Mitsubishi Outlander pod nazwą Airtrek był dostępny w Japonii już od 2001 roku. Przy wprowadzaniu samochodu na zagraniczne rynki (w 2003 roku) Japończycy zmienili m.in. kształt reflektorów i przemodelowali przedni grill co wydłużyło samochód o 13 cm. Pierwsza generacja Outlandera dostępna była do 2006 roku (Airtrek w Japonii do 2008). A klienci mogli skonfigurować samochód nawet z całkeim mocną jednostką Turbo o oznaczeniu 4G63T z Lancera Evo. W Outlanderze topowy silnik generował 202 konie mechaniczne, a to przekładało się na sprint do setki w 7.8s. Całkiem zacnie jak, na rodzinnego SUV’a sprzed 15 lat. Na rodzimym rynku było jeszcze fajniej, a Japończycy zadbali żeby jednostka generowała więcej mocy. Topowy Airtrek miał do dyspozycji aż 240 koni mechanicznych.

mitsubishi, outlander, outlander 2020, mitsubishi outlander test

Druga generacja Outlandera zadebiutowała na targach we Frankfurcie w 2005 roku. Auto było dostępne w sprzedaży od 2006 do 2013 roku, a klienci mieli do dyspozycji trzy jednostki diesla i trzy silniki benzynowe. Najmocniejsza była V6’tka 3.0. Silnik generował moc 220 koni mechanicznych. Co ciekawe w 2007 roku podczas targów SEMA w Las Vegas producent pokazał koncepcyjny pojazd na bazie Outlandera o jakże zachęcającej nazwie Evolander. Auto miało na pokładzie wspomnianą wcześniej V6’tkę i dysponowało mocą ok. 325 koni mechanicznych (niektóre źródła podają, że równe 300), a także dużo zmian stylistycznych i mechanicznych.

W 2012 roku podczas targów motoryzacyjnych w Genewie zaprezentowano trzecią generację Outlandera, która na naszym rynku została dość mocno ograniczona jeśli chodzi o paletę silnikową. Auto dostępne było z dwulitrowym silnikiem diesla lub dwulitrową benzyną. Dla klientów dbających o ekologię Mitsubishi przygotowało również wersję PHEV, którą testowałem jakiś czas temu (do poczytania tutaj). Auto przeszło pierwszy lifting w 2015 roku, a drugi w 2019 i właśnie najnowsze wcielenie Outlandera porwałem na test.

Napęd.

Obecnie poliftingowego Outlandera można zamawiać tylko z… jednym silnikiem. Benzynowym, dwulitrowym silnikiem. Wolnossącym silnikiem… Tak, nie ma diesla. Tak, nie ma (jeszcze) hybrydy. Kiedy pojawi się diesel nie wiem. PHEV ma być dostępny za kilka miesięcy. Szkoda, bo np. w USA nadal do dyspozycji są jednostki benzynowe R4 2.4 i V6 3.0

W tej chwili konfigurując Outlandera na co możecie mieć wpływ na skrzynie biegów i napęd. Do dyspozycji jest manualna 5-biegowa (serio… nadal pięć biegów?) przekładnia, ale dostępna jest tylko w najniższej opcji wyposażenia Invite Plus lub automatyczna, bezstopniowa skrzynia CVT. Do wyboru są również dwa rodzaje napędów. W wersji wyposażenia Invite Plus i Intense dostępny jest tylko napęd na przednią oś, w pozostałych, bardziej bogatych opcjach otrzymacie napęd 4WD AWC.

Testowy egzemplarz miał na pokładzie wspomniany wolnossący silnik 2.0 MIVEC, który generuje moc 150 koni mechanicznych przy 6000 obr/min. Maksymalny moment obrotowy wynosi 195 Nm i jest osiągany przy 4200 obr/min. Do tego napęd na 4 koła i skrzynia biegów CVT, której nie lubię i nie rozumiem sensu jej istnienia w samochodach innych niż elektryki. Taka kombinacja oznacza, że auto przyspiesza do setki w… 13.3s. WTF?! Dla porównania, a nie… chwila… nigdzie indziej w XXI wieku nie znajdę SUV’a z wolnossącym 150 konnym silnikiem i skrzynią CVT… No dobra, ale z czymś porównajmy. Na przykład takie BMW X3z najsłabszym 150 konnym silnikiem ale diesla (18d) przyśpiesza do setki w 9.5s… to 4 sekund szybciej… Cztery sekundy!

Co ciekawe Outlander z manualną skrzynią biegów i napędem na przednią oś jest dużo sprawniejszy. Przy takim skonfigurowaniu samochodu setka pojawi się w 10.9s, ale… jeśli pozostawicie napęd na przednią oś, a zmienicie skrzynie z manuala na CVT to przyśpieszenie do setki będzie gorsze i wyniesie 12.1s. Archaiczny 5-biegowy manual vs CVT… różnica 1.2s. To pokazuje jak marną skrzynią jest CVT. Outlander jest bardzo… bardzo wolny. Gdy nagrywałem relacje na Insta Stories i chciałem pokazać przyśpieszenie to bałem się, czy w 15s filmiku uda mi się dotrzeć do 100 km/h. Na szczęście w ostatniej chwili się udało, więc wspomniane 13.3s jest realne.

Jeśli chcecie kupić Outlandera to weźcie to pod uwagę. Nie jest to auto stworzone do szybkiej jazdy, przyśpieszania ani dynamicznego wyprzedzania. Raczej powinniście jeździć powoli, delikatnie i płynnie. Wtedy nie będzie Wam przeszkadzała ani opieszałość japońskiego samochodu ani wycie skrzyni CVT.

Wolnossąca jednostka ma też spore zapotrzebowanie na paliwo. W mieście minimum 11-12 litrów. W trasie na drogach szybkiego ruchu powinniście zejść do ok. 9 litrów na 100 km. Dla porównania Peugeot 5008 z najmocniejszym 180 dieslem w trasie spala ok 6.4 l/100km, a w mieście trudno przebić 9 litrów. Przedliftowy Outlander w wersji PHEV radził sobie ze spalaniem dużo lepiej. Było to odczuwalne szczególnie w mieście, gdzie osiągałem spalanie poniżej 8 litrów na 100 km, a także na drogach krajowych, gdzie średnia spadała do 6l/100km.

Lift.

Najnowszy lifting Mitsubishi Outlandera wprowadza niewiele wizualnych zmian. Wersja na rok 2019 wyróżnia się zmienioną, górną osłoną chłodnicy, nowymi elementami na dole przedniego i tylnego zderzaka oraz reflektorami przednimi Full LED. Dopełnieniem jest nowy wzór 18-calowych felg aluminiowych. Samochód wygląda naprawdę ładnie i dynamicznie.

We wnętrzu również pojawiły się nowości. Poprawiono wyciszenie kabiny, dodano srebrne wykończenia przycisków, przyciski do sterowania szybami otrzymały podświetlenie i… wreszcie dodano funkcję automatycznego opuszczania okien. Zmieniono nieco fotele – krawędzie siedziska i oparcia zostały inaczej wyprofilowane, co przekłada się na poprawę trzymania bocznego. Mimo tych zabiegów fotele są nadal bardzo wygodne i siedzi się w nich raczej jak na kanapie. Jeśli wybierzecie najbogatsza wersję Instyle Plus to w boczkach drzwi pojawi się oświetlenie ambientowe.

 

Wykończenie, spasowanie i jakość materiałów jest całkiem niezła, więc tutaj nie ma się do czego przyczepić. No może poza tymi wielkimi guzikami… chociaż do takich rozwiązań w japońskich samochodach już się przyzwyczaiłem.

Zmiany pojawiły się również w systemie multimedialnym. Na pokładzie Mitsubishi Outlander dostępny jest 8″ ekran dotykowy z nawigacją sygnowaną przez firmę TomTom i jest to chyba najlepszy element systemu multimedialnego. Mimo, że Mitsubishi poprawiło multimedia to nadal wyglądają one strasznie topornie. Grafika pasuje bardziej do samochodów z lat 2002-2005 niż do samochodu z rocznika 2019. Dodatkowo system jest przepełniony dziwnymi skrótami i błędami w tłumaczeniu co nie pomaga w odnalezieniu poszczególnych opcji, np. „Res.adap.st.gł.” czy „ResWsz” co chyba oznacza – Reset Wszystkiego.  Reakcja systemu na dotyk również nie jest błyskawiczna i trzeba poczekać na reakcje samochodu.

Na szczęście do Outlandera trafił znany z Mitsubishi Eclipse Cross (test tutaj) system Smartphone Link Display Audio. Dzięki niemu możemy bez problemu podłączyć telefon i przenieść się do XXI wieku zmieniając ekran systemu Mitsubishi w wyświetlacz Apple CarPlay lub Android Audio.

Co ciekawe  w Mitsubishi Outlander nie ma już nagłośnienia sygnowanego by Rockford Fosgate. Szkoda, bo zestaw składający się 9 głośników o łącznej mocy 710W grał bardzo przyjemnie. Teraz topowe nagłośnienie sygnowane jest logiem Mitsubishi Power Sound System ale do dyspozycji jest tylko 6 głośników i zewnętrzny wzmacniacz. Całość o mocy 510W. Opcja dostępna jest tylko przy wersji wyposażenia Instyle Plus. Standardowo audio ma 6 głośników.

W cenniku można znaleźć również dodatkową opcje audio do Outlandera. Za 3599 zł brutto możecie kupić zestaw sygnowany przez Focal-JMlab. Zestaw składa się z 6 głośników i suboofera ze wzmacniaczem, ale nie ma informacji o mocy. Aha, cena nie zawiera montażu.

Na pokładzie Outlandera dostępnych jest cała masa systemów bezpieczeństwa, które działają całkiem nieźle. Docenicie również system kamer, które zdecydowanie pomagają w precyzyjnym manewrowaniu tym dużym samochodem.

To jak?

Osobiście zawsze miałem słabość do Mitsubishi. Wolałem Lancera Evo od Imprezy STI. Lubiłem starego Galanta, Legnuma, Pajero i klasyczne auta tej marki. Szanowałem za takie wariacje jak VR-4, GTO, Pajero Evo czy kultowe 3000GT. Co więcej, moim pierwszym samochodem był właśnie Japończyk ze znaczkiem trzech diamentów na masce. Jednak obserwując ostatnie ruchy tego producenta i paletę aut w jego stajni dochodze do wniosku, że nie ma w jego ofercie samochodu, który chciałbym mieć (no może poza L200 ale tylko dlatego, że kocham pickupy). Nie ma Lancera. Nie ma Evo. Nie ma Colta. Eclipse ze sportowego bolidu stał się średniej wielkości SUV’em bez nawigacji z dopiskiem Cross. Trochę to smutne… i trzeba być dużym fanem tej marki, żeby z rynku przepełnionego świetnymi samochodami i (w przypadku Outlandera) niezwykle nasyconego SUV’ami wybrać Mitsubishi. Szczególnie, że cenowo np. testowany Outlander też nie robi furory…

Katalogowo cena Mitsubishi Outlander startuje od  104 990 zł. Za tą kwotę otrzymacie najsłabszą wersję wyposażenia Invite Plus z manualną skrzynią biegów i napędem na przód. Najlepsza wersja wyposażenia Instyle Plus z napędem 4WD i skrzynią CVT to wydatek 162 990 zł.

Dla porównania Peugeot 5008 (z najsłabszą 130 konną jednostką benzynową i manualną skrzynią biegów) to wydatek od 114 000 zł, a Skoda Kodiaq (1.5 TSI 150 koni, manual) to koszt od 108 000 zł. Jeśli chodzi o bogatsze wersje wyposażenia to Peugoet 5008 (wersja GT Line przy tym wyborze moc benzyniaka wzrasta do 180 koni i auto dostaje świetną automatyczną skrzynię biegów EAT8) to wydatek 151 100 zł, a Skoda Kodiaq (w opcji Laurin & Klement z DSG) to koszt od 159 200 zł. Co byście wybrali?

Mitsubishi Outlander 2.0 CVT 4WD
przestronne wnętrzebogate wyposażeniefajne zmiany stylistycznenowoczesny wyglądnawigacja by TomTomnapęd na 4 koładostęp do Apple CarPlay
skrzynia CVTjeden silnik do wyborustosunkowo wysoka cenabardzo słabe multimediadziwne skróty i tłumaczeniaśredniej jakości audiosłabe osiągi
50%Wolę PHEV.
#carspotting_fame25%
#silnik53%
#skrzynia_biegów40%
#prowadzenie70%
#fun43%
#wygląd68%
Ocena czytelników 9 Głosów
57%