Hyundai Tucson nigdy nie był autem, które przyciągałoby mój wzrok. Ot kolejny, poprawny stylistycznie, azjatycki SUV średnich rozmiarów. Jednak po ostatnim liftingu Hyundai zaprezentował swojego flagowca w nowej, bardziej sportowej wersji N Line i ten ruch koreańskiego producenta zmienił bardzo dużo. Hyundai Tucson N Line to auto, które w sportowym wydaniu stało się mocno interesujące.

hyundai, tucson, nline, n-line, tucson n line

Look.

Stylistyka azjatyckich aut zawsze była odmienna i specyficzna (zarówno na zewnątrz, jak i w środku), dlatego wielu poszukiwaczy nowych samochodów omijało szerokim łukiem salony z logotypami marek koreańskich czy japońskich. Niechęć klientów była na tyle duża, że samochody przeznaczone na rynek inny niż Azja były dostosowywane do gustów Europejskich czy Amerykańskich odbiorców. Na szczęście Hyundai Tucson w wersji N Line wygląda świetnie i prezentuje się nawet lepiej od SUVów z portfolio niektórych europejskich producentów. Auto nie jest futurystyczne, nie ma rozdzielonych przednich reflektorów, jak np. w Konie (test tutaj i tutaj), co napewno spodoba się purystom. Jednak wersja N Line ma wiele ciekawych smaczków.

hyundai, tucson, nline, n-line, tucson n line

To co od razu rzuca się w oczy to lakier. Szary kolor Shadow Grey prezentuje się doskonale, szczególnie w połączeniu z 19″ czarnymi felgami, które dodają sportowego charakteru całej sylwetce Tucsona. Przednia część auta jest nowoczesna, a kaskadowy, wyczerniony grill tylko podkreśla nowatorski look N Line. Inne ozdobne elementy również zostały wyczernione a na błotnikach pojawiły się logotypy z nazwą wersji wyposażenia.

hyundai, tucson, nline, n-line, tucson n line

W środku jest również ciekawie. Przed kierowcą znajdziecie wygodną, skórzaną, wielofunkcyjną kierownicę z przeszyciem czerwona nicią. Lewarek zmiany biegów został zmieniony na bardziej sportowy i sygnowany logiem N. W tym elemencie również pojawiają się czerwone wstawki i czerwona nić. Pod nogami kierowcy zostały zainstalowane aluminiowe nakładki na pedały. Jednak dla mnie najciekawszym elementem wnętrza to sportowe fotele. Są wygodne, a jednocześnie całkiem miło otulają sylwetkę. Zostały pokryte skórą i zamszowym materiałem. Pojawiła się na nich również czerwona nić i fajne wytłoczone logo N. Brawo Hyundai!

hyundai, tucson, nline, n-line, tucson n line

 

Jazda.

Hyundai Tucson to całkiem spore auto. Jego nadwozie ma długość 4,5m i jeśli nie macie dużej rodziny i tony bagaży do przewiezienia to będzie wystarczająco duży. Dzięki pokaźnym gabarytom świetnie sobie radzi w trasie, gdzie pokonywanie kolejnych kilometrów jest bardzo przyjemne. Dużą zasługę w tym ma również silnik.

hyundai, tucson, nline, n-line, tucson n line

Na pokładzie testowanego egzemplarza została zamontowana jednostka 2.0 CRDI, czyli silnik diesla. Tucson w takiej odmianie dysponuje mocą 185 koni i 400 Nm. Przy dodawaniu gazu zdecydowanie czuć ten pokaźny moment obrotowy, a auto przyśpiesza całkiem żwawo. Pierwsze sto km/h pokonuje w 9.5s. Jeśli to dla Was za wolno, to możecie wybrać Tucsona z jednostką benzynową 1.6 T-GDI dzięki temu w sprincie do setki urwiecie 0.6s.

hyundai, tucson, nline, n-line, tucson n line

Do tego całkiem fajnego silnika (i w sumie tylko do niego) dostaniecie 8-biegową automatyczną skrzynię, która jest całkiem sprawna w wachlowaniu przełożeniami i napęd na cztery koła HTRAC. Nie sprawdzałem Tucsona w ostrzejszym terenie ale z miejskimi przeszkodami, błotem, wodą itd radził sobie świetnie.

Dodatkowo N Line posiada utwardzone zawieszenie i udoskonalone wspomaganie kierownicy (MDPS) co podkreśla lekko sportowe zacięcie tej wersji Tucson’a.

hyundai, tucson, nline, n-line, tucson n line

Testowy egzemplarz był oczywiście wyposażony w całą masę dodatków i asystentów, które mają pomóc kierowcy i umilić mu jazdę. Systemy wspomagające działały przyzwoicie i nie atakowały komunikatami. Nie były tez nadwrażliwe, jak np. w Kii czy Suzuki, gdzie często asystent automatycznego hamowania potrafił szaleć podczas jazdy w korku.

Bardzo podobał mi się panoramiczny dach, który pięknie rozświetlał ciemne wnętrze Tucsona. Za doznania akustyczne odpowiadał system audio by Krell, który całkiem miło wyrzucał dźwięki z ośmiu głośników. Warto dopłacić do niego 2800 zł.

hyundai, tucson, nline, n-line, tucson n line

Cena?

Hyundai Tucson w wersji wyposażenia N Line dostępny jest niemal ze wszystkimi wersjami silnikowymi oferowanymi w tym modelu. Cena tej wersji startuje od 119 300 zł za auto z jednostką 1.6 GDI o mocy 132 KM, napędem na przód i 6-biegową manualną przekładnią. Za mocniejszą 177 konną benzynę T-GDI musicie zapłacić 137 400 zł (napęd na przód, manualna skrzynia), 143 400 zł (napęd na przód, 7-biegowy automat) lub 150 400 zł za najbardziej wypasioną opcję z napędem na 4 koła i 7-biegowym automatem DCT.

Wersja N Line z silnikami diesla dostępna jest w dwóch odsłonach. Pod maską może być klasyczna wysoko prężna jednostka CRDI lub wersja z miękką hybrydą (instalacja 48V). Ceny Tucsona N Line w wersji z silnikiem diesla startują od 145 400 zł (1.6 CRDI, 7DCT, napęd na przód). Za 1000 zł więcej możecie otrzymać taką samą konfigurację ale z napędem hybrydowym 48V (chyba warto dopłacić). Mocniejsza jednostka 2.0 CRDI z 8-biegowym automatem i napędem na cztery koła dostępna jest również w wersji klasycznej i hybrydowej. Ceny odpowiednio 158 400 i 159 400 zł.

Z ciekawszych opcji wyposażenia dodatkowego możecie dokupić:
– elektryczną klapę bagażnika – 2000 zł
– dach panoramiczny – 4500 zł
– lakier metaliczny lub perłowy – 2800 zł
– audio by Krell (8 głośników + wzmacniacz) – 2800 zł

…i to by było na tyle. Jeśli chcecie mieć wentylowane fotele, system kamer 360 i inne bajery to musicie swoje oczy skierować na wersję wyposażenia Premium, która poza lakierem metalicznym lub perłowym zawiera wszystkie opcje, jakie może mieć Tucson. Oczywiście wersja Premium jest odpowiednio droższa i oferowana tylko z najmocniejszymi silnikami. Cena startuje od 165 900 zł (1.6 T-GDI 7DCT 2WD), a kończy się na kwoecie 181 900 zł (2.0 CRDI 8AT 4WD 48V). Całkiem sporo, ale z drugiej strony dostajecie wszystko co może mieć Tucson, wiec może warto?

Teoretycznie konkurencja w tym segmencie jest ogromna ale nie wszystkie marki lubią stawiać na sportowy styl w swoich SUV’ach. Pierwszym przykładem, jest siostrzana Kia. Model Sportage nie ma w ofercie takiego silnika jak Tucson, ale możecie wybrać benzynową jednostkę 1.6 177 koni. W wersji GT Line Sportage kosztuje 126 990 zł za wersję 2WD z automatem lub 134 990 zł za 4WD z taką samą skrzynią. Z kolei popularny model Skody, czyli Karoq w wersji Sportline jest dostępny z mocnym dieslem 2.0 190 KM. Taka wersja z napędem 4×4 startuje od 150 800 zł.

Inną marką oferującą stylizowanego sportowo średniej wielkości SUVa z silnikiem wysokoprężnym jest Peugeot. Tutaj wersja 3008 GT BlueHDi 177 KM kosztuje 160 900 zł, ale niestety napęd na cztery koła nie jest dostępny. Co ciekawe, poziom na jakim wyceniono Tucsona N-Line zbliża go mocno do półki premium. Za 159 900 zł możemy mieć np. Alfę Romeo Stelvio Q4 z silnikiem benzynowym 2.0 200 koni, albo BMW X3 18d sDrive – tutaj niestety silnik będzie słabszy (150 KM). Tak więc wybór nie jest łatwy. A Wy, które auto byście kupili?

Hyundai Tucson N Line 2.0 CRDI
nowoczesny lookniezła skrzynia biegówdobry silnik dieslaciekawa stylistykabogate wyposażenie
wysoka cenaniektóre opcje tylko w pakietach
64%Wynik ogólny
#carspotting_fame25%
#silnik71%
#skrzynia_biegów75%
#prowadzenie72%
#fun61%
#wygląd81%
Ocena czytelników 5 Głosów
79%