Mitsubishi L200. Na pakę!
Kiedy myślę o pick-up’ie przed oczami mam przede wszystkim amerykańskie wielkie półciężarówki z legendarną serią F na czele. Za oceanem ilość tego typu samochodów jest ogromna, a sprzedaż liczona jest w setkach tysięcy sztuk. Dla przykłądu podam, że GMC Sierra w 2017 roku zostało sprzedane w liczbie 217.943 egzemplarzy, a to raptem 1/4 sprzedaży Fordów, których koncern z Detroit sprzedał 896.764 sztuki. W naszej części świata rynek tego typu pojazdów jest dużo mniejszy, ale mimo to całkiem łatwo zobaczyć samochód rodem ze Strażnika Teksasu na naszych drogach.
W Polsce niekwestionowanymi liderami rynku są Toyota z modelem Hilux, która w 2017 roku sprzedała 578 sztuk (+27% r/r) i Ford z użytkowym Rangerem, który znalazł 573 nabywców (+19% r/r). Ostatnie miejsce na podium okupuje Nissan Navara (366 sztuk sprzedanych, 1,6% r/r). Bezpośrednio za podium uplasował się jedyny przedstawiciel europy w tym zestawieniu, czyli Volkswagen z modelem Amarok (341 sztuk). Co ciekawe VW jako jedyny zaliczył spadek sprzedaży rok do roku i to z wynikiem aż -34%. Po piętach VW depcze Mitsubishi, które w 2017 roku sprzedało 255 sztuk modelu L200, co oznacza wzrost sprzedaży o 28%. Z uwagi na to, że mam duża słabość do samochodów z trzema diamentami na masce to właśnie ten samochód wybrałem do testu.
Pierwsza generacja Mitsubishi L200 pojawiła się na rynku 40 lat temu. Dokładnie w 1978 roku z taśm produkcyjnych zjechały premierowe egzemplarze japońskiego pick-up’a. Były to wersje z napędem na tylną oś. Dopiero dwa lata później L200 doczekało się wersji z 4×4. Samochód, który otrzymałem do testów to najnowsza, piąta generacja tego modelu, która zadebiutowała na rynku w 2015 roku.Bardzo chciałem zrobić test hardcore’owej wersji Monster, ale niestety samochód nie był już dostępny w parku prasowym i dopadłem do bardziej cywilnego egzemplarza.
Jazda.
Polscy klienci Mitsubishi mają do wyboru 2 silniki diesla DID (na innych rynkach jest jeszcze jednostka benzynowa) o identycznej pojemności 2.4. Słabszy o mocy 154 koni lub mocniejszy 181 konny wariant. W przypadku słabszej jednostki w konfiguratorze można wybrać jedynie manualną skrzynię biegów. W mocniejszej wersji do wyboru mamy 6 biegowy manual albo 5 biegowy automat. Testowany egzemplarz Mitsubishi L200 wyposażony był w mocniejszą jednostkę połączoną z skrzynią automatyczną. Oczywiście w trakcie jazdy przy wyższych prędkościach brakuje wyższego niż 5 biegu ale mimo to, taki zestaw wydaje się chyba optymalny. Z jednej strony można spokojnie jeździć w terenie a jeśli czasami zapuszczamy się na śródmiejskie bulwary to nie musimy przejmować się zmianą biegów przebijając się przez korki.
L200 dzięki napędowi 4×4 świetnie radzi sobie w terenie. Błoto, nierówności, woda, kamienie, strome podjazdy nie są dla niego żadną przeszkodą. Prześwit wynosi 225mm, a głębokość brodzenia to 600 mm, kąt natarcia 29, rampowy 23 a zejścia 21 stopni. Napęd 4×4 pracuje w czterech trybach, które kierowca może wybrać przy pomocy pokrętła Super Select. Na drodze asfaltowej używa się napędu 2WD (tylna oś!) albo 4×4. Przestawianie trybu możliwe jest do prędkości 100 km/h. W cięższym terenie mamy dwa dodatkowe ustawienia: 4HLc – napęd na cztery koła z blokadą centralnego mechanizmu różnicowego (super na drogę szutrową) i 4LLc – do akcji wkracza reduktor.
Całość działa bardzo dobrze i mimo wielu prób na błotnistych bezdrożach nie udało mi się zakopać (mimo zwykłych zimowych opon – nieterenowych. Musze przyznać, że dużo frajdy daje jazda z napędem 2WD, czyli w przypadku L200 napędem na tylą oś. Dzięki 430Nm momentu zarzucanie tyłem pick-up’a nie stanowi najmniejszego problemu.
Jeśli chodzi o podwozie to mamy klasykę. Jest zbudowane na ramie, a za tylny zawias robią resory piórowe. Nie jest to jednak wada, tego typu sprawdzona konstrukcja daje poczucie, że Mitsubishi L200 wytrzyma nawet bardzo trudne warunki, niczym Toyota Hilux w pamiętnej wyprawie prawdziwego Top Gear na biegun. Dodatkowo rozwiązanie z wykorzystaniem resorów sprawia, że samochód jest całkiem wygodny, jak na auto typowo użytkowe.
Jeśli interesuje Was spalanie to w przypadku Mitsubishi L200 wyniki są całkiem przyzwoite. W mieście samochód spalał ok. 9,4 l, w cyklu mieszanym wartość ta spadała do ok 8 litrów. Gorzej było przy prędkościach autostradowych, gdzie pokaźna masa i gabaryty auta dawały o sobie znać, a pochłanianie oleju napędowego wynosiło 13-14l/100km.
Wnętrze.
Pick-up’y miały swój czas w Polsce dobrych kilka lat temu, kiedy wedle obowiązującego wtedy prawa posiadanie tego typu samochodu umożliwiało odliczenie pełnego VATu np. od paliwa. I tak, zamiast Passata 2.0 TDI kombi z kratką nowym celem wszelkiego rodzaju mniejszych i większych przedsiębiorców stały się pick-up’y „na pełnym wypasie” ze skórzaną tapicerką i nawigacją. Mimo, że tej furtki w przepisach już nie ma, to L200 wpisuje się w kanon. W teorii jest to wół roboczy ale wyposażenie może mieć na bardzo wysokim poziomie.
Na kierowcę L200 czeka całkiem przyjemne wnętrze, które przypomina bardziej środek pochodzący z samochodu osobowego. Na pokładzie znajduje się duży kolorowy dotykowy ekran nawigacji i systemu multimedialnego, dwustrefowa klimatyzacja, uchwyty na kubki, gniazdo USB i 12V, elektryczne sterowanie foteli, kamera cofania, skórzana tapicerka, uruchamianie samochodu guzikiem, wielofunkcyjną kierownicę, a także cała paleta systemów wspomagających kierowcę (LDW – ostrzeżenie o niezamierzonym zmianie pasa, ASTC – kontrola trakcji i stabilizacja toru jazdy, HSA – wspomaganie ruszenia na wzniesieniu, TSA – stabilizacje toru jazdy przyczepy, Brake Assist, a także monitoring martwego pola). Bardzo bogato.
Troszkę gorzej jest w przypadku doboru materiałów. Trudno znaleźć tu miękkie elementy (poza fotelami ;) ). Nawet podłokietniki są z twardego plastiku. Na szczęście jakość tworzyw i ich spasowania jest bardzo dobra, więc do uszu osób podróżujących w Mitsubishi L200 nie docierają żadne nieprzyjemne piski czy poskrzypywania. Wykonanie wnętrza z użyciem takich materiałów ma swoje oczewiste zalety, czyli łatwość sprzątania, bo nie można zapominać, że L200 jest przede wszystkim samochodem używanym do ciężkiej pracy.
To jak?
Cena Mitsubishi L200 startują od 109 990 zł. Na najbogatszą wersję Instyle z najmocniejszym silnikiem i automatyczną skrzynią biegów trzeba przygotować 159 990 zł. Za tą kwotę otrzymacie bardzo dobrze wyposażone i nieźle wykonane auto, które poza walorami użytkowymi jest niezwykle przyjemne w codziennej eksploatacji. To dobry stosunek ceny do możliwości. Oczywiście, w mieście problemem będą pokaźne gabaryty L200, ale po kilku dniach spędzonych z tym samochodem przestaną być uciążliwe, a Wy zyskacie auto, którym będziecie mogli przetransportować cały zestaw mebli szwedzkiego producenta do swojego domku po środku poligonu bez konieczności wynajmowania wojska. Aż mam ochotę kupić pick-up’a!












