Słońce. Niedziela. 15 kwietnia. Godzina 13.30. Przejeżdżałem spokojnie przez Powiśle a tu nagle z przeciwka przeleciał Mercedes-AMG C63, chwile później A45 a zaraz po nim AMG GT R. No tak… przecież dziś startuje sezon polskiego klubu AMG. Szybka zawrotka pod mostem Łazienkowskim i kierunek stacja Warszawa Powiśle. Trzeba zobaczyć co przyjechało i przybić piątkę ze znajomymi z Mercedes-Benz Polska (Hej Michał! Hej Piotrek!).
Frekwencja dopisała. Pod poniatoszczakiem pojawiło się wielu właścicieli nietuzinkowych maszyny, którzy chcieli przewietrzyć swoje pojazdy. W przeliczeniu na PLNy na niezbyt równej kostce brukowej stało kilkanaście grubych baniek.
To co robiło największe wrażenie stało na samym końcu watahy (albo początku patrząc od strony centrum), czyli trzy Mercedesy-AMG GT R. Jeden z nich (stylizowany na samochód z filmu Transformers) jest po ostrych modyfikacjach wykonanych przez Sportmile Polska i legitymuje się mocą grubo powyżej 800 koni mechanicznych. Co ciekawe w drodze na zlot spotkałem jeszcze jednego AMG GT R, a jak wracałem do domu kolejną maszynę ze znaczkiem GT ale już bez literki R…
Na miejscu pojawiła się również nowość ze stajni AMG, czyli Mercedes GLC 63 S w wersji Coupe, który się świetnie prezentował w konfiguracji all in black. Dopełnieniem jego piekielnych osiągów tego samochodu (510 koni, 700 Nm, 0-100 w 3,8s) jest rejestracja z wymownym 666. Przypadek? ;) W tamtym roku miałem okazję testować GLC w wersji AMG 43 (test tutaj). Polubiłem ten samochód ale 63ka to musi być zupełnie inna bajka. Mam nadzieję, że uda mi się spędzić chociaż chwilę za kierownicą tego dzika.
Na otwarciu sezonu nie zabrakło również mojego ulubionego samochodu ze znaczkiem AMG, czyli C klasy W204 w wersji 63. Było kilka sztuk w tym Edition 507. Pojawiło się także kilka AMG klasy S w tym jednej w wersji Coupe z pakietem Brabus.
Obecna była także cała zgraja najbardziej popularnych AMG, czyli modeli z liczbą 45 chyba we wszystkich wersjach nadwozia A, GLA, CLA, CLA Shooting Break.
A jeśli ktoś lubi polatać bez dachu, mógł pooglądać Mercedesy klasy SL w wersjach 63 i 55. Ten drugi chyba planuje karierę w branży gastronomicznej / foodtruck.
Całość wyglądała imponująco. Szkoda, że spotkanie skończyło się razem z pojawieniem tych co zawsze, domagających się zrobienia przejazdu. Żeby nie prowokować panów z wąsami, wszyscy udali się grzecznie do samochodów i kawalkada AMG ruszyła na ulice, a ja wtapiając się w tłum razem z nimi.
Nie łatwo było gonić te wszystkie napakowane mocą samochody, ale na szczęście znalazłem się w odpowiednim miejscu i udało się zrobić kilka fajnych zdjęć.
Czy czegoś mi zabrakło? Tak, brakowało mi pięknej sylwetki modelu SLS, która cały czas robi na mnie większe wrażenie niż AMG GT nawet w kolorze Magno Green. Szkoda, że nie było żadnego reprezentanta Black Series (chyba, że nie zauważyłem…).
Endżoj i do następnego! Tylko szkoda, że nie mam AMG w garażu…



























