Najnowszy Mitsubishi Outlander został zaprezentowany w 2021. Rok później pierwsze egzemplarze zjechały z taśmy produkcyjnej w japońskim Okazaki. Jednak dopiero przed kilkoma miesiącami samochód zadebiutował na naszym rynku. Jest to trzeci Outlander jakiego miałem okazję przetestować. Wcześniejsze były również w wersji PHEV ale były to egzemplarze z poprzedniej generacji tego modelu.  Mitsubishi Outlander PHEV zawsze kojarzył mi się z trzema walorami. Komfortem, przestrzenią, japońską technologią. Zobaczmy czy nowa wersja spełni moje oczekiwania?

mitsubishi, outlander, PHEV, test, Mitsubishi Outlander phev

Zacznijmy od serca tego sporych gabarytów SUV-a. Jak sam dopisek za nazwą modelu wskazuje Mitsubishi Outlander PHEV to nie tylko kolejna zwykła, japońska hybryda – to samochód z pełnoprawnym napędem plug-in z dużym, bo aż 22,7 kWh akumulatorem, który pozwala na przejechanie nawet 80–85 km w trybie czysto elektrycznym. Dla wielu osób pokonujących niewielkie odległości w codziennych wycieczkach do pracy taki wynik oznacza jazdę bez spalania ani kropli paliwa. Mi udało się przejechać ok 75 km na samym prądzie, więc przy odrobinie ecodrivingu wynik będzie zbliżony do liczb, które podaje producent.

Jednak trzeba pamiętać, że Outlander to nie samochód elektryczny. Pod maską ma duet, a tak naprawdę tercet silnikowy. Główne serce to silnik spalinowy 2.4 MIVEC o mocy 136 KM, który jest wspierany przez dwa silniki elektryczne – po jednym na każdej osi (115 KM z przodu i 136 KM z tyłu). W sumie do dyspozycji  jest 306 KM mocy systemowej. Do tego dochodzi stały napęd 4×4 (S-AWC) i skrzynia CVT (z nią się chyba nigdy nie polubię). Mimo teoretycznie sporej mocy nowy Mitsubishi Outlnader PHEV nie jest demonem prędkości. Przyspieszenie do setki zajmuje 7,9 sekundy. Prędkość maksymalna to 170 km/h. Niby w teorii są to liczby wystarczające jak na sporego, rodzinnego SUV-a ale nie ma się co oszukiwać, Outlander jest po prostu wolny i dość ociężały. Ta druga kwestia to zasługa sporej masy, bo Mitsubishi Outlander PHEV waży 2665 kg.

mitsubishi, outlander, PHEV, test, Mitsubishi Outlander phev

To co mi się podobało i często brakuje mi tej opcji w innych samochodach PHEV to tryby jazdy hybrydowej (EV, hybrid, save, charge). Pozwalają dostosować samochód do stylu kierowcy i warunków. W mieście najczęściej będziesz poruszać się na prądzie – cicho i bezemisyjnie. Poza miastem hybrydowy tryb zaskakuje płynnością pracy, a silnik spalinowy nie wchodzi zbyt agresywnie. Tryb SAVE jest świetny jeśli chcecie podładować baterię w trakcje jazdy. Przyrost zasięgu na prądzie to ok 1-1,5 km na każde przejechane 3 km, więc podczas 30 km wycieczki podładujecie baterię na tyle żeby dodać ok 10-15km zasięgu na prądzie. Dziwi mnie, że inne marki (często europejskie) nie mają, albo porzuciły taki tryb w swoich samochodach PHEV.

Niestety auto nie jest zbyt ekonomiczne jeśli chodzi o zużycie paliwa. W trybie SAVE auto potrafi spalić nawet 15 l/100km. Po przejechaniu 52,5 km, miałem dokładnie 14.9 l/100km. Podczas całego testu pokonałem 495,5 km i moje średnie spalanie na tym dystansie wyniosło równie 9 litrów/100km. Czy to dobry wynik? Chyba średni, szczególnie, że 42% dystansu czyli ok 210 km przejechałem na samym prądzie.

System S-AWC wspiera kierowcę w każdych warunkach – od mokrej nawierzchni po lekką jazdę w terenie. Do dyspozycji są też dedykowane tryby np. Gravel, Snow czy Mud. Jak zawsze w Outlanderze zawieszenie jest miękkie, świetnie tłumi nierówności i ogólnie przyjemnie jeździłoby mi się tym samochodem gdyby nie irytujące systemy bezpieczeństwa. W sumie, nawet nie o same systemy chodzi bo one są montowane w wielu samochodach, ale o sposób ich wyłączania… który delikatnie mówiąc mógłby być bardziej przyjazny. Żeby wyłączyć system monitorowania uwagi kierowcy (DMS), który jest super wrażliwy – jeszcze nie zdążyłem wyjechać z parkingu po odebraniu samochodu, a już wywalał mi komunikat żebym zrobił sobie przerwę – trzeba przeklinać się przez skomplikowane menu na wirtualnych zegarach. To samo trzeba zrobić z systemem rozpoznawania znaków drogowych z ostrzeganiem o przekroczeniu prędkości (TSR+ISA). Szkoda, że nie można tego zrobić na ekranie multimediów, albo jakimś skrótem guzikowym. Klikanie po menu kilku zakładkach menu w celu znalezienia odpowiedniej opcji do dezaktywacji jest bardziej rozpraszające niż mógłby się wydawać.

Nowy Outlander zrywa z wizerunkiem „twardego plastiku”. Wnętrze jest naprawdę dobrze wykończone: miękkie materiały, duży ekran multimediów o przekątnej 12,3″, nowoczesne cyfrowe zegary również o przekątnej 12,3″ i solidne fotele z opcją masażu zapewniają sporo komfortu. Szkoda, że multimedia pod względem użyteczności i designu nadal zostały daleko w tyle za konkurencją. Nie rozumiem, tego japońskiego, zachowawczego stylu interfacu multimediów, ale przez lata nie rozumiałem również elektrycznych zegarków w Toyocie. Może po prostu Japonia ma inną wizję na motoryzację w 2025 roku. Na szczęście na pokładzie jest Apple CarPlay, który ratuje trochę sytuację.

Poza wygodą nowy Mitsubishi Outlander PHEV jest również nieźle wyposażony. Lista systemów jest długa: adaptacyjny tempomat, aktywny asystent pasa ruchu, rozpoznawanie znaków, kamera 360°, system monitorowania martwego pola, duża ilość systemów bezpieczeństwa i niezłe audio marki Yamaha. Pierwszy raz w samochodzie miałem nagłośnienie tej kultowej japońskiej firmy i w Outlanderze brzmi naprawdę dobrze. W sumie to nawet fajna kooperacja. Mitsubishi i Yamaha. Bardzo to japońskie.

Dziwny jest za to szyberdach, który po otwarciu chowa się do środka. Pierwszy raz widzę takie rozwiązanie. Najczęściej tafla szyby wjeżdża na dach albo chowa się w dachu. Tutaj po prostu szkło wjeżdża do środka, więc jeśli zapomnicie że jest na dachu woda, i otworzycie dach, a później ruszycie to pęd powietrza sprawi, że woda spłynie na tylną kanapę.

Duży znak zapytania przy wyborze Mitsubishi Outlander PHEV to niestety cena. W Polsce ceny startują od ok 244 890 PLN za bazową odmianę. Jeśli chcecie mieć topową wersje Instyle Plus to musicie do tej kwoty dodać 57 000 PLN, co oznacza cenę ok 300 000 PLN.  Na szczęście w tej odmianie wyposażenie jest już pełne a dodatkowo możecie dopłacić jedynie za lakier – od 3900 do 8400 PLN.

Jednak 300 000 PLN to naprawdę sporo. Szczególnie jak zerkniemy na ofertę japońskiej konkurencji. Cennik Toyota RAV4 PHEV startuje od 219 200 PLN, a najbardziej wypasiona wersja kosztuje 262 900 PLN. Oferta Mazdy jest nieco droższa niż Toyoty. Za CX-60 w wersji PHEV trzeba zapłacić od 269 200 PLN. Jednak Mazda jest nieco mocniejsze (327KM) i zdecydowanie szybsze (5.8s do setki).

To jak? Outlander PHEV to bardzo solidny wybór jeśli lubisz tradycyjną, japońską motoryzacje i szukasz wygodnego, dużego auta o sporym zasięgu na prądzie. Tylko musisz pamiętać, że za fajną wersję trzeba sięgnąć głęboko do kieszeni.

Galeria x Mitsubishi Oulander PHEV

Mitsubishi Outlander PHEV
dużo przestrzenibogate wyposażenienapęd na 4 koładuży zasięg na prądziedużo systemówniezłe audio Yamaha
skrzynia CVTwysokie spalaniesłabe multimediairytujące systemy bezpieczeństwasłabe osiągiwysoka cena
52%Wynik ogólny
#carspotting_fame25%
#silnik55%
#skrzynia_biegów42%
#prowadzenie71%
#fun44%
#wygląd74%
Ocena czytelników 2 Głosów
58%