To znowu on. Golf.

Po raz kolejny miałem okazję jeździć najmocniejszym hothatch’em z oferty Volkswagena. Była to moja trzecia randka z VW Golf R, ale premierowa z wersją po liftingu. Pierwszy raz R’ką jeździłem dokładnie 2 lata temu. Był to egzemplarz w moim zdaniem najlepszym dla R’ki niebieskim kolorze Lapiz Metalic Blue i standardowych 18″ felgach Cadiz. Pół roku później po raz kolejny dorwałem R’kę. Tym razem była to sztuka w pięknym perłowym kolorze Oryx, na genialnych 19″ felgach Pretoria. O tym samochodzie możecie przeczytać tutaj. W międzyczasie VW postanowił przeprowadzić facelifting Golfa. Oznaczało to, że lekkim zabiegom kosmetycznym zostanie poddana również R’ka. Na szczęście nie tylko optycznym ale również od strony osiągów. Dlatego byłem ciekawy czy zmiany będą wyczuwalne podczas jazdy. Po weekendzie z Golfem R Mk7.5 już chyba wiem co jest (?) grane.

golf, vw, golf r, volkswagen, gti, kluczyk

Jakie zmiany? Out & In.

Poliftowy Golf R jakim jeździłem był w bardzo podobnej konfiguracji do ostatniej testowanej R’ki. Piękne czarne 19″ felgi Pretoria i biały lakier. Tym razem nie była to biała perła ale standardowy kolor Pure White. Z zewnątrz zmieniło się niezbyt dużo i jak to bywa w liftingach samochodów z grupy VAG, Volkswagen sprytnie powymieniał odpowiednie klocki. R’ka dostała nowe przednie reflektory z czarnym wykończeniem, w których xenony zostały zastąpione przez światła w technologii full LED. Dla jednych będzie to plus, dla drugich minus. Ja osobiście chyba wole dobrej jakości xenony, szczególnie skrętne, czyli takie, które podążają za ruchem kierownicy, jak np. w Volvo. Z tyłu Golf otrzymał nowe przyciemniane ledowe lampy, z animowanymi kierunkowskazami. Takie rozwiązanie dobrze znamy z nowszych modeli Audi. Wygląda to ciekawie, więc fajnie, że koncern VAG wprowadził tą modyfikację również do Volkswagena.

golf, golf r lights, headlights

Zmieniły się również zderzaki i dokładki. Z tyłu duży czarny dyfuzor i znane z wersji przedliftowej cztery końcówki układu wydechowego. Z przodu zmieniono wygląd wlotów powietrza i… tutaj mam mieszane uczucia. Moim zdaniem nowy kształt sprawił, że przód samochodu stracił na agresywności. Gdybyśmy zdjęli z osłony chłodnicy znaczek R, samochód można byłoby pomylić z nieźle doposażonym 1.6 TDI. Fajnie mieć sleepera, ale bez przesady.

Wewnątrz dwie kluczowe innowacje. Jeśli lubicie nowoczesność to klasyczne zegary można zastąpić 12,3″ ekranem LCD – Active Info Display znanym z Passata B8 czy Arteona. Grafika jest czytelna, ustawienia intuicyjne i można wyciągnąć dużo informacji z wyświetlacza. Wszystko fajnie ale… szanowny Volkswagenie, gdzie są niebieskie wskazówki?! Rozumiem, że oszczędzamy na informatykach ale podmiana pliku z grafiką jest dużo tańsze niż adaptacja klasycznych zegarów. Szczególnie, że na dole ekranu pojawia się znaczek R, który ma chyba przypominać kierowcy, że jedzie R’ką i żeby pamiętał, że 400Nm to nie przelewki, więc jakieś modyfikacje oprogramowania były robione. Not cool…

Druga nowość to odświeżony system multimedialny. W przypadku mojego egzemplarza na pokładzie był najwyższej klasy system Discovery Pro z 9,2 calowym dotykowym ekranem o rozdzielczości 1280×640, więc całkiem zacnie. Ekran bardzo czytelny, grafika niezłej jakości, widać, że w VW się postarali. Jedyne czego mi brakowało to klasyczne pokrętła do głośności i np. zbliżania mapy. Ale to pewnie kwestia przyzwyczajenia. Całość wygląda nieźle, więc zmiana na plus.

Dolna część konsoli pozostała bez zmian. Znajdziemy tam serię guzików od sterowania klimatyzacją, podgrzewanych foteli (tu akurat dwie rażące oczy zaślepki) a także pokrętła od sterowania temperaturą i siłą nawiewu.

Engine.

Od strony technicznej zmieniło się całkiem sporo. Poliftowy Golf dostał nową dwusprzęgłową skrzynię DSG, która w stosunku do wersji przedliftowej zyskała jeden bieg. Dzięki temu kierowca ma do dyspozycji siedem przełożeń. Skrzynia działa bardzo sprawnie, jest szybka i dobrze dobiera biegi. Co najważniejsze nie przeciąga przełożeń, bo to strasznie mnie irytowało w 7-biegowym DSG zamontowanym w Golfie GTI. O tym możecie przeczytać tutaj.

Pod maską znajduje się co prawda znana jednostka 2.0 TSI, ale jej moc podniesiono z 300 do 310hp. Ilość Nm wzrosła z 380 do 400. Jeśli połączymy nową skrzynie i większą moc z obecnym na pokładzie systemem Launch Control uzyskamy przyspieszenie do setki w 4.6s. Oznacza to poprawienie wyniku 0-100km/h w stosunku do wersji przedliftowej aż o 0,3s. To całkiem sporo. Niestety nie dysponuję sprzętem, takim jak np. driftbox, więc swoje pomiary zrobiłem przy pomocy licznika, kamery i stopera. Nie jest to może najbardziej dokładny sposób, ale lepszy taki niż żaden. Na poniższym filmiku możecie zobaczyć jakie wyniki osiągnąłem w dwóch próbach.

Cool?

Poliftowy Golf R to świetny samochód. Wygląda dobrze. Jeździ jeszcze lepiej. Jest szybki, prowadzi się pewnie, ma bardzo dobrą skrzynię biegów, tylko mam z nim jeden problem… brak dźwięku! Nie mam pojęcia, czy to wina testowanego egzemplarza ale coś tu ewidentnie nie grało. W poprzednich R’kach, które również były wyposażone w fabryczny wydech, w trybie Race słychać było całą salwę strzałów z wydechu. Tutaj cisza. Przy zmianie biegów słyszalny był jedynie szmerek, gdzieś z okolicy podwozia. Jakby dźwięk nie mógł się wydostać na zewnątrz, jakby coś go blokowało. Może po prostu tak brzmi wersja poliftowa? Nie wiem, bo jeździłem tylko jednym egzemplarzem ale byłoby to trochę dziwne.

Chociaż z drugiej strony… mój przyjaciel twierdzi, że przedlift swoim sztucznie generowanym dźwiękiem był mega irytujący, i że wreszcie da się R’ką normalnie jeździć. Ja sam nie jestem tego taki pewny. Z jednej strony lubię jak samochód zieje piekielnym ogniem, szczególnie jak ma cztery końcówki układu wydechowego ale z drugiej strony też irytuje mnie sztuczne podbijanie dźwięku samochodu. A może po spędzeniu kilku dni z wyposażony w wydech AMG Performance Mercedesem-AMG C43 oczekuję zbyt wiele? Hmm…

Update: zrobiłem mały research internetów i już chyba wiem o co chodzi z tym dźwiękiem. Okazuje się, że w cywilizowanych krajach np. u naszych zachodnich sąsiadów podczas konfigurowania Golfa R można zmienić standardowy wydech na tytanowy by Akrapović o poetycko brzmiącej nazwie R-Performance-Titanabgasanlage. Pewnie dlatego w standardzie R’ka jest cicha. Jak chcesz głośny wydech to wydaj 3800 euro. Proste. Kasa musi się zgadzać. Szkoda, że w polskim konfiguratorze na stronie VW nie ma takiej opcji. Tak samo jak w Polsce nie można zamówić poliftowej R’ki w manualu, choć za naszymi granicami wersja bez DSG jest dostępna. Wtf?

PS: Jeśli mieliście możliwość jazdy poliftowym Golfem R to dajcie znać w komentarzu jak brzmiał.

Dziękuję salonowi Volskwagen Krotoski-Cichy Warszawa za udostępnienie samochodu do przeprowadzenia testu. Pozdrawiam Adam!

Golf R Mk7.5 na YouTube.

Moje filmy możecie znaleźć na WarsawCars’owym kanale na YouTube. Jeśli jeszcze nie ma video z tym samochodem to subskrybujecie mój kanał. Jak wrzucę nowy film to dowiecie się o tym od razu!

CarSpotting Bonus.

Najnowsze Audi TTRS złapane na P3K z R’ki. Fajny duet!


Suche fakty:

Silnik: R4 TSI, Pojemność: 1984 cm3, Moc: 310hp (5500-6200rpm), Moment: 400Nm (1800-5500rpm), 0-100 km/h: 4.6s (test 4.64s)  Vmax: 250 km/h (blokada), Skrzynia: automatyczna DSG (7 biegów), Napęd: 4motion, Paliwo: Benzyna


Volkswagen Golf R Polift
Realne 4.6s od 0 do 100km/hNiezły napęd 4x4Przyjemna jazda z DCCNiezła skrzynia DSGNowy system multimedialnyEkran LCD zamiast zegarówNiezła jakość nagłośnienia Dynaudio
Słaby dźwięk silnikaGdzie strzały z wydechu?!Mniej agresywnych elementówBrak niebieskich wskazówekBrak klasycznych pokręteł przy ekranie
79%So. So.
#carspotting_fame74%
#silnik82%
#skrzynia_biegów82%
#prowadzenie80%
#fun75%
Ocena czytelników 17 Głosów
72%