyjemny dźwięk silnika / wydechu
brak obrotomierzawysoka pozycja za kierownicąbrak 6 biegu w skrzyni manualnejduży skok lewarka skrzyni manualnejpodwyższona temperatura w bagażniku
67%Fun. Fun. Fun.
#carspotting_fame40%
#silnik69%
#skrzynia_biegów65%
#prowadzenie70%
#fun82%
#wygląd73%
Ocena czytelników 11 Głosów
76%